ANDRZEJ SZMILICHOWSKI: Nie ma się co wymądrzać

Nie ma się co wymądrzać (moja wspaniała babka Maria mówiła „wymandrzać”), pomyślałem. Nie wysilaj się, w końcu wszystko już zostało powiedziane i to wiele razy, sięgnij do przysłów, powiedzeń, żartów, mott (czy motto się odmienia, a jeśli tak, to jak?). Tak też postanowiłem zrobić.

Pacta sund servanta – umów należy dotrzymywać. Niestety już w młodości mi nie wyszło i nie znam języka rosyjskiego. Uczyłem się w systemie: powszechniak – 7 klas, liceum – 4, studia – już nie pamiętam, ale chyba był lektorat z rosyjskiego, razem około 14 lat nauki języka rosyjskiego. Stosowałem pewien rytm nauki, niestety mało spójny z obowiązującym: Jeden rok, jedna bukwa. I tym sposobem doszedłem mniej więcej do „k”. A zatem do wiedzy, że „zakręt” w obu językach reprezentuje to samo słowo.

W liceum uczyła nas rosyjskiego pani Białołus z Białorusi, przez pokolenia uczniowskie (dodam, że było to liceum męskie) zwana „pi.doczką”. Kiedyś nudząc się na lekcji (już poznałem tę bukwę dobrze, byłem przecież zdolny), wpisałem koledze Bobrowskiemu, na pierwszej stronie książki do rosyjskiego, taką oto dedykację: Niech ci szczęście popłynie jak rosół spod śledzia / Niech ci morda obrośnie jak dupa niedźwiedzia.

Pani pi…, no wiecie, zauważyła, obruszyła się i zawlokła mnie razem z podręcznikiem do dyrektora i o mało nie wyleciałem ze szkoły, ale Mama jakoś wyprosiła (rok był 1955, stalinizm w rozkwicie, w podręczniku do rosyjskiego „takie” wpisy!) – tuż przed maturą! Cóż, bardzo do dziś żałuję, że nie znam języka rosyjskiego, pięknego języka Lermontowa, Puszkina i innych. Tym bardziej, że babcia Maria upominała: Należy znać język swoich wrogów!

I to by było na tyle w tym temacie, jak mawiał towarzysz Gierek. Ale żeby było również współcześnie, zacytuję nieodżałowanej pamięci Panią Czubaszek, która twierdziła nie bez słuszności, że życie jest jak nogi. Jedne dłuższe drugie krótsze, ale zawsze do dupy.

*

Kaligynefobia albo Caligynefobia – lęk przed pięknymi kobietami. Niewiele mam tu do powiedzenia ale wyznam, że piękna kobieta onieśmiela mnie. Budzi onieśmielenie i podziw jak każde piękno. Natury, obyczaju, architektury, wiersza, tańca, śpiewu, literatury. W Internecie przeczytałem, że istnieje 700.000 /sic!/ publikacji, poezji, nowel, liryk i tysiące nadal aktywnych autorów, wyrażających lęk przed pięknymi kobietami. Piękność budzi moje onieśmielenie, ale również tęsknotę do pieszczot. Mógłbym się zwinąć w kłębek u stóp pięknej kobiety.

Któryś z greckich myślicieli… Znacie to – Już starożytni Grecy…. Otóż jeden z nich powiedział – cytuję z pamięci – mniej więcej tak: Jeśli chcesz coś powiedzieć zastanów się trzykrotnie: 1. Czy jest to prawda? 2. Czy jest to dobre? 3. Czy na pewno musisz o tym powiedzieć?

Na koniec króciutki żarcik. Spotkał pająk pająka i mówi: Wiesz! Zrobiłem taką pajęczynę, że mucha nie siada!

Andrzej Szmilichowski

 

Lämna ett svar