sygnarek

Napoleon powiedział kiedyś, że w polityce głupota nie stanowi przeszkody. Z kolei Johann Wolfgang von Goethe  twierdził, że nie ma nic gorszego aniżeli aktywna głupota. O czym będzie? O radzie do spraw Polonii przy rezydencie Nawrockim, którą powołał w maju tego roku. Owa rada składa się z 64 członków, a na jej czele jest dwóch prawdziwie rasowych „Polonusów”: były minister w rządzie PiSu Konstanty Radziwiłł i pani Anna Maria Anders – córka generała Andersa i też zwolenniczka i polityk PiS-u… I to w zasadzie sprawę zamyka i tłumaczy.

Chociaż nie do końca. Do Rady powołane zostały (w ramach tych 68 osób) m.in. dwie osoby ze Szwecji. Panią Teresę Sygnarek (niegdyś szefową Zrzeszenie Organizacji Polonijnych w Szwecji) i pana Artura Szulca, który nie jest znany jako działacz, ale bardziej jako historyk piszący o sprawach polsko-szwedzkich. I jedna i druga kandydatura budzą zdziwienie, ale o ile p. Sygnarek robi to pewnie dla własnej kariery (dzisiaj prezes Światowego Stowarzyszenia Mediów Polonijnych oraz dyrektor Domu Polskiego w Malmö), to p. Szulc ma bardzo wyraźne prawicowe poglądy. Pisaliśmy o tym już kiedyś w NGP.

Przypomnijmy tylko fragmenty artykułu z 2022 roku:

Temat jest niezręczny, gdyż bohaterem tego artykułu jest niedawny laureat Nagrody Polonii Szwedzkiej z 2016 roku, przyznawanej przez redakcję Nowej Gazety Polskiej – Artur Szulc.

Od dawna obserwuję jego profil na Facebooku i coraz częściej mam wrażenie, że Szulc podryfował w zupełnie innymi kierunku od czasu, gdy nagrodę ma nasza redakcja przyznała. Mieszkający w Szwecji Szulc to historyk, który zwrócił naszą uwagę tym, że z pasją przybliżał i przybliża szwedzkiemu czytelnikowi znane i mniej znane fakty z historii Polski. Chwała mu za to. Jak piszą recenzenci, książki te są rzetelne i spełniają ważną rolę.

Gorzej jednak Szulc wypada, gdy zaczyna zajmować się komentowaniem bieżącej polityki polskiej. Ma oczywiście prawo do swoich opinii, poglądów i ocen. Tak jak my mamy prawo te jego opinie oceniać, bez względu na to, ile pozytywnej pracy jako historyk włożył. I ta ocena nie będzie dla Szulca miła.

Ma on bowiem swoje sympatie polityczne i często wychodzi z niego nie tyle dusza obiektywnego historyka, ale ”nadętego” patrioty. To może zbyt surowa ocena. Politolog dr Radosław Marzęcki zwrócił kiedyś uwagę na zjawisko, że łatwo uderzamy w tony patriotyzmu romantycznego, ale też ślepego. ”Silnej identyfikacji z Polską towarzyszy przekonanie, że inni są gorsi od nas. Przekonanie o wyższości naszej kultury i religii nad innymi narodami. To hierarchiczna percepcja świata, niebezpieczna wizja Polski jako narodu wybranego”. Nie do końca można takie myślenie przypisać Arturowi Szulcowi, posądzam, że w jego przypadku chodzi jeszcze o coś innego, o czym później. /…/

Artur Szulc przybiera postawę symetrysty: Niektórzy, tak zwani inteligenci, ”europejczycy”, z opozycji i ich kanały propagandowe (pisane w 20222 roku, a więc ci ”europejczycy” to zwolennicy Tuska), aż się trzęsą z podniecenia, kiedy mogą dokopać własnemu narodowi na arenie międzynarodowej. I to robią na każdym kroku, ile tylko się da. Przy pierwszej możliwej okazji, lecą do Brukseli i skarżą się… jak małe dzieci. A liberałowie i lewica na Zachodzie tylko brawa biją.

Te ostatnie akapity świadczą o tym, że Szulc w ogóle nie rozumie co się w Polsce dzieje, co było głównym powodem krytyki mediów i środowisk antyrządowych wobec tego co na granicy polsko-białoruskiej się wówczas dzieło. A chodziło przede wszystkim o bezduszny, antyhumanitarny stosunek do tysięcy ludzi/migrantów, którzy stali się pionkami w politycznej przepychance.

