Polska literatura migracyjna w Szwecji

Średnio każdego roku wydawanych jest w Polsce około 35 tysięcy tytułów książek. Parę książek wydawanych co roku przez polskich autorów mieszkających w Szwecji to zaledwie malutka kropla polskiej literatury. To, co kiedyś było nazywane literaturą emigracyjną, dzisiaj określane jest jako literatura migracyjna. I choć emigrację i migrację różni tylko obecność lub brak jednej głoski, literackie dominanty ideowe tych zjawisk różnią się zasadniczo.

Miałem olbrzymią satysfakcję czytając najnowsze opracowanie przygotowane przez profesor Ewę Teodorowicz-Hellman i dr Janinę Gesche – ”Polska literatura migracyjna w Szwecji po roku 1989. Wybrane tematy i utwory”. I bynajmniej nie jako autor jednego z tekstów (o prasie emigracyjnej w Szwecji), ale jako właściciel Wydawnictwa Polonica. Spora część autorów książek, omawianych w opracowaniu, wydawała swoje książki w moim wydawnictwie. Ta hermetyczna – nie łudźmy się: trudno dostępna dla czytelnika krajowego literatura – dzięki pracy literaturoznawców wreszcie znajduje swoje właściwe miejsce.

”Dorobek polskiej literatury emigracyjnej w XX wieku stworzyli głównie pisarze ukształtowani jeszcze w Polsce, którzy jako osobowości twórcze okrzepli przed 1939 rokiem. Oczekiwania, język i pojęcia wynieśli ze sobą. Na polską literaturę migracyjną XXI wieku w większości składa się twórczość ludzi, którzy debiutowali po wyjeździe. To doświadczenie przeniesienia się, nie w obce, lecz w nowe środowisko, uczyniło z nich pisarzy” – pisała w ”Tekstach drugich” Anna Nasiełowska (nr 3/2016).

Z kolei we wprowadzeniu ”Twórczość literacka polskiej diaspory w Szwecji po roku 1989”, Ewa Teodorowicz-Hellman pisze, że często można spotkać się z przekonaniem, że literatura migracyjna to twórczość pisarzy tworzących poza granicami swojego kraju i powołuje się na fragment artykułu Mariusza Płacheckiego, który twierdzi, że o kwalifikowaniu dzieł do kanonu literatury émigré rozstrzyga status samego pisarza.

”Byłoby to zatem przyjęcie socjologicznego kryterium w definiowaniu literatury (e)migracyjnej – kontynuuje Teodorowicz-Hellman. ”W parze z tą opinią idzie również często przekonanie, że w centrum twórczości pisarzy tworzących poza granicami swojego kraju znajduje się problematyka e/i/migracyjna: wyjazd z kraju rodzinnego i skomplikowany proces układania sobie życia za granicą. (…) Faktem jest, że polscy pisarze żyjący w Szwecji często podnoszą w swoich utworach tematy i problemy związane z życiem migranta na styku dwóch kultur”. I dodaje : ”Zmiany natury politycznej i społecznej w Polsce po roku 1989 spowodowały , że pojęcie literatury emigracyjnej przestało być adekwatne w stosunku do polskich pisarzy żyjących poza granicami kraju, zniknął  bowiem ich emigrancki status, przestali być emigrantami sensu stricto, jako że w każdej chwili mogli powrócić do rodzinnego kraju i swobodnie publikować swoje utwory w polskich wydawnictwach. (…) Czas pokaże, czy dalsze wydzielanie twórczości literackiej polskich pisarzy z uwagi na miejsce ich zamieszkania będzie miało jakiekolwiek uzasadnienie”.

Już dzisiaj widać, że fakt ewoluowania emigracyjności w migracyjność wcale nie przyczyniło się, by literatura polska powstająca w Szwecji stała się bardziej dostępna dla czytelnika w Polsce. Można nawet powiedzieć – wręcz przeciwnie. Ginie wśród tysięcy tytułów. Zresztą, podobny los spotkał literaturę emigracyjną jeszcze sprzed 1989 roku. W świadomości przeciętnego czytelnika w Polsce ostali się tylko Miłosz i Gombrowicz.

