lines-6298723_1920

Dlaczego spotykamy tych właśnie a nie innych ludzi, na swojej drodze? Wiele wskazuje na to, że może o tym decydować prawo karmy. Karma w buddyźmie oznacza czyn, działanie. Dobra karma to chwile szczęścia, zła karma pojawia się pod postacią nieszczęść. Popularne powiedzenie „karma wraca” oznacza najczęściej, że osobę, która wyrządziła komuś krzywdę, spotyka sprawiedliwość (kara?). Prawo karmy łączy się zwyczajowo z prawem reinkarnacji, czyli odrodzeniem w nowym, niekoniecznie ludzkim/?/, ciele.

Ci, którzy wierzą w karmę, innymi słowy w prawo przyczyny i skutku, a jest ich coraz więcej, nie mają wątpliwości, że nikogo nie spotyka się przypadkowo, bowiem w życiu w ogóle nie ma przypadków! Każda osoba którą poznajesz, każda sytuacja której doświadczasz, nie tylko wnosi coś do twojego życia, ale więcej, jest częścią większego planu. Pytanie, czy potrafisz korzystać z lekcji, które niesie z sobą karma?

Zastanawiające, ponad 8 miliardów ludzi zamieszkuje nasz glob, a ty spotykasz właśnie tych, a nie innych? Czy to tylko przypadek, że wielu napotkanych ludzi i związane z nimi zdarzenia, mają wpływ na twoje życie?

Osoba pojawiająca się w twoim życiu nie jest przypadkowa. To może wydać się w pierwszej chwili paradoksalne i budzić protest – To nonsens, drwina! Ale po chwili zastanowienia przyznajemy mu (życiu) rację. Odszukaj w pamięci i zastanów się jak wiele osób z bliższego i dalszego otoczenia, które cię skrzywdziły lub sprawiły przykrość, w rzeczywistości dały ci tym cenną lekcję!

Każdy, drogi przyjacielu, każdy spotkany w twoim życiu człowiek, został wysłany (dla jednych przez Boga – o różnych imionach, dla innych przez los, dla jeszcze innych przez Nikogo (matrix?)), aby odegrać określoną rolę w twojej podróży. Oni są kamyczkami w mozaice twego życia i mają wpływ na decyzje jakie podejmujesz.

Spotyka się ludzi, którzy ci o czymś przypominają (Bo mają przypomnieć, bo takie jest ich zadanie, bo ty również nieświadomie spełniasz swoje zadanie w stosunku do ich życia). O tym obie strony nie zdają sobie sprawy, bo karma mądra jest i wie, że gdybyś ty, słaby człowiek, miał tą świadomość, jak amen w pacierzu poplątałbyś coś! I tak zmieniasz ścieżkę, choć jeszcze chwilę temu (dzień, miesiąc, rok) w ogóle się nad tym nie zastanawiałeś.

W moim życiu była taka osobą. Miała na imię Teresa i otworzyła mi przestrzeń, o której miałem mgliste, właściwie żadne pojęcie. Gdyby nie Teresa, być może nigdy nie wypłynęłoby na poziom mojej świadomości, że mam dar czytania ludzkich losów.

Zdarzają się sytuacje, że podejmujesz decyzję pośpiesznie i bez namysłu, nie zdając sobie sprawy, że to może pociągnąć za sobą brzemienne dla ciebie skutki. I wówczas (Może nazywasz to szczęśliwym zrządzeniem losu i niech tak będzie, ale to karma przyjacielu), staje na Twojej drodze osoba, która powstrzymuje cię przed popełnieniem błędu.

Sięgnij w pamięć i przypomnij sobie ludzi, którzy pomogli ci, poszerzyli twój horyzont myślowy. To dusze starsze od ciebie, które uzbierały przez wielokrotne reinkarnacje więcej wiedzy (Na marginesie, niekoniecznie muszą być fizycznie starsze od ciebie). Pojawiają się na twojej drodze, ale tylko wtedy, kiedy jesteś gotów na ich przyjęcie. To ważne bo uświadamia, że aby był postęp, niezbędny jest twój własny wysiłek.

Ty, ja, każdy, wypełnia podobne zadanie dla innych, najczęściej nie zdając sobie z tego sprawy. Ty jesteś lekcją dla mnie, ja dla ciebie, ona dla niego, on dla niej. Wszyscy jesteśmy uczniami tej samej szkoły i nie ma większego znaczenia – żeby nie powiedzieć, że żadnego nie ma – czy to akademia Boga w trójcy jedynego, czy Allaha, Jahwe, indiańskich totemów, albo czcicieli ognia. Napotykamy drugiego człowieka i otrzymujemy od niego lekcję, sami dając mu także i tak bierzemy udział w „zorganizowanym chaosie”, który może się finalnie okazać celowy i dobroczynny. Ale nigdzie nie jest powiedziane ani zapisane, że musi.

Myślę sobie czasem tak. Jeżeli miałbym się za czymś opowiedzieć – to już nie o karmie – jestem za harmonią. Mam poczucie, że ponad wszystkim, naprawdę Wszystkim, lewituje harmonia. Harmonia która szanuje ludzkie tradycje i z podziwem patrzy na to, cośmy przez wieki stworzyli. Niestety mamy okresy, gdy przeważa na świecie gen zniszczenia i wtedy wszystko burzymy i rozwalamy, ale nadchodzi odrodzenie i to jest nasz krok do przodu, przychodzi nowe i czasem dobre.

Człowiek nie jest zły, jest dobry, tylko o tym nie wie i się gubi. Okresy kiedy brak mu wzorów a brak mu ich często, to jedno. Ale drugim i bardziej niepokojącym jest, że nawet jak ma w pobliżu wzory, to ich nie docenia. Wtedy wpada w chorobę dezorientacji i staje się nieszczęśliwy i słaby, ale nie zły. Jest tylko chory.

Andrzej Szmilichowski

Lämna ett svar

Din e-postadress kommer inte publiceras. Obligatoriska fält är märkta *

Created with Visual Composer