Życie w czasach zarazy

Tego nikt nie mógł przewidzieć. Że nasze życie może tak nagle i w tak krótkim czasie ulec totalnej zmianie.  Że to, co – wydawało się – stało się nieodzownym elementem naszej cywilizacji (np. podróżowanie, pełne półki sklepowe), nagle zamieni się w jakieś nie do końca określone niebezpieczeństwo. W jakiś mentalny armagedon.

Korona wirus ukazał naszą słabość i naiwność. Najpierw patrzyliśmy na rozprzestrzeniającą się chorobę w dalekich Chinach uznając, że to lokalny problem. Nieco później przyszedł niepokój (wstyd napisać…) nie o dotkniętych chorobą Chińczyków, ale o dostawy produkowanych tam podzespołów do fabryk w Europie i na innych kontynentach. Brutalnie mówiąc: pal sześć chorych, ale co z gospodarką światową? Bo globalizacja okazała się nieodporna na wirusy.

A gdy wreszcie ten wirus dotarł także do nas, do Europy – mimo całej naszej mądrości, wiedzy, mimo pieniędzy, mimo zdrowemu rozsądkowi – nikt nie był w stanie powstrzymać zbliżającej się katastrofy. Recesja, widmo bankructw i nagle rosnącego bezrobocia – z dnia na dzień załamały nasz ”stabilny” świat. A przecież tak stabilny nie był… Zmiany klimatyczne i kryzys migracyjny już od miesięcy pojawiały się na czołówkach gazet.

Stanisław Jerzy Lec napisał, że optymizm i pesymizm różnią się jedynie w dacie końca świata. Ale tego co dzieje się teraz nie przewidzieli ani optymiści, ani pesymiści. Mamy czas mentalnej kwarantanny, bo – trudno na razie zaprzeczyć liczbom – wirus nie jest tak zabójczy, jak go malują. W czasach paniki zarażaj ludzi spokojem. Mądra myśl. Tylko że… w panice mądre i wyważone opinie mają marne szanse na przebicie się.

Ten wirus z pewnością nas nie zabije – historia pandemii jest potwierdzeniem. Ale szkody wyrządzone przez panikę będziemy reperować długo. Tadeusz Konwicki pisał w ”Małej Apokalipsie”:

Beznadziejna epoka w dziejach. Nie, nie epoka. Chwila, sekunda, jakich zdarzyło się wiele. Było życie przed nami, będzie życie po nas. Raz lepsze, raz gorsze. Może jutro lepsze. Wystarczy jeden niedostrzegalny wstrząs, drobne tąpnięcie w misternym wszechświecie psychologii współczesnych, w tym gigantycznym banku zbiorowej wrażliwości. Epidemie złego samopoczucia, powszechnej depresji, totalnej niewiary – nagle przychodzą i nagle znikają jakby zmiecione życiodajnym wiatrem słonecznym. Źle trafiliśmy, nie do tego przedziału w nieskończonym ciągu czasu albo istnienia.

Każdy czas ma swoją Apokalipsę.

Tadeusz Nowakowski

Lämna ett svar