ZYGMUNT BARCZYK: Ti amo, Bergamo

Lądując na Orio al Serio, podróżni spieszący się do Mediolanu, mogą nie zauważyć miasta ze smukłymi wieżami, które rozgościło się na zboczu pobliskiej góry. Popędzą dalej, do odległej o 50 km stolicy światowej mody. Coraz więcej jednak jest i takich, którzy lądują tu nie dla Mediolanu a dla odległego o kwadrans jazdy miejskim autobusem Bergamo.

Turystów zatem i tu bez liku. Tylko pomarzyć można o spokojnej lokalności, która zdobiła miasto jeszcze dekadę temu. Wielu odkrywa to miasto przypadkowo, by wracać doń regularnie. Podobnie byłe ze mną i z E. Zwykle kierowaliśmy się ku pobliskim jeziorom Lago Como i  Lago di Iseo, zwiedzaliśmy Pavię, Mantuę czy Cremonę; teraz wracamy najchętniej do Bergamo. Ma w sobie to coś, co skłania do ponownych odwiedzin, mimo zabójczo silnego uroku innych miast Lombardii. Zdołaliśmy być tu nawet na ślubie i weselu syna przyjaciół, byłem tu też z kolegami na świętowaniu profesury jednego z nas. Bergamo zostało poniekąd udomowione. Tanie linie zmieniły dostęp do Europy, nawet fizycznie odległe miejsca, stają się niemal podsztokholmskimi.

Z lotniska dojeżdża się do Citta Bassa, Miasta Dolnego. Nad nim rozpościera się amfiteatralnie rozłożone Miasto Górne: Citta Alta. Bergamoński tort nie jest jednak, jak można sądzić, dwu, lecz trzywarstwowy. U szczytu wzgórza, na wysokości twierdzy Castello di San Vigilio, czyli ponad Miastem Górnym, przycupnęła osada kompletująca urbanistyczną kompozycję grodu. Wyjątkowa malowniczość miasta na trzech poziomach rymuje się dobrze z krasą okolicznych wzgórz, wysadzanych szlachetnymi kamieniami gustownych palazzi i okazałych willi. Można do woli sycić się widokiem miasta z coraz to wyższych jego partii, w dole zaś rozpościera się szeroki dywan doliny Padu, będącej udanym kontrapunktem dla zgrabnych wysoczyzn.

Citta Alta, Miasto Górne, w całej okazałości widoczne jest z Porta Nuova w Mieście Dolnym. Sylweta starego miasta na zboczu kojarzyć się może z chórem rozstawionym do wykonania oratorium. W górę można udać się pieszo, agrafkami krętej drogi, można autobusem miejskim, bądź, co wielu czyni, wagonikiem kolejki szynowej, zwanej funiculare. Po paru minutach jazdy wysiada się w sercu średniowiecznego i renesansowego Citta Alta, otoczonego ponad 5 kilometrowym murem. Miasto jest praktycznie wolne od ruchu kołowego. Przemierzyć je można szybko grzbietem wzgórza, czyli głównym traktem miasta. Podążamy Via Gombito, następnie Via Colleoni by, po przekroczeniu placu przy cytadeli, znaleźć się na skraju zbocza, sądząc, że to już kres miasta. Widoki zapierające dech, a i tak nie wszyscy wiedzą, że jeszcze wspanialsze czekają ich po wejściu do następnego funicolare, jakby ukrytego za murem, a prowadzącego do części szczytowej, czyli San Vigilio. Stamtąd dopiero można docenić piękno okolicznych wzgórz i rozleglej doliny Padu. Widać stamtąd i samo Miasto Górne, tym razem w dole, z ”najpiękniejszym placem na świecie”. Te słowa, na widok niewielkiego Piazza Vecchia, będącego centralnym punktem Citta Alta, padły z ust Stendhala. Autor  “Pustelni parmeńskiej” zasłynął swymi powieściami, ale i interesującą przypadłością.W psychiatrii mówi się o syndromie Stendhala, przejawiającego się przyśpieszonym biciem serca i zawrotami głowy, powstającymi na widok dzieł sztuki i zabytków zgromadzonych na małej przestrzeni. Wprawdzie Stendhal cierpiał z zachwytu najbardziej we Florencji, to i tak za komentarz o placu w Bergamo jestem mu wdzięczny.

Przy Piazza Vecchia stoi jeden z najstarszych budynków sądu: XII wieczny  Palazzo della Ragione. Jego podcieniami plac ten łączy się z następnym, Piazza Duomo, przy nim zaś, klasycystyczna katedra. Sąsiaduje z nią, strojna wspaniałą fasadą, bazylika Santa Maria Maggiore, na zewnątrz przykład lombardzkiego stylu romańskiego, wnętrze zaś barokowe. Obok jeszcze jedno cudo – ozdobiona miniaturowymi arkadami i balustradami Kaplica Colleoniego, klejnot renesansu lombardzkiego.

Z Companone Torre Civica, wysokiej na 52 metry wieży miejskiej, widać jak na dłoni pobliskie budynki seminarium i bursę. Bergamo to duży ośrodek kształcenia kleryków, z imponujacymi budowlami edukacyjnymi, formującymi bryłę Górnego Miasta. Tutaj pobierał nauki urodzony nieopodal biskup Bergamo, Angelo Giuseppe Roncalli, światu znany bardziej, jako papież Jan XXIII.

Z wieży zagląda się w wąskie uliczki opadające stromo ku murom miasta, pochylone placyki, przy których biegnie życie w ospałym tempie. Turyści tłoczą sie tylko na głównym trakcie. A tam butiki, głównie rodzinne, birrerie z lokalnym piwem rzemieślniczym, nie uświadczy się tylko wielkoseryjnego szajsu, bo i brak tam sklepów wielkich sieci. W „Il Fornaio” na Via Colleoni, tuż przy Piazza Vecchia, można zamówić pizzę z wielkiej blachy, ciętej nożyczkami na porcje. Pizzę zwykle przyrządzają mężczyźni, tutaj zaś rządzą kobiety, wyczarowując niebiańskie zaiste smaki.

Siąść na murku przy Biblioteca Civica, gapić się na Piazza Vecchcia. Cieszyć zmysły harmonią placu, czuć w ustach wyborny smak pizzy, raczyć się lokalnym piwem, siedzieć, siedzieć, nie spieszyć się nigdzie. Takie sybaryckie ”pizzi-cato”. Wystrzegam się tylko słynnej bergamońskiej polenty, za to pierożki casoncelli, proszę bardzo, w każdej ilości. Smakołyków miejscowych nie brakuje. Chce się zatem wracać pod bibliotekę…

O Mieście Dolnym przewodniki mówią mało. Jest ładne, nawet klimatyczne. No tak, jesteśmy w Italii, tu niemal wszędzie jest ładnie. Warto przejść się Via Sentierone i Via Torquato Tasso, gdzie zachowało się sporo zgrabnych budynków z XIX wieku, w tym Teatr Dionizetti z pomnikiem słynnego muzyka, syna Bergamo. Są tam pasaże handlowe z butikami renomowanych marek. Shopping będzie z bonusem: bowiem z widokiem na wspaniałą sylwetę Miasta Górnego ponad sklepowymi witrynami.

Zygmunt Barczyk

Lämna ett svar