Odrodzenie Floty Rzeczpospolitej Polskiej (1)

0
strona-tytułowa

Państwo polskie powstało na ziemiach nad Odrą, Wartą i Wisła, ale plemiona, które je stworzyły, nie rozpościerały swych granic do samego morza. Jednak już w zaraniu dziejów Polski władcy jej, rozumiejąc znaczenie posiadania wybrzeża morskiego, dążą do trwałego oparcia północnych granic swego państwa o Bałtyk.

Prawdopodobnie pierwszy chrześcijański książę polski Mieszko I w końcu wieku X zdobył Pomorze, z pewnością zaś twierdzić możemy, że podlegało ono władzy syna i następcy jego Bolesława I Wielkiego czyli Chrobrego. Pomorze rozciągało się od wschodnich krańców dorzecza dolnej Wisły do Odry i za Odra, aż do wyspy Rugii. Południową granice kraju stanowiły rzeki: Brda, Noteć i dolna Warta. Rzeki te bagniste, trudne do przebycia nie sprzyjały tworzeniu osad na ich brzegach, utrudniały dostęp na Pomorze i powodowały jego odrębność od ziem leżących dalej ku południowi. Krainę te zamieszkiwało plemię słowiańskie Pomorzan, pokrewne plemionom polskim.

Obyci z morzem, nad którego brzegami mieszkali, Pomorzanie już wcześniej próbowali wypraw morskich i stali się śmiałymi żeglarzami. Prowadzili oni rozległy handel koncentrując się na ruchliwych i bogatych miastach jak Wolin, Kołobrzeg, Szczecin, Belgrad (Białogród) nad Persantą. Posiadając znaczna flotę handlową i wojenną byli w wieku X i XI najpotężniejszym czynnikiem na morzu. Bałtyckim obok skandynawskich Normanów. Fanatycznie przywiązani do swej wolności, do dawnych kolonistów z Niemiec, zwyczajów i wierzeń, nie chcieli ulec władzy książąt polskich, a niedostępność granic ułatwiała im długą i zaciętą obronę.

Najbliżsi następcy Bolesława Chrobrego utracili władzę nad Pomorzem, i mimo usiłowań nie tylko nie zdołali jej odzyskać, ale przeciwnie, Pomorzanie wtrącali się do wewnętrznych spraw Polski i nieustannymi napadami niszczyli kraj.

Dopiero w początkach wieku XII Bolesław III Krzywousty po uporczywych trzydziestoletnich walkach ponownie zdobył Pomorze. Władza Krzywoustego rozciągała się na całą ziemię pomorską od Wisły aż po Rugię włącznie. Kroniki polskie wspominają, że Bolesław III w swych walkach z Pomorzanami posługiwał się również okrętami, urządzając wyprawy morskie na Rugię; o stałej jednak flocie polskiej w tych czasach nie mamy żadnych wiadomości.

Dzielny i mądry władca nie poprzestał na orężnym zdobyciu Pomorza, ale starał się także jak najściślej zespolić je z Polską  i w tym celu usilnie krzewił tam chrześcijaństwo, popierając misje prowadzone pod kierunkiem św. Ottona z Bambergu. Dążenia te uwieńczone zostały powodzeniem — krzyż zatryumfował nad dawnymi bóstwami pogańskimi.

Po Śmierci Krzywoustego w 1136 r. państwo polskie rozpada się na dzielnice i poszczególni książęta dzielnicowi zajęci walkami wewnętrznymi mało interesują się sprawami polityki ogólnonarodowej. Pomorze Zachodnie, nadodrzańskie, uzyskuje wówczas samodzielność, a w końcu wieku XII, w roku 1181 staje się częścią państwa niemieckiego i szybko ulega germanizacji. Wierne polskości pozostaje jedynie Pomorze Wschodnie, chociaż również od początku wieku XIII, stanowi oddzielne księstwo pod rządami miejscowej dynastii. W tej części Pomorza szybko rozwija się i dochodzi do zamożności miasto handlowe przy ujściu Wisły—Gdańsk.

