Emigracyjni nienawistnicy

”Kiedy w sieci pojawia się komentarz wzywający do zabijania imigrantów czy wyzywający uchodźców z Afryki od małp, jest duże prawdopodobieństwo, że napisał go polski emigrant. Burzliwa dyskusja o przyjmowaniu uchodźców odsłania najgorsze oblicze części Polaków za granicą” – pisał parę lat temu Michał Gąsior na portalu NaTemat.pl. Czy jest tak w rzeczywistości?

O tym, że poziom dyskusji (a raczej monologów) i komentarzy na różnych portalach internetowych jest dramatycznie niski, wiadomo nie od dzisiaj. Również w Szwecji na różnych ”polskich” portalach społecznościowych i blogach zalewani jesteśmy językiem nienawiści. Czy jednak nie jest uogólnieniem, że na emigracji częściej ludziom puszczają granice zdrowego rozsądku? Michał Gąsior pisze, że ”emigracyjni nienawistnicy” potrafią się  bronić. Na najbardziej wulgarne i wzywające do przemocy komentarzy znajdują wytłumaczenie. Pytani w komentarzach o swoje motywy, odpowiadają, że żyjąc w krajach typu Wielka Brytania czy Szwecja napatrzyli się, jak wygląda funkcjonowanie imigranckiej mniejszości, szczególnie tej islamskiej. To ma być usprawiedliwienie dla wezwań do mordowania muzułmanów…

Problem jest zdecydowanie szerszy. I chociaż opinia, że Polacy na emigracji kierują się w swoich opiniach ”doświadczeniem” nabytym za granicą może wydać się logiczna, to zazwyczaj nie ma nic wspólnego z rzeczywistymi doświadczeniami. Większość Polaków za granicą nie ma żadnego kontaktu z reprezentantami innych kultur! Londyńska gazeta ”Polish Express” pisała swego czasu o mieszkających tam Polakach:

Kiedy jeszcze byli w kraju wiadomo było, że za wszystkie nieszczęścia obwiniano Żydów i masonów. Tu na emigracji Żyda trudno poznać, bo przecież nie biegają oni po ulicach w jarmułkach, masoni też nie chodzą w strojach organizacyjnych po mieście, więc trudno młodym emigracyjnym rasistom w tym wszystkim sie połapać. Jednak kogoś trzeba znaleźć na kim można by wyładowywać swoje żale i frustracje, kogo obwiniać za niepowodzenia w życiu. Inni imigranci, a najchętniej muzułmanie, najlepiej się do tego nadają.

Kim są ci ”inni” w rozumieniu Polaka? Jak piszą Tomasz Kasprzak i Bartłomiej Walczak z Uniwersytetu Warszawskiego, którzy badali dystans społeczny w oparciu o skalę Bogardusa (pomiar tą skalą polega na skonfrontowaniu badanego z hipotetycznymi sytuacjami i określeniu stopnia dopuszczalności kontaktu z obcym) – ogólnopolskie badania pokazują, że Polacy znacznie większą wagę przykładają do odrębności w wymiarze etnicznym czy etnicznym, niż religijnym. Mniejszości religijne niezmiennie dominują na skali obojętności, co może wynikać z braku wiedzy na temat takich grup jak mariawici, zielonoświątkowcy, luteranie itp. Najmniej obojętne są grupy etniczne, a zwłaszcza Romowie. /…/ Bardziej ambiwalentne postawy dotyczą przedstawicieli bardziej egzotycznych nacji, takich jak przybysze z Dalekiego Wschodu. Tutaj wyraźnie zaznacza się odrębność kulturowa i klinalna (biologiczna).

/…/ Do najważniejszych determinant stosunku do Innych należy przynależność społeczna. Im wyższy status jednostki (określany wykształceniem i zawodem, zarówno badanego jak i  jego/jej rodziców), tym przeciętnie niższy poziom uprzedzeń. Czynnikiem sprzyjającym otwartości jest – co oczywiste – autoidentyfikacja z grupami mniejszościowymi. Pozostałe determinanty to przede wszystkim poziom aktywności obywatelskiej (który jednak bywa powiązany ze statusem) oraz poglądy polityczne. Generalnie – im bardziej w prawo, tym wyższy poziom uprzedzeń. Sporo zależy od miejsca zamieszkania badanego – im wyższe nakłady na edukację, tym statystycznie niższy poziom postaw ekskluzywnych. Co ciekawe, mieszkańcy większych miast (Podlasie) wykazują wyższy poziom uprzedzeń niż respondenci zamieszkali w małych miastach i wioskach, co może przeczyć tezie o kosmopolitycznym charakterze miast, neutralizującym wszelkie odmienności.

