Generał na “białym koniu”?

Skąd wzięło się sformułowanie, przypisywane generałowi Władysławowi Andersowi, że „wjedzie on do Warszawy na białym koniu”? Slogan ten, będący jedną wielką mistyfikacją, znaną od dziesiątków lat, słyszało wielu: jedni powtarzali w dobrej wierze, inni w złych intencjach. I tak rozniosła się fałszywa pogłoska i trwa do dnia dzisiejszego.

Z całą pewnością autorem tego sformułowania nie był Generał Anders. Zacznijmy jednak od pewnego humorystycznego, aczkolwiek dla mnie żenującego zdarzenia. Było to już w kawalerii Ludowego Wojska Polskiego na Pomorzu Zachodnim. Pewnego razu znajdowałem się w pobliżu podpułkownika będącego szefem sztabu 1 Pułku Ułanów, który nota bene przed wybuchem II wojny światowej, służył pod rozkazami Generała Władysława Andersa, będąc oficerem 3 Pułku Strzelców Konnych wchodzących w skład Nowogródzkiej Brygady Kawalerii. Podczas rozmowy miałem użyć słowa określającego maść pewnego konia. Raptem zabrakło mi właściwego słowa, zwolniłem tempo wypowiedzi, zdając sobie sprawę, że to co mi przychodzi na myśl, nie jest odpowiednim określeniem. Jednak palnąłem: ”brązowy koń”. W tym momencie słyszę spokojny głos podpułkownika: Mój chłopcze, a gdzieś ty widział „brązowego konia”?! Wysiłki przypomnienia sobie właściwego określenia dały dobry wynik i szybko poprawiłem się: Chciałem powiedzieć gniady koń.

Przypomnienie sobie tej anegdotki z mojego życia dało mi impuls, ażeby przeprowadzić wywód na temat owego mistyfikacyjnego „białego konia”, o którym wszyscy słyszeli, aczkolwiek nikt go nie widział. Staje przede mną niecodzienne zadanie udowodnienia nie tego co istnieje, lecz tego czego nie ma; udowodnienia nie tego co Pan Generał Władysław Anders powiedział, lecz tego czego nie powiedział!

W tym celu sięgam po czterotomową Encyklopedię Powszechną PWN (Warszawa 1975, tom III, str. 54) gdzie znajduję hasło:

Maść konia, barwa (-umaszczenie) okrywa włosowej koni; podstawowe m.k. to: gniada, kasztanowata, siwa i kara, poza tym dereszowata, srokata, izabelowata, bułana, tarantowata; na tle ciemniejszej barwy zasadniczej mogą występować białe plamy (tzw. odmiany) na frontowej części głowy i dolnych częściach nóg; albinosami zw. są konie mleczno-siwe, z różową skórą i przezroczystymi oczami (pełnych albinosów wśród koni nie ma/. U źrebiąt maść jest prawie zawsze inna niż u koni dorosłych (np. konie siwe rodzą się ciemne później stopniowo bieleją.

W szeregu maści koni wymienianych w encyklopedii nie ma mści „białej”. Dla hodowców koni oraz kawalerzystów nie ma koni maści „czarnej”, „brązowej”, „białej”. Generał Anders był kawalerzystą, nie mógł więc użyć sformułowania „biały koń”. Nie ulega więc wątpliwości, że nie mógł być autorem takiego sformułowania.

Jeżeli się zdarzy, że jacyś ludzie, na podstawie owej fałszywej pogłoski, użyją wyrażenia o „białym koniu”, pragnę postawić pytanie: a gdzie żeście Państwo widzieli „białego konia”?

Stanisław Łapczyński

Od redakcji:

Komunistyczne władze Polski Ludowej widziały w Andersie największego wroga i zajadle go atakowały. Nie bez przyczyny. Dla wielu Polaków w Kraju, którzy nie utożsamiali się z reżimem, Anders – opromieniony sławą zwycięskiego wodza spod Monte Cassino – był symbolem nadziei na zmianę tragicznego położenia Polski. W latach 1945–1946, gdy liczono jeszcze na wybuch wojny między aliantami zachodnimi i ZSRR, spodziewano się, że gen. Anders powróci “na białym koniu”, by przynieść rodakom prawdziwą wolność i niepodległość. Do motywu “białego konia” odwoływała się też propaganda komunistyczna, by zohydzić generała jako reprezentanta dawnej, “pańskiej” Polski. Paradoksalnie, dwa konie, choć nie białe, gen. Anders otrzymał w prezencie od… radzieckiego dyktatora Józefa Stalina. (z artykułu Szymona Morawskiego „Generał na białym koniu. Opowieść o Władysławie Andersie”)

Również i dzisiaj, sformułowanie o ”powrocie na białym koniu”, niektórzy publicyści formułują wobec ewentualnego powrotu do polskiej polityki Donalda Tuska. ”Biały koń” stał się więc symbolem nadziei na normalność…

Lämna ett svar