Mieliśmy przywódców wielu

0
poland-gf8c4dd83a_1920

W 1987 roku Donald Tusk był młodym i niedoświadczonym historykiem i politykiem, kiedy pozwolił sobie na szczerość odpowiadając na ankietę „Znaku”. Pisał: „polskość to nienormalność”, „rozsiew między wyobrażeniem a spełnieniem, planem a realizacją”. „Jest ona /Polska – ASz/ etosem pechowców, etosem przegranych i zarazem niepogodzonych z przegraną” i taka polskość „pozostaje naszym wspólnym świadomym wyborem”. Jego ówcześni i po części ciągle aktualni przeciwnicy, w przytłaczającej większości cynicy i prawicowi karierowicze, wykorzystywali potem wielokrotnie te cytaty, oskarżając Tuska o „zdradę polskości”.

Jarosław Kaczyński, wzorując się na Piłsudskim ale i  z własnego przekonania nie wierzył ani wierzy, że „Polak potrafi”. Niezbyt go (Polaka, naród) ceniąc postanowił wykorzystać dla własnego celu, co oznacza ciągle aktualną a może dziś kiedy „moc truchleje” tym bardziej, spełnienie marzeń o władzy absolutnej. O Kaczyńskim (cytuję za Cezarym Michalskim) zachwycony nim Jarosław Marek Rymkiewicz napisał: „gryząc w dupę żubra” i tak zmuszając Polaków do biegu na oślep i zderzenia ze ścianą… I zniknął z PiSowskiego horyzontu.

Cytując tych dwóch ważnych polityków, nie o nich po pierwsze myślałem wybierając cytaty. Myślałem o duszy, o polskiej codziennej duszy i kto ją formował? Tak znalazłem trzeci cytat, autorstwa niekwestionowanego apostoła polskiej poezji emigracyjnej Adama Mickiewicza:

Są prawdy, które mędrzec wszystkim ludziom mówi,

Są takie , które szepce swemu narodowi,

Są takie, które zwierza przyjaciołom domu,

Są takie, które odkryć nie może nikomu.

Mieliśmy przywódców wielu, ale żaden nie śmiał zasiąść przy Jankielu (tak mi się zrymowało za przyczyną przypomnienia wieszcza). Oto mój korowód:

Silna grupa pod wezwaniem prosto z Paryża: Giedroyć, Miłosz, Gombrowicz, Herlig-Grudziński, Czapski, rozmawiała z narodem za pomocą miesięcznika „Kultura”, a głos ich był tak silny, że celnicy trzepali bagaże w poszukiwaniu „zarazy Kultury”, którą masowo i kto mógł szmuglowano do Polski.

Dalej Lech Wałęsa. Dar Boga w postaci samorodka politycznego brylantowej czystości i kolosalnej wagi. Miał wokół siebie „moich intelektualistów” Mazowieckiego, Gieremka, Michnika i słuchał ich rad, ale w końcu zawsze robił to, co sam uznał za słuszne czy stosowne. Przy nim – na dobre i złe – stali Stefan Wyszyński i Jan Paweł II.

Liderzy, którzy odkryli tajemnice władzy, nigdy nie byli ani są do końca dziś szczerzy (jak młody Tusk), w rozmowach z Polakami. Dotyczy to tak Polaków, jak, w mniejszym jednak stopniu, parlamentarzystów Anglii, Francji ,Niemiec. Zawirowania historyczne i polityczne uczyniły, że gdy w parlamentach europejskich zasiadali politycy, polską myśl polityczną kształtowali literaci działający poza granicami nieistniejącego wówczas państwa.

Przykładowo Henryk Sienkiewicz w młodości bardzo krytycznie piszący o polskim kościele i arystokracji, gdy nabrał doświadczenia i wiedzy, po powrocie z Ameryki uznał, że do Polaków można dotrzeć szerokim nurtem słowa tylko wtedy, gdy się im pisze bajki z okolic mchu i paproci, baśnie i ballady ku pokrzepieniu serc.

Na zakończenie przywołam (nie moją) myśl o kołtuństwie: To nie ideologiczni fanatycy są najgroźniejsi, ale ci, którzy chcąc płynąć z prądem pozostają bierni.

Andrzej Szmilichowski

Lämna ett svar

Din e-postadress kommer inte publiceras. Obligatoriska fält är märkta *

Created with Visual Composer