1280px-Swedish_castle_Herrevadskloster

Przy trasie E4, w miejscu odległym 45 km na północ od Helsingborga i 10 km na południe od Örkelljungi, odkryłam urocze miejsce, owiane tajemnicą przeszłości. Rya Kyrkoruin (ruiny kościoła w Rya) stanowią resztki kościoła z 1200 roku, wybudowanego, najprawdopodobniej, przez zakonników z Herrevadskloster. Klasztoru Herrevad, odległego od parafii Rya o 20 km na południowy-wschód i położonego tuż przy miejscowości Ljungbyhed.

Wypada nadmienić, iż ten klasztor zachował się do dziś w całej swej okazałości i stanowi ciekawy obiekt turystyczny. Latem odbywają się tam różne imprezy i wystawy. Lecz tej, pełnej natchnienia atmosferze i wzruszeniom, jakich doznaje się przebywając wśród ruin Rya, nie może dorównać żadne inne ciekawe miejsce. Ruiny Rya położone są na niewielkim wzgórku, otoczonym piękną scenerią natury, w swojej prostej postaci starych drzew, pastwiska i lasu oraz unowocześnionej rozległym widokiem pola golfowego. Nad tym wszystkim dominują ruiny, które latem spełniają często rolę kościoła, odbywają się tutaj śluby, czasem msze i spotkania. W objęciach grubych murów kamiennych ustawione są ławki, wykonane z rozciętych kłód drewna. Na przeciwko ławek, w zwężonej części dawnego prezbiterium, ustawiona jest zwarta bryła bloków drzewnych. Ten surowy i skromny, a zarazem piękny, ołtarz zdobi prosty krzyż i bukiet polnych kwiatów. Idealne miejsce do rozmyślań, do kontemplacji, do modlitwy. Pod stopami ziemia pokryta dywanem trawy, nad głową otwarty wszechświat. Bóg jest tuż – jak śpiewają polscy harcerze. Kiedyś natknęłam się na grupę starych, tutejszych harcerzy. Musieli się spotkać właśnie tu, rozumiem, lepszego miejsca nie mogliby wybrać. Najgłębszych wrażeń i prawdziwego ”oczyszczenia”, jak ja to nazywam, doznaje się tutaj bez obecności innych odwiedzających. Wtedy ulega się całkowicie mistyce tego miejsca. Na pewno inaczej niż kiedyś, gdy kościół ten spełniał ważną rolę w okresie średniowiecza. Był miejscem centralnym, promieniście ułożonych, linii dróg. Umożliwiało to wiernym łatwe dotarcie na miejsce wspólnych modłów. A i kupcom, urzędnikom, wędrowcom i nawet królom, podróżującym po opodal przebiegającym trakcie, na wytchnienie i oddanie się Bożej opiece. Głośno tu, gwarno i tłoczno być musiało. W 1876 roku, kościół tej małej Mekki, został uznany za zbyt ciasny dla licznej rzeszy parafian. Opuszczony przez ludzi szybko zamienił się w ruiny. Kościołem parafialnym stała się świątynia, w blisko położonej wiosce Eket, wybudowana w 1875 roku. Tymczasem ruiny zdobyły sobie dużą rzeszę miłośników i zyskały na atrakcyjności. Latem rozbija tam swój namiot tak zwana Vägkyrka, czyli Kościół Przydrożny. Jest to piękny zwyczaj, rozpowszechniony w całej Szwecji – zaproszenie dla podróżujących (w tym wypadku trasą E4)  na chwilę odpoczynku, modlitwy czy medytacji. Organizatorzy częstują kawą i bułeczkami, udzielają miejscowych informacji i pomocy, gdy zachodzi potrzeba. Na stołach znajdują się modlitewniki i Biblia, z których można korzystać. Wszyscy są bardzo przyjacielscy i pogodni. Iście samarytańska działalność. Początkowo wywołało to moje ogromne zdziwienie. Gdy spostrzegłam przy autostradzie kierunkowskaz z napisem ”Vägkyrka”, przypuszczałam, że odbywają się tam jakieś ciągłe msze i modlitwy. Ten zwyczaj ”letnich kościołów” ma z pewnością nadal duże znaczenie dla podróżujących samochodami. Wystarczy zjechać z nowej autostrady przy wiosce Eket, przejechać wiaduktem nad autostradą i skierować się na odcinek starej drogi E4, prowadzącej na południe. Po niecałym kilometrze widnieje szyld, wskazujący kierunek położenia ruin Rya. Czeka tam odpoczynek w cieniu drzew, trochę poczęstunku i miłej rozmowy, a nade wszystko możność duchowego przeżycia w ruinach Rya.

