Michał Paryżski 1946-2019

“Gdyby nie to, że żyję jak żyłem, to pewnie bym nie osiągnął tego, co osiągnąłem. Uważam, że życie należy wykorzystywać do końca, ile tylko się da. Ale pod jednym warunkiem: nie wolno robić krzywdy nikomu” – mówił w rozmowie ze mną Michał Paryżski w 2010 roku. I tak właśnie żył – spełniając się i zawodowo, i artystycznie.

Urodził się w Łodzi. Przyjechał do Szwecji w 1977 roku. Wcześniej, w Polsce, ukończył Studium Nauczycielskiego w Warszawie – specjalność wychowanie plastyczne. Później studiował na Uniwersytecie im. Mikołaja Kopernika w Toruniu na fakultecie sztuk pięknych. Studia przerwał w związku z emigracją do Szwecji. Po przyjeździe do Szwecji musiałem pracować – mówił. – I miałem do wyboru: albo wziąć pracę w biurze reklamowym, czyli w zgodzie z moim wykształceniem, albo mogłem malować obrazy, które będą się sprzedawały. Albo – żeby było śmieszniej – podjąć pracę w banku. Oczywiste było dla mnie, że nie będę malował obrazów tylko dlatego, że będą się sprzedawały. To moim zdaniem swego rodzaju prostytucja, ale tak wybiera wielu malarzy… Ja jednak jestem człowiekiem, który stoi twardo na ziemi, więc nigdy nie myślałem o obrazach jako o towarze. Starałem się zachować żelazną logikę we wszystkim co robiłem – by móc przeżyć. Więc i wybór był dość oczywisty: podjął więc pracę w banku.

Krytycy sztuki pisali, że malarstwo Michała Paryż-skiego nie było łatwe w odbiorze. Bo choć na pozór była to prosta forma, nazywana często “kreacją płaszczyzny” – to jednak – w “geometrii” obrazów  Paryżskiego – była i filozofia i metafizyka. Zresztą zawsze “szedł pod prąd”: gdy wszyscy malowali abstrakcję, on od abstracji uciekał. A gdy później inni uciekali od abstracji, on się nią zajmował. I tak tłumaczył swoją sztukę: Abstrakcja to próba stworzenia własnego ładu na prostokącie obrazu. Poszukuje się jakiegoś logicznego zakomponowania płaszczyzny. Ja maluję płaszczyzny, dość gęste, wyglądające z daleka jak coś jednokolorowego. Bo abstrakcja stała się czymś nieskończonym.

Był konceptualistą i konstruktywistą. A to z kolei wymagało większej logiki i większej dyscypliny niż w malarstwie realistycznym. Piotr Ciegielski, krytyk sztuki, prowadzący kiedyś w Sztokholmie galerię Mitteleuropa, w której Paryżski wystawiał swoje prace, napisał: Na palcach jednej ręki mógłbym policzyć takich jak Michał, który osiągnąwszy mistrzostwo warsztatowe i dojrzałość artystyczną, ciągle gnani są niepokojem twórczym, ciągle szukają. (…) Konceptualizm to dla Paryżskiego nie jest rzucanie jednego, choćby najlepszego pomysłu. To obowiązek ciągłego kreatywnego myślenia, doskonalenia, cyzelowania, pomnażania. Obowiązek katorżniczej pracy, wyczerpującej także fizycznie. Każda wystawa jest inna, przynosi nowe prace. Dla Michała to oczywiste, mimo że jego rówieśnicy poprzestają już często tylko na jubileuszowych ekspozycjach monograficznych.

Takie “przestrzenne” dzieła potrzebowały odpowiedniego miejsca do instalacji. Głośno było o jego wystawach w przestronnej galerii “Infra” w Upplands Väsby, a później w renomowanej Fabryce Trzciny w Warszawie. Gdy Michał słyszał, że jego prace nie są łatwe w odbiorze, zawsze miał jedną anegdotyczną odpowiedź: Wszyscy koniecznie chcą zrozumieć sztukę. A już Picasso powiedział kiedyś: dlaczego nikt nie próbuje zrozumieć śpiewu słowika? A nas koniecznie chcą rozumieć.

Pasjonujące było słuchać, jak opowiadał o swojej pracy artystycznej. Zdawał sobie sprawę, że zmusza odbiorców do uruchomienia wyobraźni i intelektualnej refleksji. I gdy się go słuchało, nagle te płaszczyzny i linie na prostokącie obrazu, nabierały sensu. Uważał, że jego prace różnią się od szwedzkich obrazów. Bo… miały syndrom emigranta. Dopiero później zrobiło się ‚normalne malarstwo’, bez przymiotnika „skąd?”.

Poznaliśmy się z Michałem w czasach, gdy życie kulturalno-towarzyskie w Sztokholmie było na najwyższych obrotach. Wystawy, koncerty, spotkania literackie, wernisaże… „Polski” Sztokholm miał wiele do zaoferowania. Michał, wraz z żoną Zofią, byli w tym świecie stałymi gośćmi. Już od wielu lat ten „nasz świat” nie ma tej intensywności. Bo odchodzą ludzie, którzy go tworzyli. Teraz zabraknie również Michała – odszedł za szybko, za wcześnie, a w głowie miał jeszcze tyle projektów i artystycznych wizji.

Zmarł w Sztokholmie 8 marca 2019 roku w wieku 73 lat.

Tadeusz Nowakowski

Pogrzeb Michał Paryżskiego 27 marca 2019 roku o godz. 12 w Hoppets kapell na cmentarzu Skogskyrkogården /Sztokholm o czym zawiadamia Rodzina.
Foto: Zofia Paryżska

3 reaktioner på ”Michał Paryżski 1946-2019

  1. Wpierw śniła mi się pusta przestrzeń, po której chodzili ludzie: smutni, ze spuszczonymi głowami, ubrani na czarno, bez twarzy… potem śniłeś mi się Ty, wyraźnie jakbyśmy rozmawiali ze sobą twarz w twarz… obudziłam się i wpisałem Twoje imię i nazwisko w Google… i już wiem…
    Zapaliłem świeczki w Twojej intencji bo wyraźnie chciałeś nawiązać ze mną kontakt… odpoczywaj w spokoju… zawsze będę cię ciepło wspominać, choć znaliśmy się tak krótko mój nauczycielu plastyki ze szkoły podstawowej nr 194 w Warszawie.
    Michał Holka

  2. Właśnie zdałem sobie sprawę, że chciałbym z Tobą porozmawiać, ale już za późno… Szkoła 194

Lämna ett svar