magelungsgatan 81

Bohaterowie książek Jana Himilsbacha to grzeczni harcerze w porównaniu z bohaterami opowiadań Eugeniusza Wiśniewskiego zawartych w książce Magelungsgatan 81, która ukazała się w sztokholmskim wydawnictwie Polonica. Tak pisała o niej w recenzji dla literackiego pisemka Zapad ukazującego się w Sztokholmie Katarzyna Foss.

Postacie występujące w książce to Polacy przyjeżdżający do Szwecji, którzy na czarno pracują w centrali dystrybucyjnej w Sztokholmie, pakując do wysyłki gazety i czasopisma. To także polska emigracja, to wreszcie — jak powiedziałby Edward Redliński — szczuropolacy. Polacy, których wszyscy znamy, a których nie chcemy znać. To często my sami, choć niechętnie się do tego przyznajemy.

Opowiadania Wiśniewskiego są już kolejną książką, która podejmuje temat Polaków na emigracji, ich zachowań, która — jak pisał felietonista paryskiej Kultury Smecz omawiając książkę Redlińskiego Szczuropolacy — wyróżnia trzy podstawowe składniki rozpaczy emigranta: gorszość, upośledzenie i upokorzenie. To, co Redliński w Szczuropolakach i Dolorado pisał o rodakach w Stanach Zjednoczonych, jest zbieżne z tym, co pisała Ewa Dan w książce Scena złudzeń o Polakach w Wiedniu i wreszcie Eugeniusz Wiśniewski o Polakach w Sztokholmie. Zdumiewa ta dziwna zbieżność zarówno tematyki jak i czasu, w którym książki się ukazały.

Gdyby książki Redlińskiego, Dan i Wiśniewskiego ukazały się 10 lat wcześniej, z całą pewnością znalazłyby recenzentów, którzy przypisaliby im zadania propagandowe: oszkalować emigrację i Polaków! Dzisiaj książka Ewy Dan ukazuje się w Wiedniu, Wiśniewskiego w Sztokholmie, a na wydawców nikt nie rzuca się z kijem. Zdumiewa więc, jak bardzo historia steruje naszymi literackimi wyborami, jak łatwo szeregować literaturę według upodobań polityki. A może to nie tylko polityka, ale i my sami zmieniliśmy się. I w kraju, i na emigracji.

Obraz Polaków i emigracji we wspomnianych książkach dotyczy ostatnich fal wychodźstwa z Polski, a więc tego posolidarnościowego. Magelungsgatan to nazwa ulicy w Sztokholmie, a numer 81 to także rok przybycia do Szwecji Eugeniusza Wiśniewskiego. Wielu socjologów badających struktury emigracji polskiej jest gotowych przyznać, że właśnie w 1981 roku nastąpił najbardziej wyraźny przełom w socjologicznej materii emigracji. Pokolenie PRL-u przywiozły ze sobą inne myślenie, inne wartości i inny patriotyzm. A że była to fala olbrzymia (w Szwecji w ciągu pierwszych sześciu lat osiemdziesiątych stan liczebny emigracji zwiększył się niemal o 35 procent), nie trzeba było długo czekać, by miejsce ideowo zaangażowanych, choć pełnych polskich przywar, emigrantów zajęli cwaniacy z PRL. I właśnie ten obraz przemian socjologicznych ma swoje odzwierciedlenie w literaturze.

W książce Eugeniusza Wiśniewskiego trudno znaleźć bohaterów pozytywnych, a jeżeli nawet próbowałby ktoś takich się doszukać, to najczęściej są to po prostu osobowości jak najbardziej przeciętne – w złym i dobrym tego słowa znaczeniu. W Magelungsgatan 81 spotykamy m.in. Cygana, którego konkurencyjny gang skopał po przyrodzeniu — uciekając do Szwecji udaje on działacza opozycyjnego; podstarzałego Franka z Garwolina i jego Bobulinę, która zdradza swojego szwedzkiego męża; wiecznie pijanego Zenka; pełnego kompleksów Bronka, który ciężko haruje, aby poddać się operacji zmniejszenia odstających uszu; prostytutki, złodziei… Bohaterowie Wiśniewskiego to postacie wzięte z życia. Również z życia wzięte są dialogi pełne wulgarności, które w takiej dawce jak w książce odczytać można jako pewne przerysowanie.

Wiśniewski nie ocenia i oszczędny jest w opisywaniu charakterów. Zgrabnie narysowane sceny i sprawnie napisane dialogi (widać, że Wiśniewski ma za sobą doświadczenia jako autor scenariuszy filmowych) oddają atmosferę tego środowiska, która musi być znana wielotysiecznej rzeszy polskich gastarbeiterów (w Niemczech) i svartjobbare (w Szwecji), a także pewnej części środowiska emigracyjnego.

Magelungsgatan 81 to książka okropna dla kogoś, kto nie zetknął się z tym środowiskiem i jego problemami. Czytelnik może podejrzewać, że obraz komponowany przez Wiśniewskiego jest wyraźnym przerysowaniem charakterów naszych rodaków i ma coś z paszkwilu albo on sam żył do tej pory w szczęśliwej niewiedzy. Bo lektura książki nie jest przyjemna. Ani u Eugeniusza Wiśniewskiego, ani u Edwarda Redlińskiego, ani też u Ewy Dan nie ma tej pobłażliwości, życzliwości i humoru Karola Zbyszewskiego.

Jest tylko zeszczurzona mikro-Polska, o której najchętniej nie chcielibyśmy wiedzieć. Ale Wiśniewski uparł się, aby ją pokazać, i uczynił to przekonywająco. I tylko zdumiewa, że ten jego debiut prozatorski poprzedzony był debiutanckim tomem wierszy Dworce życia (Sztokholm 1991) tak różnym w tonacji. Pełno w nich ckliwości, podniosłości i westchnień, których na próżno szukać w centrali dystrybucyjnej na ulicy Magelung numer 81.

Tadeusz Nowakowski

Eugeniusz Wiśniewski, Magelungsgatan 81, Polonica 1994, s. 152