Pesymistycznie
Odrzućmy wszystko co nas dzieli i bierzmy wszystko co nas łączy w pracy i w walce o wolność i niepodległość Polski – pisał kiedyś (w latach 40-tych) generał Władysław Anders. Z perspektywy dzisiejszej Polski brzmi to nadal aktualnie. Ale… wciąż pozostaje marzeniem.
Po katastrofie smoleńskiej wszystko się w Polsce wywróciło do góry nogami. Jak pisał w niezwykle mądrym artykule, który ukazał się w „Gazecie Wyborczej”, Jarosław Kurski:
Macierewicz z Kaczyńskim i Jędraszewskim wyrąbali w Polsce podział na nieznaną dotąd skalę. Zatruli kraj toksynami podejrzeń i jadem nienawiści, a co najgorsze, na długie lata odebrali język porozumienia. W takim kraju ambasador Rosji czuje się najlepiej, w szczególności wobec désintéressement Trumpa. To wcale nie znaczy, że racje tego sporu rozłożone są symetrycznie. Jak wiadomo, prawda nie leży pośrodku, tylko leży tam, gdzie leży. Długo jeszcze Polacy nie będą świętować razem swojej niepodległości. Jeden język, dwie ojczyzny, dwa patriotyzmy.
Można by nawet zaostrzyć to co napisał Kurski: nie jeden, a dwa języki. Jeden pełen nienawiści, kłamstw, obelg, fałszujący z premedytacją rzeczywistość. Nie dwie, a trzy ojczyzny – ta trzecia to Ojczyzna Obojętności, albo Strachu przed wyrażeniem własnej opinii.
W ciągu ostatnich 10 lat świat zmienił się radykalnie. Okres pojednania, prospeprity, zdolności do kompromisów minął i nie wiadomo kiedy wróci. To, co piszę, nie oznacza, że było idealnie, że nie brakowało konfliktów, że był wszechpanujący pokój. Ale nie było takich podziałów jak dzisiaj. Gdy o wyborach politycznych decyduje niewielki procent wyborców: tak jest i w Polsce, USA, Francji, Szwecji, Austrii, Niemczech, Wielkiej Brytanii… I wielu innych krajach zwanych demokratycznymi. Media społecznościowe, które stały się źródłem wiedzy dla tych wszystkich, którzy nie korzystają z wiarygodnych środków przekazu, zatruwają nam życie i manipulują nami. A to powoduje, że coraz trudniej odróżnić kłamstwo od prawdy.
Jeśli jedynym narzędziem, jakim dysponujesz, jest młotek, to cały świat zaczyna wyglądać jak gwóźdź – napisał kiedyś Jeffrey Alan Lieberman. Retoryka Kaczyńskiego, Dudy, Orbana, Trumpa, Putina to właśnie młotek. Chodzi tylko o chęć władzy, świat nie jest taki ważny. Można kłamać, manipulować – ważne jest „dzisiaj”, przyszłość nie ma znaczenia. Co łączy ten krąg zła? Przekonanie o nieomylności, narcyzm, pyszałkowatość, zarozumiałość, egoizm, lekceważenie innych osób.
Piszę to słowa w Święto Niepodległości, 11 listopada. Nie przypadkowo. Bo choć to święto, które powinno łączyć, od wielu lat dzieli. Stefan Niesiołowski tak pisze na swoim FB:
Dzień 11 listopada jest nie tylko historyczną rocznicą odzyskania niepodległości po 123 latach nieistnienia Polski, cudem politycznym, którego nikt nie mógł przewidzieć, ale także świętem wolności i demokracji, bo odradzająca się Polska powstawała jako demokratyczna republika z wszystkimi wolnościami obywatelskimi tamtej epoki. Nie było bardziej demokratycznej konstytucji niż nasza z 1921 roku wzorowana na francuskiej, amerykańskiej i 3-go Maja. Dlatego zwolennicy Putina, polityczni chuligani, antysemici i wrogowie wolności (Polska bez Żydów, LGBT, Unii Europejskiej) demonstrujący w dniu 11 listopada są obrazą rozsądku i zniewagą dla Polski. I jeszcze do tego wszystkiego komiczne odlotowe wypowiedzi Andrzeja Dudy, który uznał siebie za wcielenie Państwa Polskiego, a swoje domniemane kompetencje wywiódł z monarchii absolutnej – wybitny prawnik i znawca historii. Trzeba powiedzieć, że bezczelności i tupetu mu nie brakuje, ale to także raczej kolejny element burleski politycznej jaką funduje nam obóz pisowski, do którego p. Duda zawsze należał i należy.
Świat się zepsuł. Zepsuta jest Polska. Zwycięstwo Trumpa w USA to zła wiadomość. Bo nic nie jest bardziej niebezpieczne, niż niepewność, jakie to może mieć konsekwencje. Bo gdy polityk mówi o świetlanej przyszłości, to można być pewien, że ma na myśli swoją przyszłość…
NGP
