189748-fractal-317222_1920

Jesteśmy beneficjentami, trudno i jednocześnie piekielnie (!) łatwo. W całym rozwiniętym świecie religia słabnie. Wiara obrzędowa traci dramatycznie na popularności, europejskie kościoły i seminaria kształcące księży pustoszeją w oczach. Zyskuje natomiast metafizyka, innymi słowy mówiąc wymiar przerastający fizykę.

Uważam siebie za laika z mistycznym odjazdem, więc może niezupełnie jestem obiektywny, ale gołym okiem widać, że fizyka Newtona (notabene teologa), stworzyła zręby laickiego obrazu świata gdzie uznano, że obecność Boga nie jest niezbędna.

Świat współczesnej fizyki odszedł od determinizmu na podobieństwo budowli z klocków Lego i powraca Tajemnica, przeżycia metafizyczne. I tak powstała interesująca sytuacja, brak wiary, który kojarzył się kiedyś z postępem, dziś jest hamulcowym.

Kto nigdy nie doświadczył przeżycia Tajemnicy, wydaje mi się jeśli nie martwy, to w każdym razie ślepy. I dalej: Wrażenie, że za wszystkim czego doświadczamy ukrywa się coś, czego nasz umysł nie może ogarnąć i czego piękno i majestat dosięga nas jedynie pośrednio jako słabe odbicie, to jest religijność. W tym sensie jestem religijny. Pisał Albert Einstein.

Tu mógłbym postawić kropkę, sławny uczony mówił także w moim imieniu. Ale… co dalej? Kończy się znany nam typ wiary obrzędowej. Czy odzyskamy pierwotną wiarę, że istnieje tylko Prawda? Jakby nie kombinować rozumne istnienie nie jest możliwe, jeżeli zabrakłoby wiary w Prawdę.

Stajemy się coraz bardziej świadomi swojego losu i odnajdujemy nasze miejsce w kosmosie. Zdajemy sobie również sprawę ze straszliwej samotności, która jest naszym udziałem. Otacza nas niezmierzona kosmiczna lodowata cisza, odbierająca w sumie iluzoryczną wiarę w odkrycie istnienia, choćby w przybliżeniu podobnego do naszego, jakiegokolwiek życia. Pozostaje nam tylko zapytać za filozofami: Jeżeli Wszechświat nie ma celu, dlaczego istnieje życie?

Co nam pozostało? Jako humanista mam swoją odpowiedź: pozostały marzenia. O czym marzy człowiek? Człowiek marzy ciasno i prostu, chce się bogacić. Silnym jeśli nie najsilniejszym poza przetrwaniem instynktem i motywem są chciwość i pragnienie nasycenia się dobrami, oraz erotyzm. W obu przypadkach znikły przeszkody i zakazy. Można spokojnie i bez problemów cywilizacyjnych czy socjalnych zostać bogatym erotomanem.

Rzecz w tym, że to nie ubóstwo i brak powodzenia nas nęka. Męczą nas i spać nie dają pragnienia. Marek Aureliusz pisał: „Człowiek jest wart tyle, ile sprawy, którymi się zajmuje”. Słusznie prawił, mądremu niewiele potrzeba. Czy nastąpi świat, w którym praca będzie interesowała tylko ludzi z pasją? Co z resztą? Dla reszty nastąpi wieczny karnawał. Karnawał aż do wyrzygania.
Czy ludzkość, człowiek, jest gotowy do takich zmian? Przyroda, której częścią jesteśmy, nie przewiduje przecież takich anomalii. Czy w naszej gatunkowej ewolucji zmieszczą się tak gruntowne zmiany? Dziś na to pytanie częściowo próbuje odpowiadać dynamiczny rozwój AI.

Pytania, pytania. Czy to nie pytania właśnie czynią życie człowieka ciekawym? W pewnym sensie tak, ale wydaje się, że świat prostych pytań przeminął nieodwołalnie, natomiast stare podziały stały absurdalne w obliczu nowych wyzwań. Czy poradzimy sobie, czy ludzkość da radę żyć w świecie, z którego zniknęło cierpienie, ale w którym nie potrafi odnaleźć treści i sensu?

Stawanie pytań nie zawsze oznacza, że nie znamy odpowiedzi, ale te które znamy nierzadko ułomne są i niedoskonałe. Jednak powoli i małymi kroczkami zbliżamy się do Prawdy, która niestety ciągle za horyzontem. Tymczasem trapi nas nie tyle brak pełniejszej wiedzy, co problemy z jej pojmowaniem, słowem im dalej w las… Jeden zrywa z religią i czuje się wyzwolony, inny szuka w religii odpowiedzi na gnębiące go pytani i znajduje. Możliwe, że obaj się mylą.

Ja już nie staram się o nic. Nawet o to żebyście mnie zrozumieli. Mi już średnio zależy na waszej aprobacie a ciągle piszę dlatego, że muszę, że coś mnie nieodparcie gna do pisania. Nie wierzę już, żeby ktoś to kiedyś przeczytał, a tym bardziej zrozumiał moje pobudki i pojął, że to moja prywatna wojna z ulotnym słowem.

Piszę, bo coś mnie ciągnie do pustej kartki. Piszę, bo w mojej podświadomości tli się ciągle iskierka, że Wielkie Mzi-Mzi mnie dostrzeże, zrozumie i uratuje przed ugrzęźnięciem na wieki w sferze bezsensu.

ASZ

Lämna ett svar

Din e-postadress kommer inte publiceras. Obligatoriska fält är märkta *

Created with Visual Composer