“Normalna” niechęć

0
happy-mothers-day-3042975_1920

Mądrzy to myśmy już byli. Mądrych już nie ma no i dobrze. Nam dzisiejszym wystarczy, jak ktoś w telewizji powie, albo wyjaśni. Historia przesunęła dziurki w pasku i nagle stała się przedmiotem tak zglobalizowanym, że nie chce się jej ogarniać epok ani kultur. Rzeczywistość coraz ciaśniej nas otacza i zaciska się to, co nazywamy potocznie nowoczesnością. Monstrum, które z zarozumiałym cynicznym spojrzeniem, pozbawia nas sprawdzonych, miłych i wypróbowanych od stuleci wizjonerów, filozofów, proroków, rewolucjonistów. Sprawy poszły tak szybko i zaszły tak daleko, że ledwie obudziliśmy się rankiem i spojrzeli, a tu beznadziejnie!

Ty, ja, w ogóle wszyscy, niewiele już wiemy. Bo nie musimy, bo po co wiedzieć cokolwiek, na co nam ów przysłowiowy umysłowy wysiłek, kiedy internet wie wszystko? Więc nauczyliśmy się robić miny i mądrzyć, maskując tym sposobem zanikającą pewność siebie. Muzycy rockowi, dowcipnie ale i mądrze mawiali o co poniektórych szarpidrutach: Ten jak nie dogra, to dowygląda! Innymi słowy mówiąc, snuję tu smętną refleksję, że świat staje się dla zwykłych ludzi, a szczególnie trochę starszych, zbyt trudny. Bogowie obiecywali, że będzie on (świat) emanować kulturą, sprawiedliwością, spokojem, oraz wiekuistą szczęśliwością. Tak miało być i się stało. W snach.

Na jawie gorzej ponieważ okazało się, że rządy nie mają duszy, że jedno co się naprawdę dla rządzących liczy, to własny interes. Jako się rzekło, rządu dusz nie uświadczysz, ale człowiek owszem ją (duszę) ma, więc na nim ciąży obowiązek żeby coś zrobić dla świata. Łatwo powiedzieć: Zrób coś dla świata! A co my możemy? Jeśli masz szczęście, to w miarę bezpiecznie przejdziesz z jednej strony ulicy na drugą i tyle tego!

To prawda, niewiele możemy, ale powinniśmy czuć i kultywować w sobie obowiązek odpowiedzialności za dobro. Za wspólne dobro. A zatem nie dzielić ludzi na lepszych i gorszych, nie wskazywać palcem, piętnować, oskarżać i wyciągać wady, a raczej okazywać szlachetność i pomoc, wybaczać słabości i starać się rozumieć niedoskonałości. To się nazywa liberalizm, ale wielu mówi, że słaby jest, wątły i łatwo go pokonuje cynizmem. To prawda, ale ma cechę feniksa, liberalizm się odradza i zaznacza w każdym pokoleniu jak świat stary.

Życie roluje jak górska ścieżka, raz w górę raz w dół, niebezpiecznie to z lewa to z prawa, wszystko się nieustannie zmienia. Nawet jak utniesz smokowi głowę, to odrasta nowa jak nowa głowa smokowi i trzeba się przyzwyczajać do nowego cierpienia. Cechą rzeczywistości jest zmienność, nawet przysłowiowa krowa zmienia zdanie, trawa na pastwisku obok ma inny smak. Rośniemy, uczymy się odnosiły sukces, albo dostajemy w d… Kiedyś się na „to” mówiło elegancko sempiterna.

Ważne żebyśmy nie czuli się na ścieżce samotni i zagubieni, ale niestety nawet pobieżne obserwacje dają nam smutną i bolesną lekcję: świat pogrąża się w chaosie. Jest coraz bardziej podzielony, coraz częściej rządzą nim egoizm, nieufność, agresja, strach, obojętność i coraz powszechniejsza chciwość.

Co mamy robić? Opowieść biegnie niezależnie od tego, co myślimy. A zatem czerpmy z niej nauki choćby po to, by się przygotować na niezbyt różową przyszłość. Żebyśmy potrafili stawić czoła przeciwnościom, słowem temu, co się niechybnie wydarzy. Niestety, świat najczęściej milczy w obliczu okrucieństw, jakie dzieją się na naszych oczach, zaś my zapominamy, że wielkie zbrodnie zaczynają się od rzeczy małych, od zwykłej „normalnej” niechęci do sąsiada, tylko dlatego, że jest inny niż my.

Przypomina się pomnikowa postać kuriera holokaustu Jana Karskiego i jego uporczywe nawoływanie: Nie bądź obojętny! Dbaj o ludzi bez względu na to kim są, jaką religię wyznają, jakie mają poglądy polityczne! To są ludzie, ludzie tacy sami, jak ty!

Andrzej Szmilichowski

Lämna ett svar

Din e-postadress kommer inte publiceras. Obligatoriska fält är märkta *

Created with Visual Composer