ANDRZEJ SZMILICHOWSKI: Przypadki nieodwołalnie minione (2)

0
emotions-371238_1280

Urody cienie

Dziwną ma twarz,

Mówili sąsiedzi.

Niby zwyczajna,

A on na niej siedzi.

 

*

Koszmarny sen Baty

Szedł szosą

Nocą

Z kosą

W dupę kopany

Boso.

 

*

Bez słowa

Tu spoczywa mim,

Co spędził

Życie pogodne.

Nie pokazał

Z kim.

 

*

Pech

Tu leży pisarz

Trawą okryty

Jak lawą.

Na płycie inskrypcja:

Nie nadążył za sławą.

 

*

Dezynfekatorzy

Dystrybutorzy kału

Podróżują pomału.

 

*

Gorzkie żale

Dla Polaków zawsze

Można zrobić coś dobrego.

To słowa Wielopolskiego,

By naprawiać krzywdy.

Tu margrabia dodał:

– Z Polakami nigdy.

 

*

*   *   *

Zbrodnia to niesłychana,

Pani zabiła Pana!

Wołał wieszcz

Pełen troski.

Mijały lata,

Biegli w języku

Pozbierali zgłoski

I powstał nowy dialekt,

BEŁKOT ŻOLIBORSKI.

 

Andrzej Szmilichowski

Lämna ett svar

Din e-postadress kommer inte publiceras. Obligatoriska fält är märkta *

Created with Visual Composer