A wspomniane na początku ”literackie dominanty ideowe” jeszcze wyraźniej świadczą na niekorzyść literatury migracyjnej. Tak pisała o tym Anna Nasiełowska:

Literatura emigracyjna XIX wieku była wizjonersko-mistyczna, a dwudziestowieczna – polityczna. Zajmowała się tematami, które postrzegała jako swój obowiązek wobec kraju, zgłaszała żądania o charakterze rewindykacji i wytwarzała silne więzi z przeszłością. (…) Emigracja wspominała przeszłość nie tylko z powodu trawiącej pisarzy nostalgii, ale był to postulat polityczny, z biegiem lat coraz bardziej utopijny. (…)

Literatura migracyjna ma zupełnie inne dominanty. Do jej tematyki należą przede wszystkim relacje międzykulturowe, w tym konfrontacja bagażu zachowań i stereotypów wyniesionych z miejsca urodzenia z nowym środowiskiem, odmiennym językowo i kulturowo oraz problemy adaptacji w nowym miejscu, próby ukształtowania nowego „ja” i dystans wobec wszelkich trwałych określeń. Migranci często wyjechali nie dlatego, że musieli, ale dlatego, że mogli, więc odpowiedź na pytanie, dlaczego tak się stało, nie jest prosta. (…) Na polską literaturę migracyjną XXI wieku w większości składa się twórczość ludzi, którzy debiutowali po wyjeździe. To doświadczenie przeniesienia się, nie w obce, lecz w nowe środowisko, uczyniło z nich pisarzy.

Ten opis dobrze oddaje charakter polskiego migracyjnego środowiska literackiego w Szwecji. Bo choć często autorzy znaleźli się tutaj jeszcze przed rokiem 1989, to jednak nie zamknęli się tylko w nostalgicznej tonacji. Ani książki Andrzeja Szmilichowskiego, ani Aleksandra Kwiatkowskiego, ani Zbigniewa Kruszyńskiego (i wielu innych) nie mają takiego charakteru. Wyjaśniają to zresztą autorzy tekstów w opracowaniu ”Polska literatura migracyjna w Szwecji po roku 1989”, gdzie – przykładowo – właśnie o twórczości wspomnianych autorów jest mowa. Z zawartych w książce analizy można raczej wysnuć wniosek, że literatura tworzona tutaj po 1989 roku jest po prostu integralną częścią polskiej literatury: wielotematyczna, zróżnicowana w formie, uniwersalna.

Poza esejami na temat twórczości Szmilichowskiego, Kwiatkowskiego i Kruszyńskiego znajdziemy rozdziały o twórczości Jacka Kubitsky’ego, Katarzyny Tubylewicz, Krystyny Ylvy Johansson, Maliny Stahre-Godyckiej i Piotra Cegielskiego. Także ”o prozie z pogranicza kulturowego” – tu o Emmie Abrahamsson i Zbigniewie Kuklarzu (Kukulskim). Dwa eseje poświęcono poezji – omówienia twórczości doczekali Elżbieta Ścibor-Achenbach, Eugeniusz Wiśniewski, Aleksander Zorkrot i Barbara Kobos-Kamińska.

Autorki opracowania już w tytule zastrzegły, że książka podejmuje tylko wybrane tematy i utwory. Zabrakło więc w tym opracowaniu omówienia twórczości chociażby – zasługującej na to – Teresy Järnström-Kurowskiej, Anny Winner (Wiśniewskiej), Teresy Urban czy Ewy Sandin, ograniczając listę braków tylko do tych nazwisk. Zupełnie zniknęła twórczość (nawet nie ma ich w indeksie nazwisk) Jerzego Marciniaka z Lund, Andrzeja (Niewinnego) Dobrowolskiego i Romana Wysogląda z Göteborga. Ponieważ autorki opracowania zapowiadają konytuuację serii wydawniczej i kolejną książkę chcą poświęcić poezji, to braki pewnych nazwisk tej formy literackiej, zapewne zostaną uzupełnione. W omówieniu poezji polskich autorów ze Szwecji po 1989 roku nie może bowiem zabraknąć nazwisk świetnych poetów Krzysztofa Blocha i Romana Zasowskiego, a są jeszcze: i Teddy Trela, Jean-Pierre Paleński, Janina Tropp-Gubler, Irena Vilneus…

Tak kompleksowe opracowaniu to potrzebna i… odważna próba naszkicowania obrazu polskiej literatury migracyjnej w Szwecji. Chociażby z powodu ”braku dystansu czasowego”, o czym zresztą pisze we wstępie prof. Ewa Teodorowicz-Hellman.

Tadeusz Nowakowski

Polska literatura migracyjna w Szwecji po roku 1989. Wybrane tematy i utwory. Redakcja: Ewa Teodorowicz-Hellman i Janina Gesche. Sztokholm 2017. s.238

Lämna ett svar