Tymczasem północnym Kresom Polski grozić zaczyna nowe niebezpieczeństwo. Konrad książę mazowiecki w roku 1226 osadził w ziemi Chełmińskiej nad Wisłą, zakon niemiecki rycerzy św. Maryii Panny, czyli Krzyżaków. Powołani do walki z pogańskimm plemieniem Prusaków, rycerze ci postanowili założyć między dolną Wisłą a Niemnem państwo, które stanowiłoby podstawę dla dalszych postępów Niemiec na Wschodzie. Podbiwszy ziemie Prusaków aż do Niemna, powoli umacniali swe państwo przez cały wiek XIII i czekali chwili stosownej dla opanowania Pomorza polskiego. Sytuacja taka zdarzyła się w 1309 roku, kiedy władca Polski, Władysław Łokietek wezwał pomocy zakonu przeciw najazdom margrabiów brandenburskich. Występując jako sojusznicy Polski, Krzyżacy zajęli Pomorze, przy czym dopuszczali się krwawych rzezi ludności półpolskiej np. w Gdańsku.

Zostawszy panami kraju rozpoczęli intensywną jego germanizacją, sprowadzili kolonistów z Niemiec, osadzili ich po wsiach i miastach, nadając im szerokie przywileje. Wskutek tej planowej systematycznej akcji, zniemczeniu, jedynie wieś częściowo obroniła przed zalewem germańskim. Krzyżacy byli jednak bardzo dobrymi administratorami krajów podbitych i dbali o ich rozwój ekonomiczny. Pod rządami Zakonu rozwinął się wspaniale handel, dzięki czemu bogaciły się miasta, a zwłaszcza nadmorski Gdańsk, który stał się jednym z najruchliwszych portów nad morzem Bałtyckim a okręty jego kupców były znane na wszystkich morzach Europy.

Polska wskutek wypadków 1309 roku została odcięta od morza, słabość świeżo odbudowanego państwa nie pozwalała na odzyskanie straty orężem. Królowie jednak i cały naród zdawali sobie sprawę z doniosłości klęski, toteż odzyskanie Pomorza  było jednym z najważniejszych zadań polityki polskiej. Długoletnie walki i nieustanna akcja dyplomatyczna przez wiek z górą nie przyniosły rezultatów pomyślnych. Potęga Krzyżaków. została złamana dopiero na polach Grunwaldu dnia 15 lipca 1410 roku, jednakże pokój zawarty po „wielkiej wojnie” nie przywrócił Polsce Pomorza. Za rządów Króla Kazimierza Jagiellończyka miasta, podległe Zakonowi Krzyżackiemu, doprowadzone do rozpaczy uciskiem fiskalnym państwa, rozumiejąc, że ich handlowe znaczenie opiera się przede wszystkim na pośrednictwie między Polską a Zachodem, zawiązały tajny związek i w roku 1453 poddały się królowi polskiemu. Zakon jednak nie miał zamiaru wyrzekać się swych posiadłości i rozpoczęła się długa trzynastoletnia wojna (1453-1466), w której miasta pruskie wspierały czynnie Polskę.

Dostarczały one królowi pieniężnych zasiłków na utrzymanie armii, oddziały ich wojsk walczyły w otwartym polu obok oddziałów polskich, wreszcie Gdańsk wspomagał Polskę swymi okrętami, które odniosły szereg zwycięstw nad Krzyżakami – największe pod Elblągiem, dnia 18 sierpnia 1463 roku. Wojna zakończyła się zwycięstwen Polski i pokój zawarty w roku 1466 w Toruniu oddawał jej ziemie Pomorską, Chełmińską i Michałowską oraz Warmię, pozostawiając Krzyżakom jedynie Prusy Wschodnie, jako lenno korony polskiej. Miasta pruskie w nagrodę za wierność i pomoc otrzymują od Kazimierza Jagiellończyka wiele przywilejów i swobód. Na szczególną hojność króla zasłużył Gdańsk, który dostaje w 1458 roku tzw. „wielki przywilej” uzupełniony później wielu innymi. Gwarantowały one miastu szereg swobód w dziedzinie handlu, uwalniały statki w porcie gdańskim od opłat na rzecz króla oraz nadając Gdańskowi charakter miasta wolnego, o rozległej autonomii wewnętrznej, określały jego ustrój i stosunek do państwa. Dzięki otwarciu wolnej drogi na morze rozwinął się wówczas żywy handel miedzy Polską a Europą Zachodnia.