Te badania mogą potwierdzać tezę stawianą przez Michała Gąsiora, że najnowsza fala emigracyjna kumuluje w sobie większy poziom nienawiści do obcych i brak tolerancji, gdyż zazwyczaj składa się z osób gorzej wykształconych, pochodzących z mniejszych miast w Polsce. Bariery językowe i zamykanie się w polskich środowiskach przyczyniają się, że nie przyjmują standardów w miejscu nowego zamieszkania, nie czerpią też z doświadczeń miejscowych społeczeństw, które w dużej mierze są tolerancyjne. Chociaż i to też się zmienia.

Banałem jest stwierdzenie – pisze Gąsior – że w sieci roi się od nienawistnych komentarzy – szczególnie na temat muzułmanów, a ostatnio generalnie uchodźców z Afryki i Bliskiego Wschodu, którzy próbują dostać się do Europy.

Krytyka, nawet bardzo ostra, to oczywiście nic zaskakującego czy oburzającego, ale trzeba ją odróżnić od prymitywnie wyrażanej nienawiści. Często sprowadza się ona do formułowanych wprost wezwań do fizycznej eliminacji “ciapaków” i “murzynów”. Komentatorzy nie bawią się w anonimowość. Publikowane, głównie na Facebooku, bluzgi i groźby mają więc konkretne nazwiska, twarze, miejsca pracy. Nie ma znaczenia, że większość wpisów nadaje się do prokuratury. Nienawistnicy się nie boją – ich “wyczyny” pozostają bezkarne. Dlaczego tak się dzieje? Częścią odpowiedzi okazuje się miejsce zamieszkania co bardziej odważnych i radykalnych internautów. Kiedy jedna z facebookowych stron opublikowała ich wizerunki, jeden z “bohaterów” – polski emigrant – oburzył się i postraszył autorów wpisu procesem. Ponoć w jego kraju takie wykorzystanie danych osobowych traktowane jest wyjątkowo surowo. To jeden incydent, ale symptomatyczny. Bo jeśli prześledzić zdominowane przez rasizm i islamofobię internetowe dyskusje, nie sposób nie zauważyć, że lwia część komentarzy jest dziełem Polaków mieszkających za granicą. To oni – rodacy z Wielkiej Brytanii, krajów skandynawskich czy zachodniej Europy – mają często najbardziej poluzowane hamulce.

Domaganie się lepszej kontroli nad poziomem wypowiedzi na internecie, nienawistnicy nazywają cenzurą i ograniczeniem prawa do wolności poglądów. Są nawet głosy, które mówią, że może to oznaczać nawet … prześladowanie za poglądy. Rafał Gaweł, który jest działaczem Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych zapowiedział, że jego organizacja będzie upubliczniać wizerunki osób, która na Internecie propagują nienawiść, lub na przykład cieszą się ze śmierci uchodźców.

My jako ośrodek oczywiście nie popieramy ekstremistów religijnych. Natomiast nie możemy zgodzić się na to, żeby tysiące przyjaznych muzułmanów obrażać tylko dlatego, że wyznają islam. (…) Doszliśmy do pewnej ściany. Państwo polskie nie reaguje na przypadki łamania prawa. To przerażające. A mamy przecież artykuły w Kodeksie karnym zabraniające pochwalania przestępstw, zabraniające propagowania faszystowskiego i totalitarnego ustroju, mamy też paragraf mówiący o tym, że nie wolno znieważać ludzi z powodu rasy, przekonania, narodowości. W takiej sytuacji widzimy zalew stron internetowych, w których ludzi się obraża, grozi im się śmiercią tylko dlatego, że są muzułmanami. Bulwersuje nas to, i to w każdym kierunku. Kiedy widzimy znieważanie chrześcijan, boli nas to tak samo. I też chcemy reagować.

”Europa dla białych. Już pisałem wcześniej – piece w Oświęcimiu uruchomić czas” – twierdzi na jednym z portali internetowych Piotr, który mieszka obecnie w Szwecji. Te i podobne wpisy to potwierdzenie opinii, że większych Polacy za granicą łatwo tracą rozum i stają się rasistami.

”Taką opinią podzielają zresztą sami emigranci – ci, którym nienawiść rasowa i religijna jest obca. – pisze Gąsior. – To właśnie oni potrafią najlepiej odpowiedzieć na pytanie, dlaczego rodacy za granicą stanowią tak dużą grupę nienawistników. I najczęściej wskazują na tę najgorszą twarz polskiej emigracji, którą kształtują młodzi, niewykształceni, bez kultury osobistej, z radykalnymi poglądami.

