51581-book-794978_1280

Ojciec nie stronił od literatury, zarówno lekkiej jak i poważnej. Mawiał: nie obchodzi mnie czy on się z nią ożeni. Interesują mnie style pisarskie i trening obcych języków. Na stoliku nocnym ojca leżały zawsze trzy książki w obcych językach: angielskim, francuskim i niemieckim.

Ojciec czytywał również Szekspira. Than Crawdoru i Than Tudoru przewijają się jako postacie z Macbetha.

Nie był też muzykalny, ale miał jeden ulubiony utwór: motyw przewodni z filmu Doktor Żivago. Tak się złożyło, że podczas odwiedzin u nas grano ten film w pobliskim kinie. Ojciec miał wielką ochotę go zobaczyć. Ale po całym pracowitym dniu spędzonym na służbowych zajęciach, nie miał siły na wieczorny seans.

Ojciec posiadał poczucie humoru. Czytywał nam przy kolacji z Expressu Wieczornego humorystyczne felietony Wiecha, gdzie bohaterami byli Gieniuchna i szwagier Piekutoszczak.

Lubował się w makabrze, ale nie w realnej tylko wyimaginowanej – w literaturze. Niewierna żona ukrywa zdradę zabijając męża – „Zbrodnia to niesłychana, pani zabija pana”. Kiedy wieczorem recytował z pamięci balladę „Lilije” mama beształa go, żeby dziecka nie straszył przed snem. Ale ja czułam się w obecności ojca całkowicie bezpieczna i spałam bez lęków.

Ulubioną lekturą ojca był ”Klub Pickwicka”. Nie przepadałam za tą książką, ale ojciec tyle razy powtarzał nazwiska przyjaciół tytułowego bohatera, że pan Tupman, pan Snotgrass i pan Winkle stali się także moimi przyjaciółmi.

Kiedy zamyślałam się, ojciec przywoływał mnie do rzeczywistości fragmentem z ballady Romantyczność. „Słuchaj dzieweczko ona nie słucha. Tu dzień biały, tu miasteczko”. Z ballady „Powrót taty” cytował uradowane ojcowskie powitanie dzieci słowami: „Z wozu na ziemię wylata” i „ pełno radości i krzyku”. A fragment z „Małpy w kąpieli” brzmi, mniej więcej, tak:

„Pani wyszła, drzwi zamknęła. Małpa figlarz nuż do dzieła. Kręci kurki z dołu z góry, aż się ukrop puścił z rury”.

Ojciec recytował mi także fragment popularnej wyliczanki „Ecie pecie, gdzie idziecie” i niemal całą „Kaczkę dziwaczkę” Jana Brzechwy. Syn przyjaciół zmienił zabawnie początek „Nad rzeczką opodal krzaczka mieszkała kaczka dziwaczka. Lecz zamiast trzymać się rzeczki pędziła bimber z porzeczki”. To była literatura drobnego kalibru.

Ojciec próbował mnie zachęcić do czytania trylogii Sienkiewicza. „Ja jestem Roch Kowalski, a to szabelka, pani Kowalska”. Ale ja nie byłam wrażliwa na historyczny humor. Wolałam Prusa z jego zaangażowaniem socjalnym, tak jak w nowelkach „Kamizelka” czy „Powracająca fala”.

Teresa Urban

Marzec, 2026

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Lämna ett svar

Din e-postadress kommer inte publiceras. Obligatoriska fält är märkta *

Created with Visual Composer