ANDRZEJ SZMILICHOWSKI: Dezorientacje

Szczerze mówiąc, i jak patrzeć z dzisiejszej perspektywy, to ją lubię. Zazdrość lubię. Uważam, że ludzie, którzy nie odczuwają w ogóle i nigdy zazdrości są jakoś wynaturzeni nienormalni. Więcej nawet, mogą być nawet niebezpieczni. Zazdrość jest potężną siłą, ale trzymana w ryzach buduje i cementuje ludzi swą energią, a poza wszystkim uczuciem jest naturalnym, integralną i cenną konsekwencją wzlotów miłości.

Tylko bądźmy precyzyjni, mówię o z a z d r o ś c i, a nie broń panie boże z a w i ś c i. Zawiść jest zjawiskiem abominacyjnym, podłym, destrukcyjnym, po prostu wstrętnym, choć trzeba powiedzieć, że ludzkim. Zazdrość zaś cudownym i odświeżającym uczuciem jest. Zazdrość szczera, impulsywna i gwałtowna zazdrość, przypisana i związana jest z czystością i szałem, innymi słowy z młodością.

Jestem osobą kompletnie pozbawioną zmysłu orientacji topograficznej. Tak wcześniej nie było. a stało się, gdy przekroczyłem pięćdziesiątkę. Powiem więcej, podejrzewam nawet, że rozwijał się we mnie i krzepł taki antyzmysł. Bo zwykły brak, nieobecność zmysłu orientacji, nie tłumaczy tak wybitnej zdolności do błądzenia, jakiej bezustannie podlegam, potrafię zgubić się dosłownie wszędzie. Mój przyjaciel i brat w nieszczęściu Leon N. twierdził, że gubi się i potrzebuje przewodnika w większych mieszkaniach. Jakże ja go rozumiem! Nie potrafię wyobrazić sobie drogi, a gdy próbuję, mam przed oczami wyobraźni biały ekran, a z kina zawsze wychodzę w odwrotną stronę niż należało by.

Kiedyś usłyszałem (Może przeczytałem? Nie, na pewno usłyszałem, bo ja mam pamięć dźwiękową, przeczytane pamiętam krócej),dowcip o chłopcu co poszedł ze swoim tatusiem na basen i się pod prysznicem poślizgnął. Więc ten chłopiec poślizgnął się pod prysznicem i upadając złapał tatę za siusiaka, żeby się przytrzymać. To ojciec wtedy mówi: No widzisz? Poszedłbyś z matką, to byś się wypierdolił!

Pewna Pani… No dobrze, powiem kto. Wspaniała i niedościgniona mistrzyni abstrakcji w satyrze i życiu, od niedawna świętej pamięci, Maria Czubaszek, napisała skecz Koń. Było o facecie, który proponuje drugiemu kupno konia, nie zwracając uwagi, że ten nie chce nic kupić.

 – Koń jest wart tysiąc złotych, ale oddam panu za tysiąc dwieście.

– Dlaczego tak?

– Bo muszę mieć tysiąc dwieście, to dla mnie życiowa sprawa.

– Jeśli tak, to ja panu chętnie pożyczę.

– Nie pożyczam od obcych ludzi, proszę pana.

– Bardzo mi przykro, ale nie mogę panu pomóc.

– Może pan kupi tego konia i kupi pan niestety. To co? Zapakować czy na miejscu?”.

Albo inne.

Ktoś zaprasza panią do tańca, a ona mówi: ”Dobrze, zatańczę. Ale proszę tańczyć wolno, bo ja jestem w żałobie”.

Wierzę w: numerologię, horoskopy, przeznaczenie, fatum, nieuchronność zdarzeń, siły nadprzyrodzone, zaklęcia, wróżby, klątwy, rzucane uroki, czary. To tak z grubsza by było, jak sobie więcej przypomnę, to dam znać.

Andrzej Szmilichowski

Lämna ett svar