atlantios-message-in-a-bottle-3437294

Już Rzymianie wiedzieli, że zmartwienia powodują choroby, a mnie coraz mocniej coś niepokoi. Czuję, nieomal fizycznie odczuwam smutek czający się w ludzkich sercach. Ktoś zapomniał zakręcić porządnie kran i wykapują całe hektolitry smutku, kropla za kroplą tworząc smutną zawiesinę, deklarację słabości naszych czasów.

Cóż nam czynić? Co mnie? Jest jak jest i nic się rzekomo nie da zmienić, ale można próbować. Zaprosić chimerę, poczęstować szklanką herbaty i wysłuchać, co powie?

Podejrzewam, że dzisiejszy świat produkuje fałszywe obrazy wiarygodne na tyle, na ile farmer kocha hodowane na mięso zwierzęta. Dezorientacja pogłębiający się chaos ludzkich stad  godzących się z poczuciem przegranej, pełnych konsternacji i niestety agresji.

Linie papilarne powszechnego stresu widoczne są jak na dłoni. Świat pozorów, gdzie dania smutku zmiksowane ze smutkiem jeszcze większym, służą w charakterze uniwersalnej strawy. Nie zauważamy tego, gdyż jesteśmy w smutku zadomowieni, już się w nim urządziliśmy.

Smutek. Oto solidarna przestrzeń, w której wszyscy są sobie równi i nikt nie jest oszczędzany, ale jakimś tajemniczym sposobem oszczędzani są wszyscy. Anonimowy Klub Troski, najliczniejsze zgromadzenie na świecie.

Czy w tym co piszę jest coś szczególnego? Nic a nic prócz tego, że nie wiem już kim jestem. Wyspecjalizowaną w odwyku od siebie cząstką energii czyichś kwantów może?

Poruszające! – zakrzyknąłby tu wujek Dobra Rada i zaraz dodał: Ludzkość powinna przeżywać wielkie katastrofy każdego dnia od samego rana! Bowiem w chwilach kryzysów budzi się energia tolerancji dla współbraci i szlachetne odruchy serca! Dobrze, słusznie prawisz, ale drogi, co z drogami?

Drogi istniały zawsze. Dawno przed człowiekiem już były. Budowały je gwiezdne pyły i przy każdym zatoczeniu koła inkrustowały ikebaną światła. Światła wszystkim po równo, ale nie przez każdego spostrzeganym.

Podobnie jest z bólem. Ponieważ wszyscy podróżujemy tym samym wehikułem czasu ból mniej boli, bo się rozkłada na wszystkich. Nie jest dzielony proporcjonalnie do zasług i przewinień, to prawda, ale jednak się rozkłada.

Moje życie nie ma tajemnic ponieważ samo jest tajemnicą, ale cała reszta to mój własny wybór. Odbywam moje codzienne ceremonie egzorcyzmów i zaklęć starannie, a potem okrywam je ciepłem życzliwych myśli, szczególnie skupiając się na chwilach zagubień, bo tam najzimniej.

Kryzysy. Widać je jak na dłoni. Chmura powszechnego stresu jak posłanie ze starożytności – zaraza co siedem lat. Czy wiedzieliście, że siedem jest cyfrą wszechświata? Znaleźliśmy się w swoistym vacuum, gdzie smutek walczy o lepsze z codziennymi zmartwieniami. Czymże są zmartwienia, jeśli nie miejscem spotkań smutków z uczuciami?

Co charakterystyczne i tragiczne zarazem, gdy dochodzi do wielkiego nieszczęścia, wszyscy klubowicze Anonimowego Klubu Troski jak jeden mąż radośnie dokonują zbiorowego kroku wstecz będąc przekonani, że oto czynią postęp, kroczą do przodu!

Poszedłem do łazienki spłukać z siebie pyły uzbierane przez noc. Kran jak codzień kapał swoje poranne łzy, ale przemilczałem. Milcząc rzadziej się grzeszy.

Andrzej Szmilichowski

Lämna ett svar

Din e-postadress kommer inte publiceras. Obligatoriska fält är märkta *

Created with Visual Composer