SZWECJA: Kolejny zwrot w lewo
Wyniki wyborów w Szwecji mogą zaskakiwać, ale też były też dość łatwe do przewidzenia. Zwyciężyła lewicowa koalicja, chociaż zdecydowało o tym zaledwie kilkadziesiąt tysięcy głosów. Dotychczasowy premier, Ulf Kristersson, podał się do dymisji.
Największą partią w Szwecji są nadal socjaldemokraci, mimo iż stracili niemal 3% wyborców. Ale, niemal tyle samo, zyskała Partia Lewicowa (V), co dało lewicy przewagę wespół z Zielonymi i Partią Centrum. Taka kombinacja ma jednak swoje słabe strony. Bo Centrum nie chce się zgodzić na to by Lewica była w rządzie, podobnie jak nie chciał by w dotychczasowym rządzie Kristerssona była skrajna prawica – czyli Szwedzcy demokracji. To spowodowało, że Centrum, które kiedyś byłO związane z partiami prawicowymi, przeszło do drugiego obozu.
W Szwecji, podobnie jak w wielu krajach europejskich, widać, że społeczeństwa są niemal równo podzielone w swoich sympatiach wyborczych, stąd coraz trudniej przewidywać, kto w wyborach zwycięży. Jak wynika z pierwszych komentarzy, dobry (czwarty pod względem popularności) wynik Partii Lewicowej w Szwecji, to zasługa najmłodszych wyborców i często „nowych” Szwedów, którzy przybyli tutaj z krajów arabskich i afrykańskich. Program lewicy to bowiem w dużej części populizm, tylko w inną stronę niż populizm skrajnej prawicy. Ale obydwa populizmy zebrały jedną czwartą głosów w wyborach. Co to oznacza? Jak mówili kiedyś centrowi politycy w Szwecji: małą dojrzałość polityczną.
Dla przeciętnego wyborcy rządy koalicji Tidö (czyli porozumienia między Moderatami, Chrześcijańskim demokratami, Liberałami i Szwedzkimi demokratami) nie były jednak złe, ale oczywiście sytuacja polityczna na świecie nie ułatwiała ich rządów. Ale udało się zachować wzrost gospodarczy (mimo iż mieliśmy rekordowe bezrobocie), utrzymać w ryzach ceny paliw (to bardzo ważne dla Szwedów mieszkających poza dużymi miastami) i znacznie ograniczyć krwawe porachunki gangów. Podpisano także kilka wielkich kontraktów na rozbudowę sektora wojskowego.
Czy ewentualne rządy bloku czerwono-zielonego coś zmienią? Zapewne niewiele, bo taka jest specyfika Szwecji. Tu nie ma miejsca na gwałtowne rewolucje, tym bardziej, że i socjaldemokraci nie są już tą samą partią, która była kilkanaście lat temu.
NGP
