ANDRZEJ SZMILICHOWSKI: Umieć błądzić

Życie dzieje się szybko. Coraz szybciej. Za szybko. Nabrało szaleńczego tempa i gna przed siebie, co koń wyskoczy. Nota bene interesujące zbitki słowne: Gnać przed siebie? Co koń wyskoczy? Ciekawie byłoby posłuchać profesora Miodka. Gnamy, a żeby się całkowicie nie pogubić, uczymy się żyć w harmonii. W harmonii z sobą samym.

Kiedyś być może uda nam się uwolnić od natłoku codzienności i zwolnić tempo bycia. Wówczas być może odnajdziemy bursztynową komnatę? Odkryjemy tajemnice egipskich piramid? Nasi politycy zaprzestają przekrzykiwań i żądania natychmiastowych przeprosin? Otoczył nas aberacyjny świat nieprzemyślanych nakazów i zakazów: Dotykowi zabrania się pod odpowiedzialnością karną dotykania! Rozsypane perły mają leżeć tam, gdzie się potoczyły. Zajmiemy się nimi później!

Rodzi się dzień, ten jedyny i niepowtarzalny dzień, gdy staje się cud wykucia w skale bytu Twojego Imienia. Niczego już nie wymażesz, kula toczy się, połyskuje, znika w trawach i bagnach, lub unosi i staje słońcem. Nie dziw się smutkowi poetów, tworzą wśród ruin. Pilnujmy harmonii w sobie, jest jedyną obroną przed zatraceniem w tych beznadziejnie gównianych covidowych czasach.

Poznałem dziewczynę… Było lato nad Bałtykiem, a ja w Juracie od strony Zatoki Puckiej, Peckego Młęrza, jak mówią Kaszubi. Tuż za wydmą, przy kranie z wodą, spotkałem pannę jak ja czekającą w kolejce by ugasić pragnienie. Zauważyłem wytatuowany na jej ramieniu kompas, ona spojrzała na moje spodenki z literę „R”, uśmiechnęliśmy się do siebie. Ośmielony zapytałem, czy kompas coś oznacza, na co skinęła głową. Nabrałem śmiałości i dopytałem. – Dlaczego kompas? Żebym wiedziała jak zabłądzić! – zaśmiała się i odgarnęła włosy. Na to powiedziałem coś, przypuszczalnie niezbyt mądrego. Widywałem ją potem to na deptaku, to na „mojej plaży” i wymienialiśmy uśmiechy. Znajomość nie rozwinęła się w nic więcej, ale – Żebym wiedziała jak zabłądzić! – zapamiętałem.

Teraz, po długich dziesiątkach lat poszukiwań harmonii i swojego miejsca w Bycie, po tragicznych przejściach w drugiej połowie ubiegłego roku oraz nasilających się covidowych turbulencjach, dziś, w słoneczny marcowy poranek 2021 roku w sennym Kallhällu, przypomniałem sobie dziewczynę z kompasem i jej enigmatyczne „żebym-wiedziała-jak-zabłądzić”. I raptem olśnienie. Ona doskonale wiedziała, co mówi, u mnie trwało to pół wieku! Człowiek błądzi najdotkliwiej, kiedy trzyma w ręku mapę i mówi z oddechem ulgi – Teraz wiem! Teraz wiem na pewno!

Andrzej Szmilichowski

Lämna ett svar