ANDRZEJ OLKIEWICZ: Etniczne kawały

Przypadkowo znaleziona informacja na Internecie dała mi pomysł do napisania poniższego tekstu. Oto co znalazłem:

Kameruński student studiujący w Posce dał pozew do sądu przeciwko miesięcznikowi „Dobry humor” oskarżając pismo o publikowanie kawałów wyśmiewających czarnych. Sąd odrzucił jego pozew, motywując że etniczne kawały opowiada się nie tylko w Polsce, że robi się to też w innych krajach i naleśy się z tym pogodzić.

Werdykt sądu oburzył antyrasistowską organizację „Otwarta Rzeczpospolita”. Zarządała ona publicznej debaty, komentując wyrok:

„Nie wiemy, czyja ‘obca tradycja’ dopuszcza wyszydzanie i poniżanie ludzi z powodu rasy, narodowości lub wyznania. Wiemy natomiast, że nie zezwala na to polski kodeks karny i zwykła przyzwoitość”.

Pomyślalem sobie … dlaczego tak latwo zapominamy tę prostą prawdę, którą na pewno każdy z nas słyszał i nie raz powtarza: „nie rób drugiemu, co tobie nie miłe” – hmm, dopóki, dopóty nie trafi to nas osobiście.

Na początku lat siedemdziesiątych mieszkałem w Arabii Saudyjskiej. Pewnego dnia odwiedziło mnie dwóch angielskich przyjaciół, Fred i Donald. W swoim towarzystwie mieli amerykańskiego pilota, którego przedstawili mi: He is a nice and jolly fellow. Po chwili, gdy Amerykanin zorientował się, że jestem Polakiem, zawołał: Oh, you are Polish, I will tell you some funny stories! I opowiedział niezmiernie obraźliwy kawał o Polakach. Nigdy przedtem nie spotkało mnie coś podobnego. Zaniemówiłem. Moje i moich przyjaciół oburzenie zdziwilo naszego gościa, nie mógł zrozumieć, gdzie popełnił błąd. Opowiedział przecież tylko dowcipną historię!

Podobny brak wyczucia wykazywała jedna z moich koleżanek w pracy. Miała ona zawsze dwa tematy do rozmów w czasie przerwy na kawę: feminizm i niekończący się arsenał kawałów o Norwegach. Mimo, że kilka razu zwróciłem jej uwagę, że tego rodzaju humor mi nie odpowiada, kontynuowała opowiadanie dowcipów. Zaprzestała dopiero wtedy, gdy jeden z kolegów opowiedział równie grubiański kawał o kobietach. Wtedy, ale dopiero wtedy, zrozumiała ta młoda feministka, jak to jest, gdy ktoś bawi się kosztem innych.

Nikt żyjący nie chce być wyszydzanym. Etniczne dowcipy, które wyśmiewają narodowość, religię czy też rasę, szkodzą. Utwierdzają przesądy i budują mury między ludźmi.

Państwa totalitarne chętnie wykorzystują etniczne kawały. Naziści systematycznie rozsiewali kawały o żydach. Komuniści  w okresie praskiej wiosny 1968 roku rozprzestrzeniali drwiące z Czechów historie. Podobną wojnę propagandową prowadzono w okresie Solidarności. Kawały ośmiewające Polaków zaczęły nagle występować w Związku Radzieckim, Czechosłowacji i Niemczech Wschodnich. Celem – w obu wypadkach – było stworzenie obcości między narodami: Spójrzcie, ci śmieszni, niedorzeczni Czesi, Polacy, kim oni myślą że są?

Są kraje albo kręgi towarzyskie czy też zawodowe, gdzie ludzie nie czują się szczególnie  skrępowani; gdzie dozwolony jest bardziej „szczery” żargon; gdzie pozwala się manifestować swoje poglądy o innych ludziach, na przykład o mniejszościach narodowych, cudzoziemcach, kobietach, czy też ludziach upośledzonych. W Szwecji nosi to nazwę: „rå men hjärtligt”,  „brutalnie, ale serdecznie”. Jestem przekonany, że ten który jest przedmiotem drwin, pojmuje kawał bardziej jako „brutalny” niż „serdeczny”.

Wielu uważa, że to jest absurdalne, aby ciągle być „politycznie poprawnym” i uważa, że mówienie „bez ogródek” ma wartość samą w sobie. Szczerość, oczywiście, ale czyim kosztem? Jeżeli ktoś dowcipkuje o sobie, i sam się ośmiesza – proszę bardzo! Wtedy  napewno jest się politycznie poprawnym. To, że „wszyscy” inni to robią, nie jest usprawiedliwieniem.

Przyzwoitość się liczy. Etniczne kawały obrażają.

Andrzej Olkiewicz

Tekst publikowany wcześniej w Nowej Gazecie Polskiej

Lämna ett svar