To nagłe ”podniecenie” Szulca niestety szufladkuje go jako historyka. I podważa jego wiarygodność. W 2019 roku Artura Szulca Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP odznaczyło Artura Szulca Odznakę Honorową ”Bene Merito” z uzasadnieniem: ”Za działalność wzmacniającą pozycję Polski w Szwecji”. Uznanie, jakim cieszy się Szulc wśród szwedzkich historyków, jest nie do przecenienia – pisano w relacji z wręczenia medalu w Ambasadzie RP w Sztokholmie.

I o to wówczas chodziło: Szulc był na usługach władzy PiS. Skąd więc obecna nominacja do Rady? Ma to samo źródło. Ówczesny szef Instytutu Polskiego, pan od żużla – Paweł Ruszkiewicz taką wysmażył na jego profilu opinię:

Bardzo się cieszę Artur z Twojej nominacji. Kila lat współpracowałem z Tobą w Szwecji i wiem dobrze, że do pracy w Radzie ds. Polonii i Polaków za Granicą nadajesz się idealnie.

O przeszłości p. Ruszkiewicza można dowiedzieć się czytając artykuły na stronie www.strefa.se i na na Internecie. (Polecam artykuł ”Ambasada w Szwecji Nobla dla Tokarczuk prawie nie dostrzegła. Spec od żużla zajmuje się tam kulturą” na stronie NaTemat).

Co Szulc wie na temat Polonii? Zapewne nic, bo to nie było jego głównym tematem pracy historyka. Ale przecież nie o to chodzi z ową batyrową Radą ds Polonii.

Za to sporo o Polonii wie p. Sygnarek, która nigdy nie bojkotowała sztokholmskiej ambasady RP, bez względu kto w niej rządził. Zawsze posiadała dobrą głowę do robienia „interesów” z Polską, czyli wyciągania pieniędzy na różne projekty – zazwyczaj własne – co, oczywiście, część środowiska w Szwecji krytykowała. Trzeba jednak przyznać, że sporo dobrego też zrobiła, chociaż – jak wykazują wpisy na FB pod informacją o jej nominacji do Rady – ma też sporo za uszami.

Parę lat temu na zebraniu walnym ZOP pozbawiono ją stanowiska prezeski Zrzeszenia. Jak pisał na FB Andreas Henriksson (obecny szef ZOP):

Bardzo wątpliwa nominacja. Osoba podejrzana o finansowe przestępstwa podczas swojej funkcji jako Prezes ZOP w Szwecji. Sama organizacja Światowe Stowarzyszenie Mediów Polonijnych też graniczy z organizacją tylko generującą koszta, ale nie konkretne działania.”

W podobnym tonie odezwała się Ewa Sobocińska Butler:

Obecnie reprezentujemy Zrzeszenie Organizacji Polonijnych w Szwecji – ZOP, która po zmieni kierownictwa musiała być odbudowana niemal od podstaw. W czasie poprzedniej prezesury zarząd nie był informowany o kluczowych decyzjach finansowych, co stoi w sprzeczności z zasadami kolegialnego zarządzania. /…/ Dlatego uważam, że ta nominacja jest nie na miejscu.

Pani Teresa Sygnarek nie odpowiedziała na te zarzuty na FB, trudno sprawę przesądzać. Tym bardziej, że część środowiska (głównie z południa Szwecji) stanęła w jej obronie. Ale nie kryła swojej radości, że powołał ją do Rady Nawrocki – zdjęcia z nim zdobią jej profil FB. To wszystko pokazuje, że w owej Radzie (nie wiadomo dokładnie po co) znaleźli się ludzie krytycznie wobec Tuska i nie mający powszechnej aprobaty środowiska emigracyjnego. Wiadomo zresztą, że takie rady nie mają wiele do gadania – chodzi wyłącznie o pokazanie siły i rzekomej mądrości pana Rezydenta.

Nie mam dzisiaj żadnego pomysłu, kto powinien znaleźć się w takiej prezydenckiej Radzie reprezentując środowisko szwedzkie. Bo ani ZOP, ani tym bardziej Kongres Polaków w Szwecji, nie mają dzisiaj nikogo, kto by mógł godnie emigrację reprezentować. Takie bowiem nastały czasy, że brak autorytetów i słabość organizacji, stały się dominujące.

Tadeusz Nowakowski

Lämna ett svar

Din e-postadress kommer inte publiceras. Obligatoriska fält är märkta *

Created with Visual Composer