Podróże kształcą
Sto z okładem lat temu profesor Langevin sformułował przypuszczenie, że jeżeli pojazd kosmiczny z ludźmi na pokładzie uda się w dwuletnią podróż w Kosmos z szybkością równą szybkości światła, to po powrocie załoga zastanie Ziemię starszą o dwa stulecia, a na lądowisku będzie ich oczekiwała gromadka praprawnuków swoich praprawnuków.
Ta wizja została spopularyzowana na przykładzie pary bliźniaków. Jeden leci w kosmos, wraca, i zastaje brata o wiele starszego od siebie.
(Wtrącenie: W tej chwili pewien szpakami karmiony gentleman, z którym się znam całe lata, odkłada na bok NGP, dopada komputera, wpisuje w Googla hasło Langevin i szuka potwierdzenia faktów. Moje publikacje go irytują i ja to doskonale rozumiem, ponieważ dla mnie empiryczne fakty są częstokroć jedynie suplementem do różnych rozważań).
Podobno prawda tylko wtedy jest wiarygodna, gdy wynika ze zgody z sobą samym, ale wracajmy do naszych baranów.
Gdyby nowe paliwa i nowe konstrukcje pozwoliły na przyspieszenie lotu pojazdu kosmicznego do szybkość równej lub przewyższającej szybkość światła, wizję Langevina można by było eksperymentalnie sprawdzić i przed ludzkością otworzyłyby się możliwości, jakie trudno byłoby objąć nawet wyobraźnią, bowiem przekroczylibyśmy czas.
Problemem podstawowym jest, czy kosmiczny podróżnik przeżyłby. Tego w dniu dzisiejszym nie wiemy, ale być może jutro ludzkość odkryje nieznane prawa fizyki, dzięki którym będzie możliwe stworzeni warunków pozwalających na przekroczenie szybkość światła, a zatem opuszczenie czas.
Jeżeli rozumowanie profesora Langevin było słuszne, człowiek mógłby uczestniczyć w swoistej wersji życia pozagrobowego. Niestety Langevin umarł i już nie odpowie na ważne pytanie:
Czy byłoby możliwe, żeby te dwieście lat przelecieć z powrotem? Powrócić tam, skąd się wystartowało, w przeszłość?
Z takich jak powyżej i podobnych dywagacji, jedno wynika z całą pewnością, zagraniczne podróże kształcą.
Andrzej Szmilichowski
