sinatra

Mam, rzadko ale mam takie poczucie (przeczucie?), że życie mi idzie właśnie tak, jak powinno, że z grubsza rzecz biorąc wszystko, co było właśnie tak powinno być, że było potrzebne, słuszne i konieczne.

Taki stan umysłu przychodzi, jak mówię, rzadko i nawiedza mnie jedynie w stanie łaski (?). Znak zapytania, bo jak inaczej określić stan niewysłowionego szczęścia, co spotkało mnie dwukrotnie?  To jest podwójnie dużo i zapewne niewielu dostąpiło tego przywileju.

Gdyby moje życie skończyło się dziś, teraz, byłaby na to ochota. Pomyślałbym albo i powiedział głośno: O bogowie i ty najwyższy! Wszystko było w porządku, nie mam czego żałować, ani o co mieć pretensji. Niejeden miał gorzej, bo nie pozostawił po sobie nic.

Gdzieś przeczytałem, że przyjaciele i kumple Humpreya Bogarta mówili o nim: Boggie jest w porządku. W każdym razie do czasu, gdy za przyczyną różnych płynów staje się Bogartem. Wtedy jest kompletnie nie do zniesienia.

Podejrzewam, że wiele super i niesuper gwiazd, podzielało i podziela taki los. Młodzieńczy Sinatra zapewne kochał gorąco i pragnął tym goręcej, im mniej miał szans zostania Sinatrą. Więcej nawet, sam Sinatra, długo i bez powodzenia chcąc zostać Sinatrą, był krytykiem takiego postępowania. Mówiąc wprost, po prostu zazdrościł Sinatrze.

Tego rodzaju spiętrzenia uczuć można napotkać, wspominając swoje stany miłości i swoje stany nieszczęścia. Ale to już zupełnie inne życie i sprawy.

Wzięte z inne beczki, ale rzecz ciekawa i zawsze rozwojowa. Kiedy i w jakich warunkach można sobie przyznać prawo do tęsknoty? Otóż tylko wtedy, gdy się wie, co człowieka czeka. Uważam, że głęboki sens tego zdania zrozumieć w pełni i zaakceptować może tylko emigrant, który nie ma możliwości powrotu tam, skąd przybył.

Jaki jestem? Jeżeli powiem: jakiś tam i do pewnego stopnia, to wszelkie dalsze rozważania biorą w łeb, bo nie ma się czego uczepić. Wyznam, że to nawet by mi odpowiadało. Takie zawieszenie sugerujące, że wszystko jest możliwe. Co jest możliwe, kiedy wszystko jest niemożliwe? Ciekawe jak by na to zareagował filozof.

Zależy który filozof i kiedy. Ludzie, ich ciała i głowy a szczególnie ciała, zmieniają się i szybko i niespostrzeżenie. Jeszcze niedawno zupełnie sprawny, dziś gdy się potknę, lecę jak wór i przerażonemu czepiam się wszystkiego by nie palnąć o ziemię.

Wszystkie emocje, jakie bogowie w swej łaskawości pozwalają nam przeżywać, działają bardzo realnie i jednocześnie całkowicie nierealnie. Co jest idealnym medium rzeczywistości? Oczywiście nierzeczywistość! Racje powinny staranniej wybierać, kto je ma.

Andrzej Szmilichowski

Lämna ett svar

Din e-postadress kommer inte publiceras. Obligatoriska fält är märkta *

Created with Visual Composer