Świątecznie
Z kim ja umowę zawierałem? Ze światem? Nie, z sobą samym. A zatem teza – Nic nie zależy ode mnie, to czysty humbug? Oczywiście, ponoszę odpowiedzialność za moją ojczyznę, za Europę, za Świat, ale na razie za mnie samego.
Nadzieja. Tak, zawsze nadzieja, a jej znakami przyszłość i kontynuacja. A przyszłość sprytna jest i cwana, ponieważ najczęściej odwołuje się do doświadczeń przeszłości, bo nie ma własnych!
Wiara. Parę razy w życiu usłyszałem pytanie: Czy wierzysz w Boga? Zawsze mnie to irytowało i odpowiadałem wymijająco. Uważam pytanie za obcesowe i wysoce nie na miejscu. Wiara w Boga to po pierwsze sprawa na wskroś osobista, a po drugie: Co ma odpowiedzieć dorosły człowiek, drugiemu dorosłemu, na pytanie z poziomu katechezy?
Szukam Boga. Tyle mogę powiedzieć. Szukam, ale niezbyt gorliwie, bo człowiek najczęściej ma tak, że jak już znajdzie czego szukał, to traci zainteresowanie, a tu poważna sprawa. Zresztą o czym my mówimy? Boga można wyrzucić z człowieka, ale człowieka z Boga w żaden sposób.
Nawiasem mówiąc powinno nas stale dziwić, a nie dziwi w ogóle, że nie rozumiemy swojego status quo. Wszak gołym okiem widać, że życie, ergo fizyczne istnienie, jest rodzajem kary nałożonej na duszę. Coś kiedyś, w niebiesiech czy gdzie indziej, poważnie przeskrobała i teraz odpokutowuje!
Więc kto rządzi tym światem? W tym rzecz, drodzy parafianie, w tym rzecz! Bowiem nie wygląda na to, żeby to był ów wymarzony dobry Bóg. W każdym razie lepiej za lustro nie zaglądać. Załóżmy, że światem rządzą okoliczności, ambicje, pieniądze i Bóg, jeśli taka jego wola.
Ach ten świat! Ten nasz mały, ciasny, zastrachany, prowincjonalny świat! Wędrująca chwiejnym krokiem po ziemskiej przestrzeni, bardziej śmieszna jak poważna, ukochana wieża Babel.
Godnego Nowego 2026 roku Przyjaciele!
Andrzej Szmilichowski