”Kto jest rasistą? Przede wszystkim ludzie młodzi, którzy mieli to nieszczęście wyrastać w czasach, gdy obserwuje się upadek autorytetów moralnych. To część młodej emigracji, dla której kultura osobista, podobnie jak język angielski są bardziej niż obce. Rozpoznać ich można bardzo łatwo, gdyż zamiast przecinka w zdaniu używają popularnego słowa na ’k'” – pisze na polonijnym portalu Cezary Niewadzisz”.

Problem z niechęcią do Innych to nie tylko problem Polaków za granicą. Z sondaży wynika, że Polacy nie chcemy u siebie fali uchodźców i szczególnie deklarują niechęć do imigrantów z Afryki. Aż 70 procent Polaków nie chce by Unia Europejska zmuszała Polskę do przyjmowania emigrantów z Afryki i Bliskiego Wschodu. 36% respondentów zadeklarowało, że jest temu przeciwne w sposób zdecydowany. Tylko co czwarty badany jest za taką formą pomocy. Według socjologów Polacy są społeczeństwem ksenofobicznym i byliśmy nim zawsze – nawet wobec najbliższych nam sąsiadów Litwinów, Białorusinów czy Ukraińców.

To pewien paradoks, uważa wspomniany już Rafał Gaweł:

Polska ma świetne doświadczenia. Jeśli ktokolwiek może w Europie uczyć na temat multikulturowości, to Polska. Od nas powinni się uczyć Niemcy i Francuzi, to u nas na Podlasiu żyją Tatarzy, Romowie, Żydzi, osoby prawosławne i muzułmanie. Druga refleksja jest taka, że przez ostatnie lata wychowaliśmy sobie całe pokolenie idiotów, którzy nie zdają sobie sprawy z tego, że islam w wersji ISIS i ekstremistów to co innego niż np. wyznawcy islamu, którzy są polskimi Tatarami. Mamy całe pokolenie debili, którzy potrafią pojechać i zniszczyć meczet w Kruszynianach. Niewiedza jest ogromnym problemem. 


Również socjolog, profesor Anna Giza-Poleszczuk z Uniwersytetu Warszawskiego, na pytanie, czy Polacy są narodem tolerancyjnym, formułuje dość zaskakującą opinię:

– Pewnie wszystkich zaskoczę, ale odpowiem, że jesteśmy tolerancyjni. Problem nie leży w naszym braku tolerancji, tylko w ogromnych pokładach złości i gniewu, które w nas są. Paradoks polega na tym, że jesteśmy ciepłymi ludźmi, natomiast nie potrafimy poradzić sobie z negatywnymi emocjami, które w nas są z dziada pradziada. /…/ Jak tolerancja Polaków wypada na tle Europy? – Widzę, że w innych krajach ludzie są nauczeni, żeby rozróżniać osobę i uczynek. Cudzoziemiec nie powie ”tylko kretyn mógł coś takiego napisać”, a ”jesteś fajnym człowiekiem, ale to co zrobiłeś jest ułomne i warto by było poprawić tu i tam”. Innymi słowy, oni są wytrenowani w tym, by umieć okazać sobie szacunek i by pozwolić wszystkim dokoła zachować twarz”.

Jak mówi prof. Giza-Poleszczuk, Polacy od dzieciństwa wzrastają w opresyjnym, pełnym złości hierarchizowaniu, stawianiu do kąta, zawstydzaniu.

– To jest ta stara pedagogika. Nie wynika to z naszej złej woli, tylko z tego, że powielamy te same, straszne sposoby zachowania – mówi profesor.

Albert Einstein napisał kiedyś, że tolerancja jest uprzejmym uznaniem cech, poglądów i działań innych osób, które są obce naszym własnym zwyczajom, wierzeniom i upodobaniom. W ten sposób bycie tolerancyjnym nie oznacza obojętności wobec działań i uczuć innych. Musi też istnieć zrozumienie i empatia. Jak podkreśla większość socjologów i psychologów kluczem do tolerancji jest wiedza i zrozumienie, że świat składa się z ludzi o odmiennych kulturach. Mimo dostępu do tej wiedzy, Polacy mieszkający na emigracji, nadal często głoszą poglądy rasistowskie, a wulgarna islamofobia to jeden z jej grzechów głównych. Anthony Eden powiedział, że tolerowanie głupców jest nieodzownym elementem mądrości. Ale… czy można tolerować nienawiść? (ngp)

Lämna ett svar