Czytając kata

Jürgen Stroop znany jest polskim czytelnikom wspomnień Kazimierza Moczarskiego ”Rozmowy z katem” (1977), a także widzom ich teatralnych adaptacji, m.in. w Teatrze Powszechnym w Warszawie w reżyserii Andrzeja Wajdy.

Stroop przedstawił Moczarskiemu w czasie długiego wspólnego pobytu w celi śmierci więzienia mokotowskiego, swoją – już drugą wersję – wydarzeń w ostatnim miesiącu istnienia warszawskiego getta. Wyrok na zbrodniarzu wojennym wykonano w roku 1952. Moczarskiego ocaliła odwilż i październik 1956.

Pierwsza wersja, pióra Stroopa, to opracowany przezeń i opublikowany w trzech oprawnych w skórę egzemplarzach, raport złożony m.in. na ręce Reichsführera SS Heinricha Himmlera i Obegruppenführera SS F.W. Krügera. Tekst raportu znany był od wielu lat, ukazał się też w polskim  przekładzie w roku 1960 w Biuletynie Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich. I oczywiście służył jako jedno z podstawowych źródeł historii.

W języku szwedzkim raport ukazuje się po raz pierwszy, w opracowaniu trzech historyków, z których Artur Szulc wydał kilka lat wcześniej książkę o powstaniu w getcie. Raport składa się z kilkustronicowego ogólnego omówienia wydarzeń w kwietniu-maju 1943 r., oraz blisko 30-u detalicznych raportów dziennych: od 19 kwietnia do 24 maja. Z prawdziwie teutońską dokładnością notuje Stroop ilość zniszczonych w poszczególnych dniach bunkrów, zabitych Żydów i (polskich) ”bandytów”, względnie ”terrorystów”, a także – nieliczne – straty własne, w sumie ok. 15 zabitych i kilkudziesięciu rannych. Ta statystyka podana jest na pierwszych stronicach raportu i – w pewnej perspektywie – stała się pożywką dla tez mówiących, że powstanie miało oczywiście znikome znaczenie militarne, było wyłącznie formą umierania z godnością, nie zaś ”jak owce pędzone na rzeź”. Ba, rodziła nawet skrajne opinie – również niektórych Żydów – że nie było żadnego powstania, była tylko końcowa pacyfikacja getta, uśmiercenie na miejscu bądź wywiezienie do obozów śmierci pozostałych jeszcze w getcie ok. 60.000 ludzi.

Ta ostatnia opinia znajduje poparcie w wyżej wymienionej statystyce, ale zarazem zaprzeczają jej inne, przytoczone przez Stroopa, fakty niemal na każdej stronie raportu. Fakty zbudowania w getcie, jeszcze przed wybuchem powstania, ogromnej ilości, kilkuset bunkrów, zamurowanych niemal w całości piwnic, zaopatrzonych w żywność, elektryczność, urządzenia sanitarne. I dużej ilości broni i amunicji, przejętych przez SS i Wehrmacht, już po wybiciu obrońcow, niemal do ostatniego dnia powstania stawiających zbrojny opór. Ta obfitość broni budzi wątpliwości, znane są bowiem inne świadectwa, jak niewielkie jej ilości dostarczono ze strony aryjskiej z zapasów AK i AL. Podobnie jak kilkakrotne oświadczenia Stroopa, że niektórzy bojowcy ŻOB-u strzelali z pistoletów trzymanych w obu rękach, jakby nie brakowało broni dla większości mieszkańców getta. Równie podejrzane są wzmianki o dużej ilości bandytów i terrorystów spoza getta, wiadomo bowiem, że aktywna pomoc z zewnątrz ograniczyła się do kilku akcji tuż obok murów. Ale Stroopowi były te konfabulacje potrzebne, bo tak długi opór ze strony samych Żydów, graniczył w jego oczach z niemożliwością.  Dysproporcja między tak silnym oporem, a niewielką ilością ofiar po stronie okupanta, daje się bodaj wytłumaczyć różnicami w wyszkoleniu bojowym, a także w ilości, szczególnie ciężkiego uzbrojenia (artyleria, moździerze, karabiny maszynowe, broń pancerna, lotnictwo).

Raport Stroopa opatrzony został w szwedzkim wydaniu obszernym wstępem, posłowiem i przypisami pióra trzech historyków. Ta część publikacji pozostawia niestety sporo do życzenia. Nie stanęła na wysokości zadania redakcja i korekta tekstu, a z poważniejszych błędów rzeczowych można wymienić traktowanie dwóch położonych na terenie getta więzień (Pawiak i Gęsiówka) jako jedno. A także datowanie początku II wojny światowej od ataku Japończyków na Pearl Harbor (grudzień 1941), choć jest to data równie mało usprawiedliwiona, jak atak Hitlera na Rosję (czerwiec 1941), czy nawet wypowiedzenie wojny Niemcom przez Anglię i Francję (3 września 1939). II wojna światowa wybuchła 1 września tegoż roku, kiedy pierwsze państwo stawiło Hitlerowi zbrojny opór.

Równie wątpliwe – choć to już kwestia opinii – jest związane z powyższym twierdzenie autorów, że Anglia i Francja nie mogły udzielić Polsce we wrześniu aktywnej militarnej pomocy. Mogły (szczególnie Francja), lecz nie chciały/nie odważyły się, co przedłużylo wojnę o pięć lat, czyli można było w ogóle jej uniknąć, to jest ograniczyć do zwycięskiej kampanii wrześniowej, z Niemcami kapitulującymi na dwóch frontach.

Aleksander Kwiatkowski

Jürgen Stroop: Det tidigare judiska ghettot i Warszawa finns inte längre! Opr. Martin Månsson, Simon Olsson, Artur Szulc. Przekład: Henrik Lindberg. Eskilstuna 2017, Vaktel Förlag, s.136

Lämna ett svar