Na pudy
Nuda. Nuda wynikająca z otoczenia, nuda ze wszystkiego, nuda z życia, świat podszyty wielkim błamem nudy. Czy nuda jest tylko niewygodnym, niekiedy uwierającym towarzyszem życia? Czym jest w końcu ta cała nuda? Głowy bym za to nie dał, ale myślę, że to może być niewłaściwe podejście do siebie, z życiem w tle. Czyli często popełniany „mylny błąd”, jak mawiał znany klasyk, że oczekujemy, iż będzie jak dawniej.
Gdy spojrzymy na nudę from the sunny side of the street, może się okazać, że jest pozytywnym znakiem wskazującym, iż granica nie została jeszcze przekroczona, choć się do niej zbliżamy. A także, co jest „oczywistą oczywistością” – autor równie znany, ale mniej lubiany – gdy tylko ją (granicę) przekroczysz, ulegasz natychmiastowemu procesowi odnudzenia!
Nie słyszałem ani nie czytałem o nudzących się w niebiesiech aniołach, a mam ambicje kiedyś kimś takim zostać, tylko że z pewną korektą. Otóż natychmiast po transformacji złożę prośbę o dyspensę, o, uwolnię od kłopotliwego dla praktycznych stron życia anioła obowiązku posiadania tego szumu za plecami.
Możliwe, że nuda bierze się stąd, iż podchodzimy do rzeczy i spraw, do życia, z niecierpliwością greenhorna, czyli z bezsensownym pośpiechem. Tam, dokąd podążasz, gdzie będziesz za chwilę, bez żadnych prerogatyw będziesz taki sam, jak byłeś czterdzieści, trzydzieści, czy dziesięć lat temu. To czas się przez Twoje życie stopniowo przesuwa, nie Ty – świadomość. Zmienia się aż do… Do kiedy? Do umierania? Tak właśnie i nie będzie nudy, ponieważ nuda z czasem jest nierozerwalnie związana. Tam jej nie uświadczysz!
To jest, uważam, pozytywne i satysfakcjonujące wyjaśnienie spraw związanych z i na okoliczność nudy (gdyby nie kłopotliwy szczegół – ów szumiący środek transportu za plecami).
Umieranie. Umieranie jako czynność powszechnie znana, musi być i zapewne jest łatwa, prosta i nieskomplikowana w obsłudze, skoro nawet dzieci to robią.
Ból. Podobnie jest z bólem. Skoro wszystkich bez wyjątku boli, to widocznie musi i w tym zawiera się cała tajemnica. Jeśli ból jest powszechny, jeżeli boli dosłownie każdego, to to nie jest ból, a dana z niebieskiego rozdzielnika cecha powszechna. Umówmy się – mówiąca nie najlepiej o projektodawcy!
Czas na sprytne zakończenie, na clever side of the street. Co by nie mówić i jak by nie pisać, na wierzch zawsze wypłynie prosta prawda – życie cierpi ten, kto uwierzył, że tak ma być.
ASZ
