ANDRZEJ SZMILICHOWSKI: Na górce

0
fountain-pen-1854169_1280

Nad ranem, po pierwszej względnie przespanej covidowej nocy, doznałem twórczego wniebowstąpienia: Cała tajemnica pisarza polega na prostej prawdzie: czego nie potrafisz opowiedzieć, opisz.

Siądź, zacznij pisać, a po pewnym czasie nadejdzie (nie zawsze i nie każdemu, ale jednak) wrażenie, że to o czym piszesz, gdzieś tam już jest, a twoją rolą tylko zapisać, żeby nie umknęło. To może oznaczać, że najlepszą radę jaką pisarz może otrzymać, jaką może dać, jest: Pisz! Po prostu pisz i nie myśl za dużo! Pisz, ale nie zapominaj, że tekst nie jest w tobie, jest gdzieś na zewnątrz, zaś słowa i zdania, które układasz na papierze, to owoc przyjaźni, rodzaj prezentu od przyjaciela, od sztuki.

Czy sztuka ma wielu przyjaciół? Ma, ale tu i teraz jej wystarczasz. No dobrze, a religia? Co religia? Co religia ma wspólnego ze sztuką? Sztuka nie potrzebuje Kościoła, chudo bo chudo, ale wyżywi się sama, jest na to wystarczająco dorosła, samodzielna i inteligentna. To Kościół potrzebuje sztuki, nie ona jego. W życiu wielu ludzi religia nie jest dziś obecna, jej miejsce zajmuje po części sztuka, a po części – niestety – nic! Ale może to tylko pozór, gdyż wokół coraz więcej ludzi, którzy nie są „wierzący” w żaden tradycyjny sposób, ale bliżsi sakralnych prawd, niż wielu religijnych dogmatyków.

Nadeszły ciężkie dla literatury czasy, czemu przeczą doznania wzrokowe, bowiem biblioteki i fora internetowe pełne literackiej oferty a regały księgarń wypełnione książkami po sufit! Czy to mówi, że literatura jest nadal światu potrzebna? Tak, jest niezbędna, ponieważ nikt prócz pisarzy nie potrafi opowiedzieć historii. Film i telewizyjny serial tego nie umieją.

Utarło się mniemanie, że dla literata ważnym czynnikiem twórczym jest alkohol. Zgadza się, to prawda, literaci są z alkoholem zbratani od wieków. Związek między alkoholem a literaturą istnieje od dawien dawna, od czasów (a może i wcześnie), gdy starzy greccy poeci pijani w dym, przechadzali się po placach swoich polis. Alkohol może być pomocny w twórczości poetyckiej, przećwiczyłem to na sobie. Ale już nie w prozie, gdyż szkodzi precyzji wypowiedzi, a precyzja jest tak samo ważna w pisaniu, jak w muzyce. Alkohol pomaga zmienić „miejsce”, unieść się z tego w którym jesteś, tylko niestety zabił wielu pisarzy. Ale może prastare powiązania między pisarzem a piciem, to czysta iluzja? Może ma to tylko coś wspólnego z tym, ile pisarz ma lat i jakie doświadczenie w pisaniu i piciu?

Czy odejście od religii, lub do niej powrót, coś w pisarzu zmienia? To zależy od osoby. Dostojewskiemu i T.S. Eliotowi powrót do wiary zmienił wiele. Myślę, że to co pisałem kiedyś, jak również piszę dziś, będąc od długich lat poza Kościołem, jest jednak swego rodzaju pisaniem chrześcijańskim, było nim nawet wtedy, gdy myślałem o sobie jako ateiście. Dziś myślę, że w zupełności wystarczy, jeśli piszesz dobrze i nie posługujesz się czyimiś pomysłami. Tylko złe teksty, bez różnicy religijne, polityczne czy inne, przekazują jakieś przesłanie w bezdyskusyjny „misyjny” sposób.

Poezja przyszła mi łatwo, bowiem dorastałem nad morzem. Słuchałem szumu fal, ryku sztormów, smakowałem gęstość morskiej mgły, poznawałem pieszczotę porannej bryzy. Każdy dzień rozpoczynałem od patrzenia na morze, było ono częścią mojego dnia i pozostało stałą wartością mojej osobowości. W najwcześniejszych i najlepszych wspomnieniach do dziś jest we mnie obecny zapach morza. Chyba dlatego tak lubię Nynäshamn. Za czasów kiedy jedyną komunikacją z Polską był prom, kiedy wjeżdżałem na górkę i przed oczami otwierała się panorama Nynäshamn, w powietrzu czułem zapach morza i byłem w domu. Może mało zgrabne to porównanie, ale ruch fal i rytm wiersza są dla mnie czymś podobnym. Co to może oznaczać? Nic. Wiersz nie musi nic oznaczać, wystarczy że jest.

Wracając do literatury a przede wszystkim poezji powiem i zapewne trochę przesadzę, ale myślę, że poezja utrzymuje duszę przy życiu. Już to napisałem wcześniej, ale powtórzę – zadaniem literata jest zapisać to, czego nie da się opowiedzieć. Żadna socjologia i wszystko inne tego nie potrafi.

Życie biegnie a ja za nim. Dwa razy byłem bliski śmierci, ale przeżyłem. Dlaczego przeżyłem? Jakoś wyczuwam, bo nie potrafię tego inaczej określić, że jest plan na moje życie, że mam jakąś misję, której się domyślam, ale nie potrafię opisać. Trudno byłoby mi uwierzyć i przykro by było, gdyby wszystko działo się jakoś zupełnie przypadkowo.

Andrzej Szmilichowski

 

 

Lämna ett svar

Din e-postadress kommer inte publiceras. Obligatoriska fält är märkta *

Created with Visual Composer