Bitcoin? Nie, dziękuję

Czym różni się bitcoin od innych walut? Głównie tym, że np. dolary amerykańskie JESZCZE są dostępne w fizycznych banknotach i monetach. Również stabilność $ jest dużo większa, a to dlatego że USA są emitentem pieniądza. No, faktycznie to Federal Reserve emitują/drukują dolara i jest to firma całkowicie PRYWATNA, a właściciele nie są ujawnieni. A na jakiej podstawie emituje/drukuje się dolary? Otóż: NA ŻADNEJ.

Odkąd rząd USA zniósł w 1973 roku tzw. parytet złota, co oznacza, że za dolara można fizycznie dostać pewną określoną ilość złota (w 1972 to były 42$ za uncję złota), wartość dolara ustalana jest na podstawie “widzi mi się”. Oczywiście, podmioty posiadające ogromne pakiety obligacji USA oraz gotówki, teoretycznie mogą rzucić na rynek wielką ilość tych walorów i próbować spowodować zmianę kursu. Jednak jest to mało efektywne, ponieważ w każdej chwili można maszynę drukującą dolary uruchomić bądź zatrzymać.

Tak więc dolar jest DZIŚ pieniądzem WIRTUALNYM i jego wartość polega na tym, że ludzie muszą mieć jakiś system finansowy, a podstawą tego systemu jest US$. To także kwestia ZAUFANIA do potężnego (coraz mniej) kraju, potężnego gospodarczo i militarnie.

Bitcoin jest jeszcze bardziej wirtualny niż dolar. Jest faktycznie czymś w rodzaju akcji giełdowych. Wiadomo że podmioty które uzyskują zezwolenie na emisję akcji, robią to, aby uzyskać na przykład kapitał na rozwój. Wartość emitowanego pakietu akcji ma się nijak do faktycznej księgowej-rynkowej wartości przedsiębiorstwa. Wartość akcji jest zazwyczaj ZAWYŻONA. Te papiery notuje się na giełdzie, która nie jest faktycznie żadną instytucją finansową, tylko loterią dla wszystkich. Kto chce, kupuje losy (akcje) trzyma je jakiś czas, a potem sprzedaje lub próbuje sprzedać z zyskiem lub stratą. Kondycja biznesowo-finansowa firmy emitenta ma tutaj drugorzędne znaczenie. Dlatego bardzo często, na podstawie puszczonej plotki, fake-newsa albo czegoś zupełnie nie związanego z firmą, np. histerii koronowirusa – ceny akcji mogą dramatycznie się wahać. I tak się dzieje.

Podobnie jest z bitcoinem. Kurs tej pseudo-waluty ulega ogromnym fluktuacjom i wydaje się to bez sensu. Pewne jest tylko jedno – wartość zależy od WIARY ludzi obracających bitcoina w siłę, czy słabość tej loterii.

Podam przykład aby zilustrować: jest firma, w tej firmie jest wszechwładny dyrektor, którego wszyscy słuchają, wszyscy się boją, i wszyscy uważają, że powodzenie firmy właśnie ON zapewnia. I wydarza się jakaś historia, kłopot. Ludzie ze związków zawodowych wpadają do gabinetu, demolują go, dyrektora policzkują, sadzają na taczkę i wywożą przed zakład. Tam taczkę wywracają i oblewają go np. pomyjami. I raptem okazuje się, że ten wspaniały dyrektor był faktycznie niekompetentnym głupkiem, każdy pamięta jakąś jego zagrywkę nie w porządku. Pryska mit. Przychodzi następny dyrektor. Ale na firmę nie ma to wszystko żadnego wpływu, globalnie patrząc. Pryska tylko dyrektor-bitcoin. Z giełdą i bitcoinem tak samo.

Bitcoin ma jeszcze jedną różnicę od innych gier. Otóż, można WYPRODUKOWAĆ walor przy pomocy potężnych zestawów komputerów. Do tego trzeba użyć wielkiej ilości energii elektrycznej. Faktycznie, niczego nie produkujemy, cała procedura stanowi jedynie TRUDNOŚĆ, którą musimy przezwyciężyć. I ta trudność, to jest wartość. Czyli, stopień trudności ogranicza dostępność wirtualnego waloru.

Ograniczona liczba bitcoinów przy coraz większym popycie, skutkuje zwyżką jego wartości. Działa tutaj zasada trudnej dostępności. Podobnie jest z rynkiem rzeczy rzadkich, dzieł sztuki, czy ostatniej kupy Napoleona. Ludzie nie po to kupują te artefakty, że chcą je mieć, tylko jako lokatę kapitału. Mona Lisa jest jedna (ta uznana za oryginał), a ludzi mających wielkie pieniądze jest coraz więcej. I szukają w co by tu je ulokować, aby nie stracić, tylko najlepiej zarobić. Te rzadkie przedmioty to jest waluta, na której możesz bardziej polegać, bo nie zdewaluuje jej żaden rząd, bank czy wojna.

Generalnie wierzę, że ostateczną wartością w sytuacjach katastrof, wojen, kataklizmów będzie jednak złoto. A to dlatego, że jego ilość jest wymierna, także jest fizyczne, da się zbadać, zważyć. Będzie stanowić odniesienie wartości. Taki materiał musi być, bo jeśli nie, to będziemy musieli nająć się do piekarza na nockę, aby dostać jako wynagrodzenie 10 bochenków chleba, z których dwa zjemy sami, a z ośmioma powędrujemy na jakiś plac, gdzie zamienimy je na kartofle i smalec.

Gdy wystąpi zamęt, pierwsze co zniknie, to będzie bitcoin. Później inne wirtualne wartości, akcje itp, później $ papierowy i co zostanie? Praca, d..a i złoto.

W telefonicznym wywiadzie o BITCOIN opowiedziam mi mój przyjaciel z Polski, Paweł Dubowicz, doświadczony bywalec Giełd, a na papierze całą tę historię spisał Marek Lewandowski

 

Lämna ett svar