Miasteczko, gdzie dozwolone jest fruwanie
Ukryte wśród smukłych topoli, objęte troskliwymi ramionami delty rzeki i przytulone doliną, leżało śliczne małe miasteczko. Znalazłem się tam przypadkiem i w niecodzienny sposób, mniejsza z tym w jaki sposób. Najistotniejsze, że los tak przejrzyście, cudownie wprost, okazał mi przychylność i łaskawość.
Otóż gdy tylko moje stopy dotknęły parkowej alejki i otoczył mnie słoneczny odblasku tafli miejscowego stawu…, uniosłem się w powietrze. Tak, ni mniej ni więcej ja, człowiek dorosły i nielekki, fruwałem!
Przechodnie podnosili głowy i życzliwie się do mnie uśmiechali, dzieci pozdrawiały pulchnymi rączkami, co poniektóre auto zatrąbiło, a ja, proszę to sobie tylko wyobrazić, szybowałem nad ich głowami! To na wzór supermana przecinałem ze świstem powietrze, to kręciłem beczkę, to pikowałem nagle i nieomal słysząc pisk hamulców zatrzymywałem się tuż nad ich głowami.
Wtedy to i uwierzcie mi proszę na słowo, w tym cudownym miasteczku zrozumiałem, że życie należy kochać bezwarunkowo, bo taki jest status szczęśliwości.
Od owego cudownego dnia wiem i zapamiętałem na moje zawsze, że można mnie pozbawić wszystkiego, ale wyobraźni w żaden sposób się nie da. Resztę, to co pozostanie, odbieramy sobie sami ograniczając swoje, inaczej niczym nieograniczone szczęście, warunkami:
– byłbym szczęśliwy, gdybym był bogaty,
– byłbym szczęśliwy, gdyby mnie pokochała
– byłbym szczęśliwy, gdybym miał talent
– byłbym szczęśliwy, gdybym …
Cóż nam począć, kiedy nawet cesarzowi (temu, co miał klawe życie) się nie udawało i nieszczęśliwy krążył po swoich licznych komnatach. Wtedy to, pewnego dnia, nadworny astronom poradził był cesarzowi, żeby Jego Majestat założył koszulę człowieka szczęśliwego, a smutek zniknie nagle i bezpowrotnie.
Cesarz zainteresował się ową śmiałą ideą i rozkazał szukać w pałacu, na drogach i rozstajach, szukać wszędzie w państwie i na świecie, człowieka szczęśliwego.
Dworzanie rozjechali się i poszukiwania nie zabrały im zbyt wiele czasu, by znaleźć człowieka szczęśliwego. Spotkali bowiem chłopa, który głośno rozpowiadał wszem i wobec, że jest niewiarygodnie szczęśliwy! Poczęto go wypytywać podejrzewając (niesłusznie!), że ma kanarki w głowie. Ale nie miał, więc się ucieszyli i polecili mu by, jeśli ceni swoje zdrowie, szybko wyskoczył z koszuli.
Tu doznali niespodziewanego zawodu, ponieważ chłop tak biedny był, że nie miał koszuli!
Świat jest niezgłębiony, niewytłumaczalny, nielogiczny, absurdalny, niebezpieczny, bezlitosny i zły. Jest po prostu cudowny i jak wszystkie bajki nie daje odpowiedzi na najważniejsze pytania i nie rozdaje koszul.
ASZ
