jaro4

Przeżyłem sporo lat, ale zachowałem w pamięć PRL i system rządzenia polegający na nieomylności władzy. Bezkompromisowy i brutalny system, gdzie nie rządzą wybrani przez wspólnotę obywatele a hierarchowie odreagowujący władzą swoje obsesje, lęki, przekonania i kompleksy.

Jarosław Kaczyński jest współczesnym echem tamtych czasów. Bezkompromisową drogą realizuje swoje wyobrażenia o porządku, moralności, patriotyźmie, w ogóle państwie. Jest politykiem budującym system, gdzie miejsce dialogu zajmuje posłuszeństwo i podporządkowanie władzy jednej i niepodzielnej, bo tak rozumie świat. Lud może oczywiście zabierać głos, pod warunkiem, że powtarza jego słowa.

Kaczyński boi się świata. Nie rozumie go i, na wzór pewnego znanego Gruzina, jest mistrzem podejrzliwości. Otacza go dwór sług, którzy podtrzymują mistrza w przekonaniu, że świat jest mu wrogi bo: elity, media, kobiety, LGBT, Unia, Zachód, you name it i wszystko to personifikuje jedna osoba – Donald Tusku.

Rządzi nim zemsta i miotają pragnienia wyrównania rachunków z historią, przeciwnikami, katastrofą lotniczą, z losem. Nie uprawia polityki, Kaczyński szuka terapii na swoje lęki. Polityka nie służy mu by dyskutować o przyszłości kraju czy świata, jest tylko narzędziem, zemstą zranionego ego.

To, co proponował Kaczyński – czas przeszły gdyż jest już prawie byłym politykiem – nie było szlachetnym konserwatyzmem. Było snem o absolutnej dominacji i kończy się, jak zawsze, w takich przypadkach. Zdaje się, że pozostała mu już tylko comiesięczna pielgrzymka do schodów.

Polska nie oczekuje zbawiciela, te rekolekcje przerabiała już aż nadto długo. Potrzebuje polityki odpowiedzialności nie zemsty, porządku – nie zarządzania chaosem. Na patriotyzm nikt nie ma monopolu, emerytowanych zbawców narodu nie wyłączając.

Ludzkość nie wymyśliła dotychczas nic lepszego od demokracji, a jedną z jej licznych wad i słabości jest, że umiera po cichu. Demokracja więdnie, gdy napotyka obojętność. Niezrównany Stefan „Kisiel” Kisielewski – którego miałem przyjemność znać osobiście, nazwał ten rodzaj niebezpiecznej pasywności „urządzaniem się w czarnej d.pie”.

Andrzej Szmilichowski

Lämna ett svar

Din e-postadress kommer inte publiceras. Obligatoriska fält är märkta *

Created with Visual Composer