totolowe-snow-4843467_1280

To, że fundamenty świata słabe są i chwiejne, można niekoniecznie brać na poważnie pod uwagę, ale obowiązkowo trzeba. Co mam robić, kiedy coraz silniej opanowuje mnie wrażenie niedorzeczności? Mówiąc bardziej konkretnie uważam, że to w czym egzystujemy, zamienia się zwolna w kupę gruzów po współczesnej cywilizacji i jej chrześcijańskich korzeniach. Cóż, każde drzewo ma swojego robaka.

Świat wśród innych potrzeb, zajął się wygaszaniem religijnych uczuć i szybko traci więzi duchowe. Pozbywa się kontaktu z Absolutem i odnoszę wrażenie, że niedotłumacza sobie żadnej innej wyższej kategorii istnienia pozamaterialnego. Cóż zatem innego pozostaje codziennemu człowiekowi, jak dumnie zachować godność?

Godność. Człowiek jest pyłkiem wrzuconym na przestrzeni dziesiątków tysiącleci w rządy ślepego losu. Człowiek wie, że musi umrzeć, ale nie wie lub nie chce wiedzieć, że jest zrządzeniem losu, przypadkiem. Pomimo – jak mówią dalekowschodni mistycy, ciężkiej karmy, zmobilizował się i dokonał czegoś niebywałego. Otóż człowiek przemienił swój ślepy los, w akt świadomej wolności. I nie tylko to, bowiem uważając siebie za spadkobiercę wielkości wszelakiej, stworzył sobie demiurgów, oraz począł geniuszów.

Leszek Kołakowski pisał w eseju Bóg i zło tego świata: teodycea: „Zamiast wolnych ludzkich podmiotów, Bóg mógł stworzyć istoty niezdolne do grzechu, ale tylko za cenę pozbawienia ich wolnej woli, która nieuchronnie zawiera w sobie zarówno możliwość grzechu, jak i ziszczone akty jego popełnienia. I bóg obliczył, że świat zamieszkały przez bezgrzeszne automaty, wytworzy znacznie mniej dobra, niż ten zawierający ludzkie istoty, które mają wolność wyboru, które mogą często wybierać zło /…/. I to jest świat, w którym żyjemy”.

Dobrze pisze filozof, oto świat, w którym przyszło nam istnieć. Świat godnej podziwu istoty, wrzuconej w bezgranicznie ciemną przestrzeń, ale wytrwale broniącej swojego prawa do godności. Może to i słuszne, ale na pewno krzepiące, tylko co z tego?

Kończę już, jeszcze tylko podzielę się moją osobistą, (spiskową i mało grzeczną), teorią dziejów. Istnieniem rządzi przypadek i czas. Przypadek zrządził, że spotkaliśmy się, ale nie mam czasu.

ASZ

Lämna ett svar

Din e-postadress kommer inte publiceras. Obligatoriska fält är märkta *

Created with Visual Composer