publicdomainvectors.org

publicdomainvectors.org

Człowiek stara się zrobić coś z życiem. Próbuje jakoś je znieść, będąc równocześnie zmu-szo-ny do poszukiwań odpowiednich dla siebie sposobów i rozwiązań. To odkrycie jest tak potężne, że zwalniam siebie od dalszego psychologizowania.

Nie jestem pożeraczem świata, jestem raczej jego podglądaczem i mojego umiłowania sztuki pisarskiej nie należy brać serio. Staram się obserwować różne typy i typki, ale nie na poważnie. Nie mam pojęcia jak będzie, ale z grubsza wiem, co będzie. Nic godnego specjalnej uwagi, a finał znamy.

Egzystujemy w świecie, w którym nikt nie wie niczego na pewno, zatem lepiej porzucić mrzonki w postaci tendencji, przyszłości, planów i tak dalej. Przyjmujmy koleje losu tym czym są – kiedy jedno się kończy, zaczyna się drugie.

Coraz częściej i znacznie silniej niż kiedyś (atrybut wieku?) odczuwam zdumienie, ale i uznanie dla życia. Jest takie niezależne, takie stale na nowo fascynujące i jednocześnie pozorne, jak ono to potrafi?

Przyglądając się mu (życiu) widzę podobieństwo do tego pana, który wyciąga z cylindra stale tego samego królika. Nam się wydaje, że za każdym razem jest inny i całkiem nowy królik, a jednocześnie się domyślamy, że królik choć tak podobny, rzeczywiście za każdym razem inny jest! Czasem podobny do małpy, czasem do pawia, do barana, a czasem za przeproszeniem nawet do dupy nie jest podobny! Wszystko stale ulega zmianom i tylko to, co było, jest mniej więcej prawdziwe.

Przez całe życie walczą w nas (we mnie?) dwie siły. Żeby się wyróżnić i żeby się zupełnie nie wyróżniać, ukryć. Pierwsze udawało mi się przez krótki czas nie najgorzej, drugiego się boję bo znacznie trudniejsze. Dziś najlepiej mi się żyje kiedy nie ma nikogo, ale nie mam bladego pojęcia jakby było, gdyby nigdy nikogo nie było.

Nie przebywa się bezkarnie z górą pół wieku i stale poza Polską, jeżeli jest się Polakiem. Zmieniłem się, ponieważ moja sytuacja się zmieniła. Postawiłem siebie z własnej woli poza wspólnotą poglądów, reakcji, umysłowości, obyczaju. Co mam z tego? Mam zarysowaną silniej niż wprzódy świadomość złego i dobrego. Zatem mam to, co ma każdy grzeszący.

Prawdę powiedziałem, ja mam w sobie grzech. Nie ten w imię ojca i syna, ale mój własny prywatny grzech, który teraz wyznam. Nie jestem kimś złym, nie jestem rasistą i nikogo nie skreślam, ale jestem kulturalistą więc wierzę, że jedne kultury są lepsze a inne gorsze. A im kultura lepsza, tym rzadsza.

Jak się w tym mieszczą czas i prawda? Po mojemu czas charakteryzuje się głównie tym, że zawsze jest aktualny. Natomiast z prawdą jest inaczej i trudniej, bowiem prawda jest jedna i nie potrzebuje niczego.

ASZ

Lämna ett svar

Din e-postadress kommer inte publiceras. Obligatoriska fält är märkta *

Created with Visual Composer