Zemsta czasu
Kiedy człowiek młody, kiedy ja byłem młody, chciałem aby życie przebiegało tak, jak w książkach, które nieomal dosłownie połykałem. Chciałem, marzyłem o tym, żeby moje życie zostało wywrócone do góry nogami. Żeby powstała nowa, zapierającą dech w piersiach rzeczywistość, a ja w niej. Później moje oczekiwania szły już w kierunku żeby życie uczyniło coś łagodniejszego bardziej praktycznego, oraz aby uznało słuszność mojego bycia takim, jakim jestem. Chciałem potwierdzenia, że wszystko jest ze mną okej. Chyba niezbyt wygórowane oczekiwania?
Kiedyś przychodzi czas, kiedy zaczyna się zapominać pewne rzeczy i nie chodzi o alzheimera, a raczej konsekwencje wieku, co nazwałem zemstą czasu. Gdy się pojawiają kłopoty z pamięcią, człowiek reaguje różnie. Można próbować koncentracji i zmuszać pamięć, żeby zdradziła nazwisko, przystanek metra, albo jak miał na imię astronauta. Można też przyznać się do porażki i szukać w źródłowych książkach albo Internecie.
Jest jeszcze inna metoda, której skuteczność wielokrotnie sprawdzałem: zapomnieć o pamiętaniu. Wówczas rozpoczyna się proces, trwający czasem godzinę, czasem dwie i raptem pik! I jest! Każdy, kto zapomina to wie, a jeśli nie wie to i tak wie, tylko sobie nie uzmysłowił.
Na tym nie koniec, bo gdy się podrapie po powierzchni trochę mocniej, to się dowiaduje więcej. Mózg nie lubi, gdy się go obsadza stale w tej samej roli pamiętającego wszystko: zdarzenia, daty, miejsca, osoby. Jakby chciał ci powiedzieć: nie bądź taki pewny, że możesz zawsze na mnie polegać, życie i jego porządek jest o wiele bardziej skomplikowane, niż ci się wydaje!
Pozostawieni samym sobie rozmyślamy o tym i owym, choćby jak nieprawdopodobne rzeczy mogą dziać się z czasem w czasie. Rzeczy trudne do uwierzenia, niemożliwe dopóki się ich nie wypróbuje na sobie, a szczególnie już na wyobraźni.
Nurkowałem na Krecie w ciepłym morzu razem z moim synem. Kiedy przygotowywałem się do kolejnego zanurzenia poczułem, że coś mnie lekko puka w plecy i odwróciłem głowę. Zobaczyłem delfina i uśmiechnąłem się, ale po chwili zdałem sobie sprawę, że on nie chce się bawić, tylko próbuje coś przekazać, wyrazić. Podpływał, nurkował i zaraz wracał coraz bardziej zniecierpliwiony brakiem mojej reakcji.
W końcu zanurkowałem za nim. Płytko, na głębokości około pięciu metrów, zobaczyłem uwięzionego w starych sieciach delfina. Wróciłem do łodzi, poprosiłem syna, żeby mi podał nóż i wróciłem do, jakby to nonsensownie nie zabrzmiało, tonącego delfina. Delfiny mogą wytrzymać pod wodą około dziesięciu minut, potem toną.
Udało mi się dość szybko uporać z siecią i z wielką ulgą go uwolniłem. Wynurzył się, jak mi się wydawało ostatkiem sił i wydał z siebie nieomal ludzki okrzyk ulgi. Wciąż był oszołomiony i pływał wokół razem z tym drugim. Okrążały mnie, podpływały blisko, oddalały… i raptem jaka niespodzianka! Uratowany delfin podpłynął do mnie bliziutko i dotknął nosem policzka. W geście wdzięczności delfin pocałował mnie w policzek i odpłynęły. Byłem wzruszony.
Delfin jest osobowością wśród mieszkańców mórz i oceanów. Kontakty delfinów z ludźmi zadziwiają bogactwem przeżyć, a niektóre obrastają wręcz w legendy. Poznałem wiele opowieści o delfinach, opowiem moją ulubioną.
W dawnych, tak dawnych, że mitycznych czasach, doszło na atlantyckiej wyspie o nazwie Atlantyda, do mega katastrofy. Atlantydzi rozwinęli cywilizację nieakceptowaną przez bogów, a eksperymenty, jakie mieli zamiar przeprowadzić, mogły zagrozić istnieniu całej planety. Wtedy bogowie uderzyli i ludność Atlantydy na wiele sposobów próbowała ratować się przed śmiercią. Część zdołała odpłynąć w kierunku kontynentów Europy i Afryki. Stworzyli tam podwaliny egipskiej cywilizacji faraonów, część osiadła na terenach dzisiejszej południowej Francji i ich potomkami są Baskowie oraz mieszkańcy Majorki.
Część – i tu dochodzimy do sedna sprawy – zdecydowała się przybrać ciała delfinów. Delfiny chętnie pomagają ludziom, na przykład pilotując statki na niebezpiecznych wodach czy przy wejściach do portów. Mają delfiny udział w uratowaniu wielu żaglowców i ich załóg, prowadzą również bogate życie rodzinne i towarzyskie.
Rady delfinów zastanawiały się nawet kiedyś, czy przybrać na powrót ludzkie ciało? Ale po namyśle zrezygnowano. Uznały bowiem, że w ciałach delfinów są szczęśliwe, natomiast w ludzkich ciałach byłyby narażone na pokusy, na wpływ negatywnych sił ponadnaturalnych, na wewnętrzne konflikty, co obserwują od pokoleń w ludzkich społecznościach. Pozostali w ciałach delfinów i są szczęśliwi.
Fantazja? Kto wie na pewno, że to tylko fantazja, niech pierwszy rzuci kamieniem.
Andrzej Szmilichowski