W Anglii, Francji, Niderlandach i Włoszech w końcu wieku XV powstaje wielki przemysł, który pochłania przeważną część sił wytwórczych ludności, odciągając ją od uprawy roli, co powoduje upadek produkcji zboża. Nie wystarcza go już na wyżywienie mieszkańców i państwa te muszą pokrywać swoje zapotrzebowania drogą importu z krajów rolniczych Europy Wschodniej. Głównym dostawca zboża dla Europy Zachodniej, od końca wieku XV na długie lata, staje się Polska. W zamian za produkty rolne kraje te przywożą do Polski wyroby przemysłowe, tkaniny oraz towary kolonialne transportowane drogą przez Lizbonę i Antwerpię na morze Bałtyckie. Ten ruch handlowy odbywa się przez port gdański, gdzie koncentruje się wymiana towarów między Europa Zachodnią a Polską i pośrednictwo to staje się źródłem ogromnych bogactw miasta i kupiectwa.

W porcie gdańskim panuje nieustanny ruch – las masztów pokrywa wody Wisły. Gdańszczanie przewozili znaczną część towarów na własnych okrętach, budowanych w warsztatach miejscowych. Okręty ich pływały po morzach pod flagą Gdańska: na tle barwy miedzianej dwa białe krzyże i korona, w czasach późniejszych zaś trzy krzyże. Niektórzy wielcy kupcy innych miast polskich np. Torunia, Krakowa, posiadali również swoje statki w porcie gdańskim. Wobec objęcia niemal całkowicie handlu morskiego przez kupców gdańskich, potrzeba stworzenia handlowej floty polskiej nie dawała się odczuwać, gdyż rolę jej spełniała flota gdańska.

Zygmunt August

Królowie polscy, najbliżsi następcy Kazimierza Jagiellończyka, nie myśleli również o budowie własnej floty wojennej. Sprawy polityki na wschodnich i południowych granicach państwa, pochłaniały całkowicie ich uwagę i nie zostawiały czasu i sił na zajęcie się kwestią potęgi morskiej Polski na morzu Bałtyckim. Społeczeństwo przywykało do prowadzenia handlu z Gdańskiem i nie mając sposobności zapoznać się z morzem i żegluga, nie rozumiało potrzeby posiadania własnej floty.

Było to bardzo na rękę gdańszczanom, upatrującym w słabości Polski na morzu najlepszą rękojmie swych przywilejów i swej samodzielności wobec Rzeczypospolitej. Za rządów króla Zygmunta II Augusta (1548-1572) polityka polska ponownie zainteresowała się sprawą bałtycka, w związku z walką o posiadanie Inflant – kraju leżącego między Dźwiną a Zatoką Fińską i posiadającego pierwszorzędne znaczenie ekonomiczne, przede wszystkim dla handlu ze wschodem.

Istniejące w Inflantach od wieku XIII państwo Zakonu Kawalerów Mieczowych zaczęło w wieku XVI chylić się ku upadkowi, wskutek wewnętrznych zamieszek religijnych i politycznych. Do walki o posiadanie tego kraju wystąpiły prócz Polski, Moskwa pragnąca zdobyć brzegi Bałtyku i możność  swobodnej komunikacji z Zachodem, oraz dwie potęgi morskie – Dania i Szwecja, rozporządzające znaczną ilością okrętów wojennych. Zygmunt August rozumiał dobrze, że walkę o Inflanty można rozstrzygnąć na korzyść Polski jedynie wówczas, gdy działania armii lądowej polskiej znajdą swój odpowiednik w energicznej akcji silnej floty polskiej. Jeszcze przed wybuchem otwartej wojny inflanckiej Zygmunt August starał się pozyskać pewnych sojuszników na morzu i przygotować choćby nieliczną własną flotę wojenną. Zawarł przymierze z Danią przeciwko Szwecji i Moskwie. Dania zobowiązała się wziąć na siebie trudniejszą część wojny morskiej: walkę z flota szwedzką i szachowanie jej ruchów na morzu; Polska zaś miała w myśl umowy dopomóc w tamowaniu dowozu broni i środków wojennych do Szwecji, Inflant, oraz do Narwy – portu świeżo zdobytego przez Moskwę nad morzem Bałtyckim (1558).

