WYWIAD: Szwedzi są pragmatykami, potrafią się dogadywać. I to daje efekty

W Västerås trwa (9-10 marca) zjazd Liberałów (Liberalerna). Partia nie tylko niebezpiecznie balansuje w sondażach na granicy 5% (tyle potrzeba, by znaleźć się w Riksdagu), ale boryka się z wewnętrznymi problemami. Już w sobotę 9 marca główną informacją podawaną przez szwedzkie media było cofnięcie kandydatury Cecilii Wikström w majowych wyborach do Parlamentu Europejskiego- Wikström do tej pory była najbardziej rozpoznawalnym przedstawicielem tej partii w Brukseli. Powodem decyzji było ujawnienie przez SVT, że Wikström oprócz swojej pensji parlamentarzystki w wysokości 80.000 koron, pobiera także wynagodzenie za swoje funkcje w zarządach dwóch firm: Beijer-Alma i Elekta, w wysokości 70.000 koron miesięcznie.

Najbliższe wybory będę decydujące dla Liberałów, którzy uważani są za najbardziej proeuropejską partię w Szwecji. Do tej pory w wyborach do parlamentu EU zawsze osiągali dobry wynik – dzisiaj wiele wskazuje na to, że mogą nie przekroczyć magicznej granicy 5%.

Jan Björklund i Piotr Kiszkiel

O sytuacji w Partii Liberalnej rozmawiamy z Piotrem Kiszkielem.

W 1911 roku Liberałowie, wówczas Folkpartiet, osiągnęli w wyborach 40,2% głosów i byli największą partią. To już historia. Sięgając nieco bliższych czasów, w 2002 roku uzyskali 13,4%, w zeszłym roku 5,5%. A najnowsze sondaże z lutego 2019 roku pokazują, że partia znajduje się ”pod kreską”, czyli nie uzyskałaby wystarczającej ilości głosów by zdobyć głosy i znaleźć się w Riksdagu… Co się stało? Czy ten spadek popularności liberałów ma jakiś szerszy związek z kryzysem politycznym w Europie? Wygląda na to, że wartości liberalne mniej przemawiają do wyborców niż populizm…?

Zacznę od tego, że zawsze opowiadałem się za liberalizmem społecznym i socjalnym, w Szwecji nazywanym „socialliberalism”. To odmiana liberalizmu, która łączy liberalizm z demokracją i sprawiedliwością społeczną, co z kolei wiąże się z interwencjonizmem państwowym w celu zabezpieczenia wszystkim równych szans.

A jeśli chodzi o kryzys liberalizmu? Na pewno tak. Populizm szerzy się w całej Europie, również w Szwecji. Ale jest jeszcze jeden element, który moim zdaniem powoduje tak słabe notowania Liberałów. Szwecja to państwo opiekuńczne, z gruntu socjalno-liberalne, z konsesnusem wokół reform, które na przestrzeni ostatniego pół wieku zostały w  Szwecji przeprowadzone. Konkurencja o wyborców – o przekonaniach socjalno-liberalnych – jest ogromna. Na przykład Centerpartiet uważa się także za partię liberalną, a hasła liberalne znajdujemy również w programach innych partii. Na środku szwedzkiej sceny politycznej jest bardzo tłoczno. To dobrze, bo populizm musi mieć silną przeciwagę i należy go zwalczać. Ale w konkurencji o wyborców o przekonaniach socjalno-liberalnych decydują również takie elementy jak charyzma lidera partii, czy środki jakimi partie dysponują.

Szef Liberałów, Jan Björklund, zapowiedział odejście z funkcji przewodniczącego partii. To wynik kryzysu zaufania do niego? Jak oceniasz jego przywództwo?

Jan Björklund jest dzisiaj, moim zdaniem, najbardziej doświadczonym przywódcą partyjnym w Szwecji. Niestety, za jego kadencji, wyniki Folkpartiet, teraz Liberalerna, były z wyborów na wybory coraz gorsze. W każdej przegranej ogromną odpowiedzialność ponosi lider i być może Jan powinien ustąpić już dwa lata wcześniej, kiedy o przywództwo w partii starała się Birgitta Ohlsson. Osobiście mam ogromny respekt dla niego i dla jego konsekwencji w staraniach utrzymania komunistów i skrajnej prawicy z daleka od wpływów na szwedzką politykę.

Kto ewentualnie zastąpi Björklunda i jakie szansa mają Liberałowie by odzyskać  swoją pozycję w polityce szwedzkiej?

Proces wyboru następcy Björklunda dopiero się rozpoczął, jest bardzo transparentny i mam nadzieję, że będzie krótki. Wymienia się kilka nazwisk i być może nowy lider będzie kluczem do odzyskania przez Liberałów pozycji, którą kiedyś mieli w szwedzkiej polityce. Do moich faworytów należą Cecilia Malmström, unijny komisarz ds. Handlu oraz Birgitta Ohlsson, niestety nie będą chyba kandydowały. Na placu boju pozostają Nyamko Sabuni, była minister do spraw integracji, Erik U Ullenhag i jeszcze kilkoro innych. Nie ma zdecydowanego kandydata i na razie są to tylko spekulacje. Bez względu na to, kto zostanie liderem Liberalerna, będzie na nim spoczywała ogromna odpowiedzialność za przyszłość partii, która dzisiaj jest na krawędzi progu wyborczego.

Jak oceniasz porozumienie powyborcze, które pozwoliło Stefanowi Löfvenowi na ponowne zajęcie stanowiska premiera? Ten rząd powstał dzięki zgodzie między innymi Liberałów. Czy ma szanse się utrzymać do końca kadencji?

Koalicja Aliansen niestety nie wygrała wyborów i szwedzka scena polityczna zmieniła się raz na zawsze. Moim zdaniem lepszym rozwiązaniem było by, gdyby Liberałowie weszli do rządu Löfvena razem z Centerpartiet. Dało by to na pewno większe mośliwości wpływania na politykę rządu.  Wydaje mi się, że rząd Löfvena przetrwa całą kadencję.

Jak osobiście oceniasz dzisiejszą szwedzką politykę?

Szwedzi są pragmatykami, potrafią się dogadywać. I to daje efekty. Jeżeli tylko kraj poradzi sobie z integracją nowoprzybyłych z ostatniej fali uchodźców, to jestem optymistą. Oczywiście – nie jest to już Szwecja lat 70-tych czy 80-tych, tak jakby niektórzy chcieli. Ale nie ja.

Piotr KISZKIEL. Urodził się w 1949 roku w Warszawie. Od początku lat 90-tych działacz Folkpartiet. Od 2003 roku zasiadał we władzach komunalnych Göteborga. W 2009 roku startował jako jedyny Polak w Szwecji w wyborach do Parlamentu Europejskiego z listy Folkpartiet. Przewodniczący lokalnej organizacji Folkpartiet w Göteborgu (2011). Odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Zasługi RP (2011). Mieszka w Göteborgu.

Lämna ett svar