Jeśli turysta ma więcej czasu, może zwiedzić też blisko położony Ingeborrapsgården. Prowadzi tam jedna z pozostałych ”promienistych” dróg starego kościoła, przeobrażona biegiem czasu w ścieżkę turystyczną. Po piętnastu minutach leśnej wędrówki i spotkania z wartką rzeczką Pinnå, otwiera się widok na skansen, którym opiekuje się regionalne zrzeszenie w Örkelljunga. Wolno stojące budynki gospodarcze stanowią zespół małych muzeów o różnych tematach wybranych z życia dawnych mieszkańców tego regionu. Dotyczą one rzemiosła, gospodarstwa domowego, rolnictwa itp. Można się tam też pożywić. Stary budynek gospodarczy przerobiono na salę jadalną, ładnie urządzoną w stylu ludowym. Noc Świętego Jana – Midsommarafton obchodzona jest tutaj co roku według tradycji, z ustawianiem Midsommarstång (słup w kształcie krzyża, ubrany zielenią i kwiatami), z tańcami i śpiewaniem. Stąd droga prowadzi, przez las, w kierunku wioski Eket i otacza półkolem pola golfowe, podobno jedne z najpiękniejszych w Skanii. Wychodząc z lasu turysta zobaczy, górujący nad zieloną płaszczyzną pól, szary masyw ruin kościółka Rya, tam gdzie rozpoczął swój spacer. Nie tak dawno jeszcze, po prawej stronie drogi stały, na starych szynach, wagony kolejowe, jako siedziba recepcji i restauracji klubu golfowego Örkelljunga. Obecnie zastąpił je piękny, nowoczesny budynek. Dalej droga kończy się i łączy ze starą drogą E4. Tu, okrąg spaceru, zamyka się. Można wrócić do Rya ruin idąc tą starą E4 lub drogą, którą się przebyło, można też przedłużyć swoją wędrówkę w kierunku wioski Eket. Prowadzi tam wiadukt, nad taśmą nowej autostrady E4. Budynki wioski widnieją za zakrętem. Eket to wioska znana już w 1584 roku, dzięki swemu położeniu przy drodze prowadzącej z Helsinborgu do Sztokholmu. Ta droga nazywała się wtedy Drogą Królewską – Kungsvägen, ze względu na ważną rolę komunikacyjną, jaką już wtedy spełniała. Miejscem postoju dla koni i odpoczynku dla ludzi była karczma w Eket. Zachowały się siedemnastowieczne opisy wrażeń, podróżujących wtedy Niemców i Duńczyków. Ich relacje, o warunkach noclegu w karczmie, nie były pochlebne. Narzekano na prymitywne i brudne otoczenie.

To było dawno. Dziś, Eket posiada turystyczny dom noclegowy, z prawdziwego zdarzenia. Łatwo tam trafić gdyż położony jest prawie na samym początku głównej ulicy wioski (od strony wiaduktu). Ta wiadomość może się przydać turystom i podróżującym obecnie po wspaniałej i nowoczesnej autostradzie E4, biegnącej śladami swej pra.. pra… babki: Kungsvägen. Mnie pociąga magnetyzm miejsca wśród ruin Rya, gdzie mieszka spokój. Tam wracam.

Teresa Järnström Kurowska

Tekst z książki ”Moje spotkanie ze Skanią”, Polonica 2008
Foto: Public Domain