truthseeker08-theravada-buddhism-4745053

Czy wszystko zależy od człowieka? Tak, wszystko. Twoje życie i moje życie będzie takie jak to, co robisz i co ja robię w tej chwili, a nie będzie takie, jak myślimy.

Dawniej łatwo obwiniałem siebie, bo byłem młody i nie miałem opinii. Teraz najczęściej mam opinię. I co? I figa z makiem – nic! Ulga? Może trochę, ale bardziej klasyczna zawiść wobec młodych i zdolnych.

O ile pamiętam dawniej nikomu – młodemu czy staremu bez różnicy – nie zazdrościłem niczego. Byłem przekonany, że przyszłość przede mną, a ja zdolny jestem. Cóż mi robić, kiedy jedno i drugie od dawna nie istnieje.

Każdy jest sterowany swoim autorskim układem powtarzających się urazów, skłonności, nawyków i wzlotów duszy. Jesteśmy uzależnieni od łańcucha pobudek i reakcji na nie, ciągnących się niepostrzeżenie od dalekiej przeszłości w nieznaną przyszłość. O co walczymy? Tylko o wolność, o uwolnienie się od największego z tyranów, od swoich złych nawyków.

Wzdragam się opiniować siebie, choć najwyższy ku temu czas… za rok 90-ka. Ale czy potrafię być szczery? Tyle przeszkód i hamulców, tyle zapytań o wszystko. Coraz częściej jest „później” niż myślę, że jest. Musi być dużo, dużo później, aby różnica stała się dostrzegalna. Wniosek, albo jak kto woli konkluzja? Zajmuję się innymi ludźmi za mało, zdecydowanie mniej, niż mi się wydaje.

Moje „ja” jest coraz mniejsze, jest mnie coraz mniej i martwię się o moją emocjonalność, bo się zmniejszyła. Zapewne dlatego, że sytuacji emocjonalnych mniej. Gdy nadejdą a nadejdą dni, że przestanę zajmować się sobą, nie będę się już niczym zajmował, ponieważ moje zainteresowanie innymi nikłe jest już dziś. Może lepiej nie napinać tej kuszy?

Strzelania do (pod)rzutków nie jest przewidziane, zatem czas złożyć oświadczenie. Oświadczam niniejszym, że ani myślę pozbywać się nadziei. Bo nie mogę, wciąż jestem wśród żywych. Oświadczam, że pomimo iż skończę – tak jak wszyscy i że losu nie zmienię próbuję – bo obowiązkowo trzeba próbować. Oświadczam, że żyć będę jeszcze długo, a charakter mam niestety nielekki. Oświadczam też, że nie mam najmniejszego zamiaru kiedykolwiek zacząć dogorywać, ponieważ zbyt wiele wiem o nicości, słabościach, daremnościach, oraz marnotrawieniu samego siebie.

Oświadczam nie bez dumy, że mój los jest wyjątkowy, podobnie jak wyjątkowy jest los każdego żywego na tej planecie. Oświadczam, że nie mam najmniejszego zamiaru iść na emeryturę pomimo, że jestem na niej od lat i ani mi w głowie roztkliwiać się i łkać nad sobą. Oświadczam, że nie mam wrogów, prócz pewnej silnej, zmiennej i niemałej cząstki mnie samego.

Oświadczam (dzięki długoletnim obserwacjom, ale z wahaniem), że kobiety wpadają w panikę koło czterdziestki, mężczyźni zaś o dziesięć lat później. Kiedy kobieta jest tylko kobietą i się starzeje, nie pozostaje jej nic, podczas gdy mężczyźnie… Mężczyźni pozostają nimi dłużej, niż kobiety kobietami. Biedne kobiety. Niesprawiedliwy Bóg.

Jakiej pragnę przyszłości i jak ma być ułożona? Ba… Mógłbym być, nawet z ochotą, arywistą, ale już za późno na „dochodzenie” czegokolwiek. Mam okresy dobre i mam okresy złe. Czy te dobre mogą trwać długo? Tego akurat nie wiem, może mogą, ale wiem, że takie chwile (dobre) odkupują wiele, a najważniejsze, ze utrzymują przy życiu nadzieję.

Andrzej Szmilichowski

Lämna ett svar

Din e-postadress kommer inte publiceras. Obligatoriska fält är märkta *

Created with Visual Composer