Plotki prawdziwe i zmyślone

0
man-5914345_1280

Skala tragedii ubiegłego wieku nakazuje ostrożnie używać słowa „faszysta”. Ale także nie pozwala rozpylać perfum, gdy cuchnie. Trump nie cedzi słów, nie owija w bawełnę. Czy to, co szykuje Ameryce, to skrajnie prawicowy autorytaryzm czy już faszyzm? Gdzie jest granica między jednym a drugim? – pyta Andrzej Lubowski w „Polityce”.

Prominentni historycy autorytaryzmu długo wzdragali się przed nazwaniem Trumpa faszystą. Większość zmieniła już zdanie. Dowody na to, że trumpizm jest faszyzmem, znaleźć można zarówno w tym, co Trump mówi i co już zrobił, jak i w tym, do czego się przymierza w przypadku wyborczego zwycięstwa. Listę dowodów otwiera szturm na Kapitol z 6 stycznia 2021 r. Odmowa uznania legalnych wyników wyborów i podżeganie do przemocy wobec przeciwników politycznych to klasyczny składnik faszyzmu. Na drugim miejscu znajdują się zadeklarowane plany dotyczące drugiej kadencji, gdyby do niej doszło. (…) Zdaniem wielu ludzi z pierwszej administracji Trumpa jego druga kadencja będzie bardziej niebezpieczna dla instytucji demokracji i pozycji USA w świecie. Ujawniono, że w 2019 r. Był o krok od wyprowadzenia wojska na ulice, aby siłą wydalić imigrantów. Doradcom udało się to prezydentowi w ostatniej chwili wyperswadować. Były doradca ds. bezpieczeństwa narodowego John Bolton uważa, że Trump 2.0 wyrządziłby szkody, których nie da się naprawić. Z kolei dla byłego szefa Pentagonu, Marka Espera „największym zmartwieniem będzie wycofanie wojsk z kluczowych miejsc za granicą” i „porzucenie sojuszy”. Za realne uważa się marginalizowanie Kongresu. W ramach wojny kulturowej Trump będzie napierał na złagodzenie kontroli posiadania broni, uchylenie ochrony małżeństw tej samej płci i dalsze zaostrzenie przepisów aborcyjnych. Mówi się o polityce zastraszania i nękania przeciwników politycznych pod pretekstem walki z terroryzmem. Znając wielekroć wygłaszane przez Trumpa opinie o sędziach, którzy ferują nieprzychylne mu werdykty, nie można wykluczyć „wojny w wymiarze sprawiedliwości”.

Całe szczęście ewentualne zwycięstwo trumpizmu zmalało, gdy do gry o fotel prezydenta wystartowała Kamala Harris. Co jednak nie oznacza, że widmo powrotu do władzy Trumpa zmalało.

 

****

Piotr Pietucha (mieszkający kiedyś w Szwecji, obecnie w Polsce) na swoim Facebooku:

LUSTRO. Oskarżać partnera, że zrujnował związek, zniszczył nasze marzenia, można tylko do pewnego stopnia. Poczucie krzywdy, bycie zdradzonym, porzuconym, jest tak dewastująco dotkliwe także dlatego, że w dużym stopniu jesteśmy odpowiedzialni nie tylko za kształt związku, ale za swoje złudzenia. Za brak poczucia realizmu, empatii i wrażliwości. Za swoją słabość, bezradność. Nie chcieliśmy, nie umieliśmy spojrzeć prawdzie w oczy. Nie starczyło uczciwej odwagi przyznać, że w naszym domu źle się dzieje. A życie przecież nieustannie wystawiało nasze ,,razem” na próby… Badało, testowało, demistyfikowało. Ale my się opieraliśmy, zakłamywaliśmy. Oszukiwaliśmy samych siebie.

Tkwić, kisić się, grzęznąć, taplać, tonąć… zły związek często kojarzy się z trzęsawiskiem, bagnem, z którego nie sposób się wygramolić. Czasem w amoku nagłego zakochania, człowiek wynurza się i to jest jak haust świeżego powietrza.

Oczywiście zdrada nadkrusza miłość własną, szacunek do samego siebie. Romans znieczula, zagłusza ten ból. Znosi objawy nieszczęścia i pozwala na odwagę zmiany.
Na nieuchronną ale często zbawczą konfrontację z realem: kim jesteśmy, jak żyliśmy, jak żyć naprawdę chcemy. Co zrobimy z naszą przyszłością? Ale romans nie leczy, raczej obnaża, znosi niektóre objawy. Miłość zazwyczaj nie uzdrawia. Trzeba być zdrowym, by kochać prawdziwie.

Piotr Pietucha jak zwykle trafnie.

 

****

Rysio Pysio ma kłopoty. Długo trzeba było czekać na takie zdjęcie w polskich mediach. Ex-poseł do parlamentu europejskiego – Ryszard Czarnecki (przegrał tegoroczne wybory), członek wielu partii politycznych – ostatnio PiS, stanął przed prokuratorem by wyjaśnić, dlaczego nie zwrócił 400.000 PLN (czyli ponad miliona koron), które wyłudził z kasy Parlamentu Europejskiego na fikcyjne podróże między Polską a Bruksellą. Jak donoszą media nie przyznał się do stawianych mu zarzutów. Sprawa w toku. Czarnecki to polityczny kompan zmarłego już kilka lat temu byłego prezesa Kongresu Polaków w Szwecji.

 

****

Jakoś nie przypominam sobie listów tej treści publikowanych na stronach FB Kongresu Polaków w Szwecji, gdy następowała zmiana władzy w Ambasadzie RP w Sztokholmie wcześniej. Prezes Janusz Górczyński uznał jednak, że odwołanie ambasador Joanny Hofman (która reprezentowała Polskę przez 4 lata w Sztokholmie), to na tyle dotkliwe posunięcie obecnych władz w RP, że postanowił podzielić się swoim smutkiem.

„Owocna” działalność pani ambasador miała jednak także swoje mniej godne strony, gdy na początku swojej kadencji prowadziła dziwną politykę epistolarną z mediami szwedzkimi. W 2021 roku Joanna Hofman interweniowała ws. określenia polskiego rządu jako prawicowych nacjonalistów, które pojawiło się w opinii na stronie szwedzkiego portalu „Dagens Arena”. “Będziemy bardzo wdzięczni za poprawienie informacji zawartych w artykule” – napisała Joanna Hofman. Redaktor naczelny portalu mówił, że był zaskoczony reakcją polskiej placówki. W odpowiedzi napisał, że prawo autora do określenia polskiego rządu jako prawicowego, nacjonalistycznego, to część wolnego społeczeństwa. Podobnych niefortunnych interwencji ambasady było parę. Ale… dla szefa Kongresu były jak najbardziej prawidłowe.

NGP

 

Lämna ett svar

Din e-postadress kommer inte publiceras. Obligatoriska fält är märkta *

Created with Visual Composer