Dążąc w krótkim czasie zebrać potrzebne okręty, Zygmunt August zwrócił się do Gdańska z żądaniem wystawienia dwunastu okrętów wojennych o 50 działach każdy. Gdańszczanie odmówili żądaniu króla, twierdząc, że ich okręty handlowe nie dadzą się przerobić na wojenne, a na budowę specjalnej floty wojennej miasto nie posiada funduszów. Odmownej odpowiedzi na podobną propozycję króla udzieliły również miasta niemieckie (Lubeka) oraz książęta pomorscy. Wobec tego Zygmunt August był zmuszony pójść za radą księcia pruskiego Albrechta i przystąpić do stworzenia własnej polskiej floty wojennej. Brak czasu i pieniędzy dla stworzenia floty regularnej zmusił go do zorganizowania floty ochotniczej, zaciężnej i w r. 1558 Zygmunt August wydaje uniwersał, upoważniający Tomasza Sierpinka, zwanego przez Niemców Spiryngiem do wyekwipowania statków wojennych i zaciągania marynarzy. Energiczny Sierpinek przygotował wkrótce 5 okrętów wojennych, które nie były własnością króla, lecz dowódcy marynarzy, służących we flocie. W roku 1563 takież pozwolenie na uzbrojenie 2 okrętów otrzymał od króla Michał Figenau. W 1565 roku flota ochotnicza liczyła 12 okrętów, a w końcu rządów Zygmunta Augusta doszła do liczby 15. Ponieważ Skarb Państwa nie posiadał środków na budowę okrętów, przeto król, starając się dopomóc w tworzeniu siły morskiej, budował okręty z własnych funduszów i dzięki tym zabiegom obok okrętów prywatnych na służbie polskiej, ukazały się polskie okręty królewskie.

Wodzem głównym całej w ten sposób stworzonej floty był admirał, czyli „hetman wojska morskiego” Tomasz Sierpinek. Pod jego dowództwem zostawali komendanci poszczególnych okrętów, których nazwiska przechowały się do naszych czasów. Byli to: Wąssowicz, czyli Wokassowicz, Otto Nanynkes, Genrich, Hans Nerker. Okręty były przeważnie niewielkiej pojemności, po 60-70 łasztów (łaszt = 30 korcy), największe dochodziły do 200 łasztów. Uzbrojenie okrętów stanowiły armaty, których liczba zależała od wielkości statku. Na dużych było armat do 30. Koszt utrzymania okrętu wynosił około 80000 złotych polskich rocznie.

Były również małe statki zwane „pinkami”, używane przeważnie do celów przewozowych. W wieku XVI wyszła już z użycia, używana niekiedy poprzednio (w wieku XV) flaga handlowa polska, biała z ukośnym niebieskim krzyżem i wizerunkiem orła białego w górnym rogu przy drzewcu.

Okręty wojenne za Zygmunta Augusta miały bandery: narodową, polską, czerwoną z orłem białym, oraz królewską, wyobrażającą w polu niebieskim (a od wieku XVII czerwonym) „pogoń biała”, tj. rękę obnażoną, zwróconą w prawo i trzymającą wzniesiony ku górze miecz z czarną rękojeścią.

Załogę okrętów stanowili marynarze ochotnicy, zwani z niemiecka „freibiterami”. Okręty polskie zatrzymywały statki płynące do portów nieprzyjacielskich i konfiskowały ich ładunek. Na mocy umowy z freibitrami tego ładunku stanowiło własność marynarzy, a szła do skarbu królewskiego na znak zależności floty od króla. Taka taktyka wojny morskiej była właściwie rodzajem legalnego, osłanianego przez państwo, rozboju morskiego, czyli korsarstwa.

W wieku XVI był to jednak system powszechnie przyjęty, stosowany z dużym powodzeniem zwłaszcza przez Anglię i Holandię w walkach z Hiszpania, a miał on doprowadzić do zupełnego unieruchomienia handlu morskiego przeciwnika. Dowódcy takich flot stawali się bohaterami narodowymi, a flota ich początkiem potęgi morskiej danego kraju. Powyższy system walki morskiej nazywano kaperstwem, a żeglarzy, którzy się nim trudnili – kaprami. Nadzór nad sprawami floty, nad zaciągiem marynarzy i podziałem zdobyczy, objęła specjalna Komisja Morska, mianowana przez króla. Jako główną podstawę operacyjną, wyznaczono kaprom port gdański, któremu król zapewnił szereg przywilejów.

St.N.

 

Lämna ett svar

Din e-postadress kommer inte publiceras. Obligatoriska fält är märkta *

Created with Visual Composer