Narodziny Poety
Wstęp do wieczoru autorskiego Krzysztofa Blocha. 10 stycznia 1993 roku – Sztokholm.
Narodziny poety są tajemnicą. Nie mniejszą niż narodziny Człowieka. Dlaczego ktoś nagle zaczyna mówić regularnym wersem raczej niż prozą? Dlaczego ktoś zaczyna lubować się w skomplikowanych obrazach, przenośniach, aliteracjach i nie pozostaje przy prostocie języka? Problem staje się jeszcze bardziej interesujący, kiedy piszący wiersze wypowiada się również poprzez rysunek, malarstwo, grafikę, a więc poprzez środki artystycznego wyrazu przemawiające bezpośrednio do naszej wyobraźni i podświadomości.
Odpowiedź na te wszystkie pytanie jest skomplikowana, a może w ogóle jej nie ma. Jedno jest pewne. Narodził się poeta, Krzysztof Bloch, i zwraca się do nas z poetyckim i ludzkim przesłaniem w swoim debiutanckim tomie wierszy ”Chińskie Wakacje”.
W 1964 roku odbył się w Leningradzie dzisiaj Sankt Petersburgu – proces Josifa Brodskiego, który został oskarżony o pasożytnictwo.
– Jaki jest w ogóle wasz zawód?, pyta sędzia Samaliewa.
– Poeta. Poeta – tłumacz, odpowiada Brodzki.
– Kto uznał was za poetę? Kto zaliczył was do rzędu poetów?
– Nikt. A kto zaliczył mnie do rzędu ludzi?
– Czy uczyliście się tego?
– Czego?
– Żeby być poetą. Czy próbowaliście chodzić na uniwersytet, gdzie dają wykształcenie… Gdzie uczą?
– Nie myślałem… Nie myślałem, że można to zdobyć wykształceniem.
– A czymże ?
– Myślę, że to… od Boga.”
Brodzkiego skazano za ”pasożytnictwo” na pięć lat przymusowych robót. W 1972 wyemigrował. Kilkanaście lat później został laureatem Nagrody Nobla.
O wartość, istotę i genezę Słowa poetyckiego krytycy i czytelnicy prowadzą od dawien dawna homeryckie boje. Nie jestem krytykiem literackim więc nie chciałbym oceniać i omawiać szczegółowo wierszy Krzysztofa Blocha. Chciałbym tylko zastanowić się przez chwilę nad korespondencją jaka istnieje między wierszami Krzysztofa, a jego obrazami. Bo Krzysztof Bloch jest również, a może przede wszystkim, malarzem. Studiował malarstwo na Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie w latach 1977 – 1983. W polskiej literaturze było wielu poetów i pisarzy, którzy malowali, bądż, może lepiej nazwać ich malarzami – którzy pisali. Oto choćby Wyspiański, Witkacy, Schulz…
Wydaje mi się, że u tych twórców malarstwo jest komponentem pisarstwa, próbą dodania do Słowa czegoś czego nie było w nim, albo być nie mogło. Pełne dumnej dominacji nad Poetą panienki w rysunkach Schulza są wyrazem kompleksów, które w ”Sklepach cynamonowych” mają raczej charakter sielankowy i mitologiczny. Witkacy chce iść w swoich obrazach dalej w deformacji rzeczywistości, niż może to uczynić w swoich dramatach. Tu obraz malarski artysty tworzy uzupełnienie obrazu poetyckiego.
Sądzę, że inaczej jest u Krzysztofa Blocha. Bloch jest bardziej ”nowoczesny”, a więc dzisiejszy. Obraz u niego tak samo jak słowa, mają reprezentować to samo znaczenie i ten sam świat. Tak jak surrealistów wiersze były konieczną częścią obrazu. Współcześni artyści amerykańscy budują całe plastyczne układy, gdzie słowo jest elementem znaczącym i konstrukcyjnym.
Więc: czy narodziny Poety, czy narodziny Malarza?
Dubin
