Łodzią podwodną po okup
Spotkali się po raz pierwszy na początku 1993 roku w Petersburgu w bogato urządzonej willi należącej do mafii. Na mapie przedstawiającej Sztokholm i okolice zaznaczyli miejsca w których miała się odbyć cała akcja. Wszystko zostało zaplanowane w najmniejszym szczególe. Na parę godzin przed rozpoczęciem akcji zostali zatrzymani przez policję szwedzką. Co wydarzyło się w 1993 roku?
Rano, 24 sierpnia, Peter Wallenberg siedział w gabinecie w swojej willi leżącej w Värmdö koło Sztokholmu i przeglądał dokumenty. Gdy spojrzał przez okno pokoju znajdującego się na górnym piętrze dostrzegł przy bramie wjazdowej do jego posiadłości czterech podejrzanie wyglądających mężczyzn. Nie namyślając się polecił jednemu z dozorców, aby zadzwonił na policję. Wkrótce przybył patrol i podejrzani osobnicy zostali zatrzymani. Troje z nich było Rosjanami.
Peter Wallenberg (1926-2015) należał do absolutnej elity finansowej Szwecji. Wywodził się ze znanej rodziny przemysłowców i zarządza największym imperium finansowym Szwecji. W 1856 roku Andre Oscar Wallenberg założył Stockholms Enskilda Bank (Prywatny Bank Sztokholmski), który przyczynił się do finansowej kariery tego rodu. Peter Wallenberg urodzony w 1926 roku należał do pierwszej dziesiątki najbogatszych ludzi w Szwecji. Jego dochód obliczano (1993 rok) na ponad 3 miliony koron (400.000 dolarów) miesięcznie. Jego firma inwestycyjna Investor zarządzała m.in. tak wielkimi przedsiębiorstwami jak Astra, Asea, Electrolux, Ericsson, Stora i SE-Banken.
Aresztowani przez policję Rosjanie byli tymi, którzy uczestniczyli w naradzie w Petersburgu. Czwartą osobą zatrzymaną przez policję był 43-letni Polak, dzisiaj posiadający obywatelstwo szwedzkie. To właśnie on ujawnił szczegóły dotyczące planowanej akcji porwania Petera Wallenberg. Miał on być uwolniony po opłaceniu przez rodzinę okupu w wysokości 100 milionów koron (wówczas 14 milionów dolarów). Fakty ujawnione podczas przesłuchania dowodził, że w planowanie akcji musieli być zamieszani byli pracownicy wywiadu sowieckiego.
Porywacze nie tylko dysponowali dokładnymi mapami ale również profesjonalnym sprzętem. Wybór Szwecji i szwedzkiego finansisty na przyszłą ofiarę nie były przypadkowe. Szwecja jest krajem szczególnie dobrze rozpracowanym przez były wywiad sowiecki.
Na tydzień przed planowanym porwaniem przybyło do Szwecji sześciu obywateli rosyjskich, trzech spośród nich było zawodowymi nurkami. Wcześniej przetrasportowano do Szwecji nowoczesny sprzęt wojskowy, między innymi małą łódź podwodną i sprzęt dla płetwonurków. Wraz z 43-letnim Polakiem, który wcześniej miał za zadanie przeprowadzić rekonesans wokół willi Wallenberga i przyszłych miejsc gdzie miała się toczyć akcja porwania, wyruszyli na jedną z malutkich wysepek sztokholmskiego archipelagu gdzie w zamaskowanej grocie schowano namioty i prowiant który mógł starczyć na dwa tygodnie.
Porwanie miało nastąpić około 700 metrów od posiadłości Wallenberga na zainscenizowanych robotach drogowych. Stamtąd Wallenberg miał być przewieziony łodzią na wyspę i tam cała grupa miała oczekiwać wypłacenia przez rodzinę ofiary okupu. Miał on być złożony pod jednym z pomostów w centrum Sztokholmu, na Starym Mieście, a okup miała zabrać miniaturowa łódź podwodna. Po przedostaniu się porywaczy do Finlandii mieli oni powiadomić rodzinę gdzie znajduje się Wallenberg.
Mimo dokładnie opracowanego planu do porwania nie doszło. Wiele wskazuje na to, że na skutek nieporozumień między 43-letnim Polakiem a pozostałymi porywaczami. Według relacji jego obrońcy, znanego adwokata Pelle Svenssona, miał on dostać za swoją pomoc pół milion koron. Polak, wcześniej (nie notowany w kartotekach policyjnych) próbował zerwać współpracę, lecz szantażowany przez Rosjan obawiał się o życie swojej rodziny.
Zatrzymani Rosjanie zaprzeczają jakoby mieli coś wspólnego z planowanym porwaniem. Policja odnalazła jednak cały sprzęt oraz miniaturową łódź podwodną i nie ma wątpliwości, że tylko dzięki przypadkowi porwanie nie doszło do skutku. Policja jest również przekonana, że nie udało się aresztować wszystkich uczestników akcji, lecz pewnie należałoby ich szukać na terenie ówczesnej Rosji.
Próby mafii rosyjskiej przeniesienia swojej działalności na teren Skandynawii wzbudziła w Sztokholmie zrozumiałe zaniepokojenie. Nie była jednak zaskoczeniem dla szwedzkiego kontrwywiadu. Już wiele miesięcy temu mówiło się o próbach infiltrowania szwedzkiego życia finansowego przez mafię ze Wschodu. Jak potwierdziły różne źródła, na listach mafii znajdowało się wiele nazwisk bogatych Szwedów, m.in. Per Lundberg – szef Götabanken, który miał być ewentualnie kolejną ofiarą.
Pikanterii całej sprawie dodaje fakt udziału w przygotowaniach do porwania owego 43-letniego przedsiębiorcy szwedzkiego o polskim pochodzeniu mieszkającego w Älta koło Sztokholmu. Problemy finansowe skłoniły go do współpracy z mafią. Wcześniej żył on dostatnie, a jego dziecko uczęszczało do ekskluzywnego gimnazjum w Sztokholmie, do którego chodzili również księżniczka Victoria i książę Carl Phlip – dzieci króla szwedzkiego Karola XVI Gustawa.
Jak na ironię cała sprawa miała jedno pozytywne zakończenie. Po raz pierwszy udało się Szwedom zatrzymać rosyjską łódź podwodną. Po dziesięcioleciu (lata 80-te) nieudanych polowań na ”niezidentyfikowane łodzie podwodne” wreszcie sukces. Ale już nie cieszy tak, jak mógł cieszyć jeszcze parę lat wcześniej…
Tadeusz Nowakowski
