Satyra do myślenia
Przez całe istnienie PRL-u pisarze żyli pod opiekuńczym kloszem władz i uważnym okiem cenzury. Mieli przecież być inżynierami Dusz i głównymi twórcami propagandy. Pisarz, który chciał być drukowany, musiał schylić głowę przed cenzurą i wydawnictwami. Nie robił tego za darmo, otrzymywał za to medale, mieszkania, stypendia, wysokie nakłady. Był doprawdy Kimś, nieomal świętym reżimu.
Pisarz, który nie chciał się poddać i był krnąbny, tracił wszystko: możliwości druku, apanaże. Jego nazwisko nie wolno było wypowiadać publicznie. Dla takiego pisarza była to śmierć cywilna, a często również artystyczna. Pisarz w Polsce Ludowej musiał być pisarzem dworskim, chroniła go i ograniczała łaska Księcia.
Kiedy nastąpił rok 1980 i – między innymi pisarze – zbuntowali się, władza poczuła się obrażona. Zemsta była sroga: więzienia i obozy dl internowanych.
Czesław Miłosz uciekając z Polski doskonale wiedział co robi. Nie chciał być pisarzem prowadzonym na pasku władzy. A przecież miał wszystko: i pozycję jako poeta i stanowisko dyplomaty. Mało tego, jego lewicowe poglądy wcale nie kłóciły się z propagandowymi hasłami. Ucieczka Miłosza pokazała jednak , w jakim kłamliwym położeniu są wszyscy pisarze w PRL-u.
Książka Ryszarda Piekuta jest właśnie powieścią o takim zniewolonym pisarzu w rzeczywistości komunistycznej. Jej główny bohater wydał już 39 książek i teraz przygotowuje się do napisania czterdziestej. Jego najwyższym powodem do chwały jest przynależność do Związku Pisarzy i fakt, że zasiada w lepszym rzędzie krzeseł niż inni pisarze. Nie boi się swoich wysiłków, bo dzięki nim jest i może być pisarzem. Treść tych książek jest zupełnie nieistotna.
Powieść Piekuta utrzymana w konwencji niezwykle czarnej jest jednocześnie książką satyryczną. Jest to powieść gogolowska w tym sensie, że śmiejemy się ze spraw, które właściwie powinny wywołać nasze łzy i wściekłość.
W Polsce ukazało się kilka powieści o środowisku literackim, ale były to opowieści z kluczem, obyczajowe wprawki. Książka Piekuta jest satyrą na całe to środowisko, pokazuje życiową niemożność tego świata i jego zależność od władzy.
Czytałem tę książkę zafascynowany jej śmiałością. Trzeba mieć odwagę, żeby na przestrzeni stu czterdziestu stron odmalować tak czarno środowisko, które było oczkiem w głowie dawnych władz.
Bohater książki nagle zostaje wybrany nowym przewodniczącym Związku Pisarzy. Niby nic, ale poprzez ten fakt, postać Powsiki urasta do Symbolu oportunizmu, zniewolenia i głupoty. Śmiejemy się z jego przygód, ale to właściwie sami z siebie się śmiejemy. Czyż nie byliśmy własnością PRL-u, czyż nie byliśmy oportunistami i karierowiczami?
Książka Piekuta jest nie tylko satyrą na środowisko literackie tamtych czasów, lecz także satyrą na myślenie o tamtych czasach. Jest to książka zwarta, mocna i konsekwentna. Rzadko już dzisiaj czyta się książki rozliczeniowe z PRL-em A to jest właśnie taka książka. I przepowiadam jej długi żywot.
Michał Moszkowicz
Ryszard Piekut: W ciszy spadających gwiazd. Polonica, Sztokholm 1999
