International_Herald_Tribune

Noc jak często marnie przespana, zwykła, żadna. Ale jutro będzie lepiej – dwa Propavany, farmaceutyczna manipulacja inżynierią duszy. Nie wiem kto jest właścicielem tej maszyny, kto obsługuje wiem.

Straciłem zdolność odnotowywania przygód. Nie potrafiłbym już opisać przeżyć, obrazów, zdarzeń, zjaw, zjawisk. Może zjawę potrafiłbym, ale zjawiska już nie. Jak opisać Ocean Spokojny? Falowanie w rozpływającym się wszystkim wszystkiego, bez końca, bez praw, bez regulaminów, bez uczuć?

Większość tego, co się dzieje, jest moim uczestnictwem w niczym, życie stało się wielowątkowym nic. Ratują mnie, nadając trochę barwy i sensu zapiski. Zmagania duszy mojej nie ruszając się z kanapy pod oknem. Stale coś udaję. Czy można w ogóle niczego nie udawać? Nie można. Codzienna obserwacja scen z życia wziętych na to nie pozwala.

Na stoliku w poczekalni u tandläkare (dentysta) stary jak świat numer „International Herald Tribune”. Artykuł o naukowo uzasadnionych możliwościach końca świata. Budujące.

Strach. Strach jest nadzwyczaj elastyczny. Potrafi szczelnie owinąć się wokół nieomal każdej sytuacji. Uważam, że głównymi źródłami strachu są instynkty, a przede wszystkim dwa z nich: przetrwania I śmierci. Wszelkie inne emocje to drugorzędne strachy pulsujące na obrzeżach „ja”. Jak ma się w tym człowiek pozycjonować? Nijak, bowiem jest już ustawiony w roli emocjonalnego dodatku do strachu.

Uciec od siebie? Ba! Gdyby było możliwe.

Akceptowanie samego siebie. To jest to! Wiara w siebie w takim sensie, jak się potocznie rozumie, zatem: wzruszeniowo, ekonomicznie, poetycznie, miłośnie. W sumie chodzi o to, żeby życie niosło, a niesie (mnie) najczęściej średnio. Zrzędzę? Niekoniecznie, od kiedy moje oko nabrało samodzielności, patrzy i mówi co widzi.

Postęp. Wiadomo, postęp ważny jest. Ogólnie na postępie znamy się doskonale i przy różnych okazjach pozwalamy sobie wydrwiwać. Postęp w nas samych? To już sprawa poważna i najtrudniejsza.

W latach czterdziestych ubiegłego wieku, latach dorosłości moich rodziców, w Wielkiej Brytanii popularne było powiedzenie: It is later than you think, zawsze jest później, niż myślisz. To prawda. Musi być naprawdę później, żeby dostrzec różnicę.

Staję się mimowolnym entuzjastą powolnych spacerów w cieniu. Życie napina procę, ale strzelaniny już nie będzie.  Klasycy twierdzą, że uczucia i żądze nie znikają nigdy i można je zauważyć w spojrzeniach i ruchach. Zgoda, ale sztuka natury nie oszuka. Przeczytałem i zanotowałem, bo napawające otuchą zdanie: Nie zauważysz, że umarłeś.

Andrzej Szmilichowski

Lämna ett svar

Din e-postadress kommer inte publiceras. Obligatoriska fält är märkta *

Created with Visual Composer