Zapisane, odfajkowane
Nowy tekst, ani książka nawet, nic zasadniczo mi nie zmieniają. Ale czy to może być powód, żebym przestał pisać? No nie. Wprawdzie mniej poruszają mnie obrazy i dźwięki niż kiedyś, ale szczęśliwie wyobraźnia trzyma się dobrze.
Żadna myśl, pomimo iż prawdopodobnie niejedna myśl tak myśli, nie jest ostateczna. Zawsze są poprzednie i następne, a to dodaje otuchy.
Co mnie cieszy? Prawdę mówiąc niewiele, prawie nic. W każdej chwili mogę na przykład przestać żyć i to na różne sposoby. Mogę też wniknąć w siebie, ale tam już czyha strefa niemocy, dobrze znam moją ścianę płaczu.
Jakby rzeczy i sprawy przewracać i obracać, pożądać i rozważać, na końcu jest zawsze jedno i najważniejsze, skuteczność. Brawo! Bardzo dobrze sformułowana myśl mistrza nieskuteczności! Kurtyna.
(Złapał mnie kurcz w palce piszącej dłoni – piszę na piechotę – więc odrzucam pisarza razem z jego nieskutecznością i łapię się za rozmyślania)
Jak pozbyć się niewygodnego obowiązku decydowania o czymkolwiek? Koncepcja bardzo bliska długiemu szeregowi moich nieudanych poczynań. Znowu dobre zdanie, aprobata i spontaniczne gratulacje. Kurtyna.
Zwierzam się sobie rzadko, ale wiem, że każdy człowiek ma na to swój własny patent, swój model funkcjonowania zaszczepiony jeszcze w dzieciństwie, może przed urodzeniem i to niestety częstokroć komplikuje życie. Dobrze sobie czasem pomyśleć, że wszystko co jest, to przejściowe kłopoty, przejściowe życie.
Wykryła się sympatyczna krzepiąca myśl – Co będzie jeśli zniedołężnieję? I zaraz zaznaczył się silny opór. Jest opór, nie jest źle! Odbyć pragnę ten świat do końca samodzielnie i samostanowiąc, zatem instynkt przeżycia też jest? Nieźle, ale wolałbym, żeby wszystko, życie, było bardziej wiotkie i wysublimowane.
Poszukiwania, oczekiwania? A po co? Za burtę z tym wszystkim, co nieistotne. Należy zachować jedynie to, co niezbędne, cała reszta balastem tylko bezużytecznym!
Umrę identycznie jak wszyscy przede mną i po mnie. Oczywiście, tylko dotąd było to wiadome, teraz staje się uświadomione. Czy to coś znaczy? Znaczy wszystko.
Starzenie się jest postępującą redukcją tego, co było ważne i gromadzone. Jest również redukcją doświadczeń. Co pozostaje? Niewiele, jakieś mało istotne subtelności. Na przykład, nie proponuj zła dobremu, nie rzucaj kotwicy tonącemu. Albo, że świat należy do światłych. Kurtyna.
Andrzej Szmilichowski
