Dzwonnika wspominając

Rok temu o tej porze płonęła, wzbudzając współczucie całego świata, sławna katedra Notre-Dame. Na szczęście nie spłonęła całkowicie, można było ją odbudować, świat kultury i nie tylko, odetchnął z ulgą.

W odróżnieniu od Panteonu, piramid, rosyjskich twierdz i kanału Wołga-Don, katedra Notre-Dame nie została wybudowana wysiłkiem niewolniczych rąk. Wolnych rzemieślników zatrudniały i płaciły im państwo oraz kościół. Katedra była pomnikiem stawianym Bogu, na fundamentach energii ludzi wolnych.

Historyczne, symboliczne budowle zajmowały i zajmują ważne miejsce w historii europejskiej kultury nawet wtedy, gdy powstawały w wyniku pracy przymusowej i nonsensem byłoby dziś za to przepraszać. Masowy i niewolniczy ucisk, tortury i mordy, punktują europejską kulturę od roku zero licząc.

Kultury przenikają się, mutują, zmieniają kierunki i akcentują różne elementy, ale najtrwalszą cechą kultury i obcowania z nią człowieka, jest zmienność. Ów żywy i wielowątkowy dialog biegnie nieprzerwanym strumieniem i nie ustanie tak długo, aż człowiek znajdzie idealną koncepcję na życie, co oznacza że nie ustanie nigdy.

Katedra Notre-Dame, jej rzeźby i portale, nie są oznaczone sygnaturami zaznaczającymi poszczególnych artystów. Pomimo tego wysiłek rzeźbiarzy, stolarzy i kamieniarzy przeżył, lśnił i lśnić będzie, zachowując ich artystyczny autograf na kolejne wieki. Człowiek ma genetyczne tendencje, jeśli tak można powiedzieć, wychodzące poza ramy swej codziennej egzystencji. Mistrzowskie dzieła przenoszą go w świat ponadmaterialny i ponadczasowy przypominając równocześnie, że znajduje się w jednym z wielu pasaży istnienia nie zaznaczających swego kresu. Dziedziczenie dzieł kultury uświadamia,w każdym razie powinno to robić, jej różnorodność, czyniąc jednocześnie bardziej interesującą teraźniejszość, a przyszłość bogatszą.

Ową różnorodność przybliża nam następujące zdarzenie. Per Wästerber, członek Szwedzkiej Akademii, sam pisarz (to on introdukował Olgę Tokarczuk królowi Karolowi-Gustawowi XVI i światu na noblowskiej uroczystości), mieszkający na przemian w Sztokholmie i Paryżu, opisuje taki oto obrazek:

Na parkingu przed katedrą uśmiecha się stalowymi zębami żebrak (stracił je na wojnie w Indochinach) i wykonuje następujący śpiewany monolog: Pożar katedry, la la la! To boska kara za to, la la la! Że kościół ukrywał miliony seksualnych gwałtów swoich księży, la la la! Ja to wiem najlepiej, la la la! Bo byłem tam ministrantem, la la la!!!

Andrzej Szmilichowski

 

 

Lämna ett svar