okladka original.cdr

Co trudniejsze: wymyśleć, czy zrobić? Drugie oczywiście, wymyślać można do woli nie przejmując, czy się da zrobić. Naturalnie trudniej zrobić, ale jeszcze trudniej zrezygnować ze złudzenia, że wymyślone to jak zrobione.

Muszę coś wymyśleć. Dlaczego? Bo jeszcze mogę. Przykrość w tym, że moje wymyślanie do niczego się już nie nada. Niepotrzebne jest, bezprzedmiotowe, puste, nieprzydatne nikomu formuły.

Większość pomysłów, być może wszystkie pomysły jakie miałem w młodości, uważałem wówczas za arcytrudne. Dziś wydają mi się błahe i łatwe. Z wiekiem nauczyłem się różnych tricków, żeby sobie życie ułatwiać, ale czas biegł (?) i pojawiały się trudności. Dziś najtrudniej mi idzie poradzenie z samym sobą. Pojawiają się co raz stare bóle, na całe szczęście udaje mi się je jakoś znosić.

Niestety nie buntuję się już. Szkoda bardzo i boleję nad tym, wszak właśnie bunt stwarza wartości. Świat mi zobojętniał, akceptuję jaki jest, wszystko mi jedno a to oznacza nudę. Cóż, tak już widocznie musi być a to, co się we mnie jeszcze kołacze, to nędzne resztki są. Jeżeli odwaliłbym teraz kitę, odwaliłbym ją z nudów. Kiedy nie ma humorów, nie ma hormonów, zaprawdę powiadam Wam, rzeczywistość poznaje się okiem zmarłego.

Udaje mi się jeszcze, marginalnie bo nie ma mnie w tym, obudzić w sobie niechęć do tego, co się dzieje w Polsce, irytuje mnie na przykład pożal się boże prezydent. Ale to już nie krzesa iskier. Po stronie aktywów pozostał mi, jeden bóg wie na jak długo jeszcze tenis, a przy okazjach albo i bez, wino białe wytrawne.

Zatem nuda, oraz stary nawyk zabierania się za cokolwiek, zawsze z niewłaściwej strony. Wciąż zderzam się z samym sobą, gdyż pragnę żeby było jak dawniej, żebym był taki, jakim być nie jest już możliwe. Niestety za późno na wszystko, nie potrafię się już nawet porządnie wściec. Ale  czasami próbuję, wtedy zrywam się i wołam, choćby i w obcym języku, byle głośno:

Take me  as I am, or leave me! I co? I nic! Some take, some leave!

Tu stawiam kropkę, ale jeszcze tylko jedno. Ukazała się moja ostatnia książka „Miłości są dwie” i wszyscy się śmieją, bo tą zapowiedź słyszą od lat. Trudno, jest jak jest, ale ostrzegam Was – Ostatnią książkę będę pisał do skutku!

Andrzej Szmilichowski

23 marzec 2026

Lämna ett svar

Din e-postadress kommer inte publiceras. Obligatoriska fält är märkta *

Created with Visual Composer