…jaśmin nad jaśminami, brzeg lunatycznej rzeki…

0
Szopa-za-jasminami-Tadeusz-Nowakowski_[8250]_1200

Tadeusz Nowakowski to niewątpliwie jedno z największych nazwisk polskiej literatury powojennej. Wielu z chęcią dodało by tu: literatury emigracyjnej, ale dzisiaj – w dobie otwarcia żelaznej kurtyny która skutecznie broniła dopływ literatury polskiej tworzonej poza granicami do kraju nad Wisłą – tego typu określenia nie mają sensu. Tym bardziej, gdy przypomni się słuszną tezę o jedności polskiej kultury, w tym i literatury – bez względu na miejsce jest tworzenia.

I chociaż pozycja Nowakowskiego w literaturze polskiej ma swoje odbicie w krytyce literackiej nie tylko ostatnich lat, ale również gwarantowały ją słowa uznania wypowiadane pod jego adresem w połowie lata pięćdziesiątych w krajowej prasie (w lamach ”odwilży” po 1956 roku Julian Przyboś pisał o nim jako o jednym z najwybitniejszych twórców polskich na emigracji) to można odnieść wrażenie, że twórczość Tadeusza Nowakowskiego jest w kraju mało znana.

A jeśli nawet zainteresowanie jego twórczością jest wciąż duże, to w ciągu ostatnich lat, gdy książki  pisarzy mieszkających na emigracji, wkroczyły na warszawskie, krakowskie i bydgoskie półki księgarskie, w kraju ukazała się tylko jego jedna książka, najbardziej zresztą znana, ”Obóz Wszystkich Świętych”. Doczekała się ona dwóch wydań, jedno w półlegalnym wówczas wydawnictwie Pokolenie w 1989 roku i rok później w warszawskim Czytelniku. I jeszcze wybór tekstów o Bydgoszczy… I nic więcej.

Dopiero w styczniu 1994 roku na krajowym rynku księgarskim, po raz pierwszy – po 46 latach – ukazał się literacki debiut Nowakowskiego ”Szopa za jaśminami” wydany przez nasze sztokholmskie Wydawnictwo Polonica. Pierwsze i jedyne aż do tego roku wydanie tego fascynującego zbioru opowiadań ukazało się w 1948 roku w Londynie nakładem Światpolu. Książka zyskała wówczas zrozumiały rozgłos i w 1950 roku nagrodzona została literacką nagrodą Katolickiego Ośrodka Wydawniczego ”Veritas”. Recenzenci podkreślali wówczas świetny styl owych opowieści z hitlerowskiego ”piekła na ziemi”, w którym groza przeplatała się z humorem i nostalgią. ”Szopa za jaśminami” doczekała się przekładu na obce języki (holenderski – 1959; niemiecki – 1962 i włoski – 1962), ale mimo iż nakład książki w języku polskim rozszedł się dość szybko, nigdy nie została wznowiona.

”Szopa za jaśminami ” Nowakowskiego ukazuje podobnq – jak u Tadeusza Borowskiego – wizję „univers concentrationnaire” – pisała w ”Szkicach o literaturze emigracyjnej” Maria Danielewicz-Zielińska. Pierwsze opowiadanie znajdujące się w ”Szopie” jest – podobnie jak główny nurt powieści ”Obozu Wszystkich Świętych” – związane z rodzinnym miastem Nowakowskiego, Bydgoszczą. Znany na emigracji krytyk literacki Jan Fryling napisał kiedyś, że ”Nowakowski potrafi kilkoma kreskami, oświetleniem jednego szczegółu, nadać charakter całości obrazu. Opowiadając na pół żartem, na pół serio, staje się dla wielu Polaków Krzysztofem Kolumbem swego miasta.

Krajowa promocja ”Szopy za jaśminami” miała właśnie swoje miejsce w styczniu 1994 roku w Bydgoszczy. Tadeusz Nowakowski przebywał tam w związku z uroczystościami nadania mu zaszczytnego tytułu Honorowego Obywatela Bydgoszczy. Warto dodać w tym miejscu, że jednocześnie nakładem Instytutu Wydawniczego ”Świadectwo”, ukazała się inna książka Nowakowskiego ”Urzeczenie” wydana staraniem Rady Miejskiej Bydgoszczy. Jest to zbiór jego tekstów dotyczących Bydgoszczy, które publikowane były w londyńskich ”Wiadomościach” i ”Tygodniku Powszechnym”, a także fragmenty z książek ”Aleja dobrych znajomych”, ”Obóz Wszystkich Świętych” i ”Szopa za jaśminami”.

Ukazanie się wówczas w Polsce niemal równocześnie dwóch książek Tadeusza Nowakowskiego i ich poczytność wśród czytelników, o czym świadczą bydgoskie promocje ”Szopy za jaśminami” i ”Urzeczenia”, były krokami napawającymi optymizmem, że cała twórczość autora znajdzie się wkrótce na krajowych półkach księgarskich. Ale nie znalazły.

Krytycy literaccy są zgodni: w literaturze polskiej znajduje się wiele przekazów o obozach niemieckich i ”dipisowskiej” egzystencji, ale nikt nie poddał tych doświadczeń tak okrutnie demaskującej wiwisekcji jak Tadeusz Borowski i Tadeusz Nowakowski (zarówno w ”Szopie za jaśminami” jak i ”Obozie Wszystkich Świętych”). ”Tyle że Borowski dokonał tego na gorąco, pozbawiony całkowicie dystansu i koniecznego chłodu – pisał Tadeusz J. Żółciński w artykule ”Polski Odys z Papenburga” (Metafora, zima – lato 1991) – a to odebrało mu możliwości skreślenia pogłębionych portretów psychologicznych”.

Wspomniana już Maria Danielewicz-Zielińska napisała w ”Szkicach o literaturze emigracyjnej”, że ”Szopa za jaśminami” wydana w 1948 roku ukazała się w ”okresie złej koniunktury wydawniczej i czytelniczej i nie została należycie doceniona. Rok 1994 nie był z całą pewnością jest ”rokiem koniunktury”, a jak wynika z danych prezentowanych przez księgarzy w Polsce, bo sprzedaż książek spadła roku wczeżniej o 40 procent.

Dla samego Tadeusza Nowakowskiego ”Szopa” była książką ważną, chociażby z tego powodu, że był to jego debiut książkowy. W typowej dla niego, anegdotycznej formie, opowiadał jak po ukazaniu się książki w Londynie w 1948 roku niecierpliwie oczekiwał na pierwsze recenzje. Mijały tygodnie, a w prasie cisza. Wreszcie po dwóch miesiącach radosna wiadomość: w polskiej gazetce ukazującej się w Kanadzie ukazała się pierwsza recenzja anonsująca ukazanie się książki… ”Szopen za jaśminami” i krytykująca autora, że nic w niej o Szopenie tam nie ma. Nowakowski wysyła sprostowanie, że książka nosi tytuł ”Szopa za jaśminami” i że o Szopenie rzeczywiście nic nie pisał prosząc o sprostowanie tej godzącej w jego twórczość pomyłki. W odpowiedzi redaktor gazetki przesłał list:

”To i tak nie ma znaczenia jak się książka nazywa. U nas nikt książek nie czyta”…

Stanisław Sobolewski

Tadeusz Nowakowski ’Szopa za jaśminami”. Polonica Förlag, Sztokholm 1994 s.112