FB_IMG_1776881315107

Na Facebooku pojawiła się ikona, którą na swoim portalu udostępnił nasz kolega, Tadeusz Urbański:

Pod tym zdjęciem pojawiło się kilka odpowiedzi, które warto zacytować:

Jerzy Walentowicz:

Jestem jednym z tych, którym decyzję o pozostaniu za granicą bardzo ułatwił w grudniu 1981 roku pewien sztywniak w ciemnych okularach. Fakt ten, gdy patrzę na to z perspektywy lat, miał jednak zaskakująco duże znaczenie. Został mi zaoszczędzony cały ogrom niepokoju i niepewności, związany najczęściej ze świadomym i zaplanowanym zostawieniem za sobą całego dotychczasowego życia. Mój wyjazd miał być jedynie kolejnym wypadem do innego, bardzo atrakcyjnego świata, ale żadnej emigracji na stałe nie planowałem. Szwecja, to było w latach osiemdziesiątych bardzo specyficzne miejsce, jeśli chodzi o możliwości rozpoczęcia nowego życia. Było tu po prostu dużo łatwiej i przyjemniej zaczynać od zera, zarabiać pieniądze i, bardzo często, realizować przywiezione z Polski marzenia, niż gdziekolwiek indziej. Znam kilka osób, które los rzucił w tym samym czasie do Włoch. W porównaniu ze Szwecją, ich doświadczenia były dużo cięższe, chwilami wręcz koszmarne. Stracili kilka lat życia wmanewrowani w system zupełnych niemożliwości bez szans na zachowanie odrobiny szacunku dla samego siebie. Najlepiej z nich wylądowali na koniec ci, którzy wywalczyli sobie dalszą emigrację do USA, Kanady albo Australii. I dopiero tam i wtedy mogli zaczynać budowanie jakiejś przeszłości. Ja w tym czasie, zupełnie nie zdając sobie sprawy, do jak dobrego kraju od samego początku trafiłem, miałem już od dawna własne przedsiębiorstwo, nowego Mercedesa, i oczywiście niewielką żaglówkę. Na całe wakacje wyjeżdżałem z przyczepą kempingową na wielkie wyprawy po całej Europie, a każdej zimy byłem przynajmniej raz na nartach w Alpach. Weekendowe wyjazdy w szwedzkie góry były wtedy tak łatwo dostępne dla większości moich znajomych, ze stały się raczej nawykiem, niż wyjątkiem. Ważną okolicznością w tym wszystkim był aktualny wówczas fakt, że nawet na realizację wielkich marzeń można było zarobić własną pracą, bez konieczności oddawania się do dyspozycji różnego rodzaju szumowin. Dziś zdaję sobie sprawę, że zawdzięczałem to wszystko pracowitości i rozsądkowi powojennych pokoleń Szwedów, którzy zresztą później, na moich oczach. zostali brutalnie okradzeni przez własne dzieci i wnuki oraz ich serdecznie zaproszonych gości. Czy czegokolwiek żałuję? Z całą pewnością nie! W Polsce lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych po prostu nie dałbym sobie rady. To nie był kraj przyjazny dla niepoprawnych marzycieli w moim stylu, którzy naiwnie wierzą, ze jeśli ktoś na czymś się zna i nie boi się ciężkiej pracy, to mu się coś z tego powodu należy. Kilkadziesiąt lat minęło niepostrzeżenie. Zanim się obejrzałem, stałem się szacownym (a w każdym razie mocno posiwiałym) nestorem dużej rodziny, której wszyscy członkowie z dumą przyznają się do polskich korzeni. Nawet wnuki, gdy zaczynają wymawiać swoje pierwsze słowa, to język polski nie jest dla nich niczym nieznanym ani niezwykłym. Wszyscy, ci trochę starsi, i ci najmłodsi, bardzo chętnie spędzają czas w Polsce i często jeżdżą do Warszawy ze swoimi szwedzkimi przyjaciółmi. Chyba po prostu miałem w tym wszystkim trochę szczęścia….

Marek Lewandowski:

Masz racje. Tak było, sam to przeżyłem. Ale podsumowując całe życie, dzisiaj niczego NIE ŻAŁUJĘ. Tak to sobie wymarzyłem podczas nieprzespanych nocy. I, co najważniejsze, ,że nic nikomu nie jestem dłużny – za przydział mieszkania, za talon na samochód i za to że raz na rok dostawałem skierowanie na wczasy pracownicze. I że następny rok musiałem być grzeczny i posłuszny.

****

Ilu Polaków mieszka w Szwecji? Jeśli przyjąć kryteria szwedzkie (co oznacza, że są to osoby urodzone w Polsce), to 31 grudnia 2024 roku było to 100.062 osoby. Jeżeli jednak byśmy chcieli włączyć do tej liczby także osoby urodzone w Szwecji ale np. z rodzin polskich, to pewnie liczba ta wzrośnie do 160.000 osób. Jak podają szwedzkie statystyki w Szwecji (SBC) w 2025 roku prawo pobytu w Szwecji uzyskało 2137 Polaków (w tym 899 kobiet i 1236 mężczyzn) – zajęliśmy 7 miejsce po Syryjczykach, Chińczykach, Pakistańczykach, Niemcach, Hindusach i Ukraińcach. Ale według innych statystyk, Polacy mieszkający w Szwecji tylko w 50% mają obywatelstwo szwedzkie. Po raz pierwszy od lat, liczba Polaków w Szwecji zmalała o paręset osób – coraz mniej przyjeżdża tutaj by pozostać. Warto wspomnieć, że w ciągu ostatnich 20 lat liczba imigrantów w Szwecji wzrosła ponad dwukrotnie; z około 1.000.000 w do 2.200.000 w 2024 roku.

****

Z rozmowy z Dariuszem Stolą dla Polityki:

– Politycy izraelscy uważają, że każda krytyka Izraela jest antysemityzmem…

– Spora część krytyki Izraela jest nieuzasadniona, ale teza, że każda krytyka Izraela jest antysemicka, jest nie do obrony. Czy każda krytyka polityki Polski to wyraz nienawiści do naszego kraju? Czasami wprost przeciwnie – uzasadniona krytyka może płynąć z dobrej woli, wynikać z troski. Po co nazywać antysemityzmem coś co nim jest, bo mamy pod dostatkiem prawdziwych antysemitów, dumnych ze swych uprzedzeń i nienawiści. (…) Nie wszystkie formy antysyjonizmu są antysemickie, ale są takie jego odmiany, które są antysemickie bez wątpienia.

 

Lämna ett svar

Din e-postadress kommer inte publiceras. Obligatoriska fält är märkta *

Created with Visual Composer