ANDRZEJ SZMILICHOWSKI: Przypadki nieodwołalnie minione (2)
Urody cienie
Dziwną ma twarz,
Mówili sąsiedzi.
Niby zwyczajna,
A on na niej siedzi.
*
Koszmarny sen Baty
Szedł szosą
Nocą
Z kosą
W dupę kopany
Boso.
*
Bez słowa
Tu spoczywa mim,
Co spędził
Życie pogodne.
Nie pokazał
Z kim.
*
Pech
Tu leży pisarz
Trawą okryty
Jak lawą.
Na płycie inskrypcja:
Nie nadążył za sławą.
*
Dezynfekatorzy
Dystrybutorzy kału
Podróżują pomału.
*
Gorzkie żale
Dla Polaków zawsze
Można zrobić coś dobrego.
To słowa Wielopolskiego,
By naprawiać krzywdy.
Tu margrabia dodał:
– Z Polakami nigdy.
*
* * *
Zbrodnia to niesłychana,
Pani zabiła Pana!
Wołał wieszcz
Pełen troski.
Mijały lata,
Biegli w języku
Pozbierali zgłoski
I powstał nowy dialekt,
BEŁKOT ŻOLIBORSKI.
Andrzej Szmilichowski
