Cm8x0R0WgAApfVD

Nie jestem biegły w żadnej z dziedzin gospodarki, ani tym bardziej w polityce. Mogę bazować tylko na tym, czym dysponują z lepszymi lub gorszymi rezultatami wszyscy – na rozumie i zdrowym rozsądku.

Pamiętam jak Szydło, stojąc na tle jakiejś rudery, powtarzała w kółko wymyśloną cynicznie i kłamliwie mantrę PiSu: ”Polska w ruinie!”. Ta jakże prymitywna i wywołująca drwiny strategia, okazała się wówczas zadziwiająco skuteczna.

Co nam z tego dziś, że nadchodzące lata pokazały, iż ”Polska w ruinie” była nie tyle pisowską diagnozą stanu państwa, co – jak się okazało – spełnioną obietnicą wyborczą PiSu?

Ludzie wbrew faktom – Polska była w tamtym czasie jedyną gospodarką zaznaczaną na zielono, w morzu trapionych kryzysami europejskich państw – uwierzyli w natrętny przekaz, iż rząd Donalda Tuska (tego Niemca!) rujnuje Polskę i niszczy gospodarkę.

Krótko mówiąc Kaczyński wygrał wówczas wybory, przejmując po poprzednikach rządzie Platformy Obywatelskiej kwitnącą gospodarkę tylko dlatego, że przekonał „ciemny lud”, iż to wszystko co ich otacza, to ruina!

Koncepcja polityki Kaczyńskiego nie opierała się wówczas, ani nie opiera dziś, na żadnych planach, żadnych ważnych dla gospodarki decyzjach czy realnych politycznych poczynaniach, ukierunkowanych na dobro państwa. Zasadza się wyłącznie na mistrzowskiej propagandzie, oraz totalnym podporządkowaniu kraju jemu.

PiS wygrał w 2015. wybory i przez osiem lat trwonił oraz sprzeniewierzał wszystko, czego dotknął. Symptomatyczne – i co tu dużo mówić: tragiczne – jest, że wielu ludzi to wszystko widziało, ale spokojnie powtarzało cuchnący na milę slogan: Kradną, ale się dzielą! Nieomal codziennie, dzięki na szczęście istniejącej niezależnej prasie (gdyby nie dziennikarze, mielibyśmy dziś w centrum Warszawy dwa prywatne wieżowce Kaczyńskiego), Polacy dowiadywali się o wielomilionowych aferach, będących skutkiem nieudolności oraz korupcyjnych poczynań pisowców.

Propagandyści Kaczyńskiego dowodzili cynicznie, że nawet gdy rząd nie ma sukcesów, można ludziom wmówić, iż ma i są kolosalne, a ów przysłowiowy lud wierzył! To musiało się tak skończyć, jak skończyło, ponieważ populiści Kaczyńskiego nie mieli bladego pojęcia o gospodarce, finansach, ekonomii.

Dziś nasza gospodarka przoduje, bez mała dorównuje niemieckiej i już wyprzedziła brytyjską. Rząd inwestuje i unowocześnia infrastrukturę jednocześnie wydając, z oczywistych powodów, olbrzymie sumy na zbrojenia.

Cóż z tego, skoro nieuchronnie (oby się nie sprawdziło!) zbliża się 2027 – rok wyborów i PiS przypuszczalnie włączy niebawem wypróbowaną już śpiewkę „Polska w ruinie” i ponownie będą wmawiał wyborcom, że tylko oni mogą Polskę z owych ruin wydobyć.

Wciąż mam w pamięci tamten feralny 2015. i cynicznie ogłupionych wyborców Najjaśniejszej. Niestety nie ma pewności, czy ów koszmarny sen się nie powtórzy. Nadzieja w tym, że Kaczyński, razem ze swoimi dyktatorskimi zapędami osłabł, a jednocześnie polski wyborca nieco zmądrzał. Wierzę w to niezachwianie, bowiem można się nie bez powodów obawiać, że pisowskiej recydywy państwo mogłoby już nie wytrzymać.

Mamy rok 2026, rok bez wyborów, rok narodowej zgody. Najwyższy czas uporządkować państwo oraz doprowadzić do finału (wyroki) karanie winnych. Wierzę, że w głowach polskich wyborców zagości w końcu zdrowy rozsądek, zwieńczony trzeźwą oceną.

Andrzej Szmilichowski

Lämna ett svar

Din e-postadress kommer inte publiceras. Obligatoriska fält är märkta *

Created with Visual Composer