Tatrzańska seria kryminalna

0
przepasc-komisarz-forst-tom-7-b-iext115580548

Niesłychane odkrycie!? Rezultat poszukiwań komisarza Wiktora Forsta w Dolinie Jarząbczej, rzucający nowy snop światła na zbrodnię sprzed lat? Wszystko to w powieści kryminalnej Remigiusza Mroza “Przepaść”, 7-mej i być może ostatniej pozycji tatrzańskiego cyklu, której scenerię ujawniają tytuły poprzednich: Ekspozycja, Przewieszenie, Trawers, Deniwelacja, Zerwa i Halny.

Ale nie tylko. Ta lektura to także odkrycie, czy przypomnienie moich własnych wędrówek w tej samej scenerii sprzed przeszło pół wieku. Ryzykowne spotkanie jednej z bohaterek z seryjnym mordercą na Kamienistej, pierwszym szczycie w grani między Przełęczą Pyszniańską a Przełęczą Tomanową (pozostałe to Smreczyński Wierch i Tomanowa Polska) przypomina mi moją nielegalną wycieczkę we wczesnych latach 1960., gdy świadomie popełniłem przestępstwo przekraczając (wraz z ówczesną sympatią) granice rezerwatu ścisłego co zaalarmowało strażnika doganiającego nas gdzieś na grani i później na Ornaku ściągającego sutą grzywnę na która musiałem częściowo pożyczyć fundusze od znajomego i później oddać w Zakopanem.

Sam autor przyznaje (w posłowiu), że podobnie jak jego bohater lepiej zna topografię Tatr Wysokich niż Zachodnich, a dotyczy to większości aktywnych taterników i również niżej podpisanego. Źle pamiętam Starorobociański (2176), który pewnie szybko przekroczyłem w 2-dniowym przejściu grani głównej polskiej części Tatr Zachodnich (od Wołowca do Liliowego), a więcej uwagi i czasu (12 minut od grani w obie strony) poświęciłem na nielegalne przejście na szczyt Bystrej (2242), najwyższy po słowackiej stronie. Kara za to bezprawie przyszła kilka lat później, kiedy uczestnicząc w telewizyjnej Wielkiej Grze (temat Tatry) załamałem się na czwartym czy piątym pytaniu: nazwać najwyższy szczyt polskich Tatr Zachodnich. Tu przydałby się większy szacunek dla Starorobociańskiego.

Właśnie z tego wierzchołka podziwia Wiktor Forst daleką panoramę Tatr Wysokich z Orlą Percią, Krywaniem, Rysami, Gierlachem i Lodowym.

Może trochę sprawniej niż komisarz (choć z pomocą mapy) ustaliłem miejsca, gdzie granica polsko-słowacka opuszcza główną grań Tatr (Rysy i Wołowiec). Na ten ostatni “wspinała się” w 1957 roku moja mama (z tatą), z dużym wysiłkiem i przesadą dostrzegając wszędzie przepaście, których tam mało.

Podobnie stromizny, którymi autor upiększa zbocza Zawratu w kierunku Doliny 5-ciu Stawów i z Kamienistej ku Hali Pysznej są chyba w opisie nieco przesadzone.

Autor zdaje się hołdować zasadzie Alfreda Hitchcocka, który zaczyna swe filmy od trzęsienia ziemi, a potem napięcie rośnie. W tytułową przepaść wpada kilka osób, ale niektórym udaje się przeżyć. Przy lekturze książki, od której trudno się oderwać, zalecane jest równoległe korzystanie z map i przewodników po Tatrach. Jak podaje Wikipedia, w 2024 roku będziemy mogli oglądać Wiktora Forsta w serialu z Borysem Szycem w roli głównej.
Każdą z tych siedmiu książek można czytać odzielnie i w dowolnej kolejności, ale najlepiej po kolei, bo niektóre postacie są wspominane później w kontekście nie zawsze czytelnym. Natomiast nie odważę się szukać antenatów pisarza w rodzinie Andrzeja Mroza, znanego niegdyś wspinacza, ginącego w Alpach w latach 1970., którego autor “Przepaści” mógłby okazać się późnym wnukiem.

Aleksander Kwiatkowski

Lämna ett svar

Din e-postadress kommer inte publiceras. Obligatoriska fält är märkta *

Created with Visual Composer