flotapolska

Między nowym królem Karolem Sudermańskim, a narodem szwedzkim istniała jednakże niechęć z powodów religijnych. Zygmunt III, wychowany przez matkę Katarzynę Jagiellonkę, był gorliwym katolikiem i, ulegając wpływom zakonu Jezuitów, zawziętym przeciwnikiem reformacji religijnej.

Szwedzi wyznawali religię protestancką i obawiali się, że Zygmunt, przy pomocy katolickiej przeważnie Polski, zechce nawrócić ich ponownie na katolicyzm. Regent Szwecji Karol ks. Sudermański starał się rozniecać to zarzewie niechęci i doprowadził do otwartego buntu w Szwecji, którego celem było obalenie rządów jego bratanka. Już w czasie pierwszego pobytu Zygmunta w Szwecji, zwolennicy jego rządów ostrzegali go, ażeby starał się utrzymać w swych rękach flotę szwedzką, która rozstrzygnie o losach przyszłej, już wówczas zarysowującej się walki.

Doradzano mu, ażeby wierną sobie flotę szwedzką zgromadził w portach polskich. Zygmunt jednak nie zdecydował się na ten krok, bojąc się, że flotę tę Polacy mogą zatrzymać jako polską, widząc w stacjonowaniu jej u brzegów Polski wypełnienie paktów konwentów. Czując się przede wszystkim władcą Szwecji, obawiał się, że w ten sposób jej potęga przejdzie do Polski.

Gdy więc na wieść o wybuchu powstania Zygmunt wyruszył do Szwecji w 1598 r., flota jego składała się z kilku zaledwie statków wojennych, wśród których był tylko jeden okręt szwedzki. Armia lądowa była również nieliczna. Wyprawa się nie powiodła. Zygmunt, doznawszy klęski, zawarł umowę z Karolem w Linköpingu, skutkiem której było faktyczne, a od 1604 roku oficjalne, objęcie władzy królewskiej w Szwecji przez Karola (IX).

Dotychczas Polska nie była wcale zainteresowana w dążeniach Zygmunta. Sprawę korony szwedzkiej traktowano jako osobistą królewską, nie obchodzącą niemal wcale Polski. Sam Zygmunt nie uważał za właściwe wciągać Polski do swoich spraw. Unikał wszelkich pozorów, które uczynić mogły z niego, w oczach Szwedów, najeźdźcę, starającego się przy obcej pomocy zdobyć koronę szwedzką. Wojnę z Karolem prowadził więc wyłącznie przy pomocy osobistych swoich funduszów, nie korzystał z  kredytów Sejmu polskiego, nie używał wojska polskiego, nie tworzył polskiej floty wojennej. Po traktacie w Linköping sytuacja się zmieniła.

Zygmunt stracił zwolenników w Szwecji, a Karol wypierając go z poszczególnych ziem korony szwedzkiej, zajął w r. 1600 Estonię i wtargnął do Inflant. Z ta chwila wojna osobista Zygmunta III o tron dziedziczny stała się wojną Polski ze Szwecją. Karol bez większego oporu zajął Inflanty aż po Dźwinę, za którą broniły się nieliczne wojska polskie. Hetman i kanclerz wielki koronny, Jan Zamoyski, już po pierwszych krokach wojennych w Inflantach nawoływał do szybkiego tworzenia floty dla osłony brzegów polskich od najazdów szwedzkich i obrony handlu polskiego przed blokadą. Aby wprowadzić w czyn swoją ideę, zwołał Zamoyski naradę z przedstawicielami Gdańska, Rygi oraz księcia Pruskiego celem zastosowania się nad budową floty. Ale zarówno na tej naradzie, jak i na odbytym w maju tego roku Sejmiku generalnym pruskim sprawa floty nie doznała przychylnego przyjęcia. Książe Pruski nie chciał angażować się w wojnę polsko-szwedzką i stanął na stanowisku wyczekującym, które obiecywało mu najwięcej korzyści.

Przedstawiciele Gdańska również okazali się bardzo powściągliwi wobec projektów Zamoyskiego. Gdańsk obawiał się wprawdzie przewagi Szwecji na morzu, lecz nie wierzył w możność zbudowania w krótkim czasie floty, która mogłaby przeciwstawić się potędze szwedzkiej. Do znanych już dawniej motywów niechęci do floty polskiej przybyły nowe. Oświadczenie się Gdańska wyraźnie po stronie Polski i współdziałanie przy budowie floty mogłoby sprowadzić na miasto represje króla szwedzkiego, tamowanie handlu i znaczne strat materialne. W myśl tych wytycznych polityki przedstawiciele Gdańska udzielili na propozycję Zamojskiego odpowiedzi wymijającej i starali się sprawę przewlekać. Inicjatywa Zamoyskiego nie dała więc żadnych konkretnych rezultatów i wojna inflancka toczyła się bez poparcia floty.

Skutki tego ujawniły się wkrótce, lądowa armia polska wyparła Szwedów z Inflant, jednakże przy pomocy floty urządzali oni nieustanne najazdy na ten kraj, a armia szwedzka wytrwale broniła się w każdym zdobytym punkcie, mając zapewniony stały dowóz broni i wszelkich środków wojennych z Ojczyzny. Nadto flota nieprzyjacielska zarządziła dość ścisłą blokadę wybrzeży polskich, uniemożliwiła komunikacje morzem między Gdańskiem a Inflantami i grożąc wylądowaniem w Prusach, zmuszała do utrzymania tego kraju w gotowości bojowej.

Obronę Inflant prowadził hetman wielki litewski, Jan Karol Chodkiewicz. Gdy w roku 1608 Szwedzi zajęli prawie całe Inflanty prócz Rygi i szczelnie ją blokowali, Chodkiewicz postanowił odpędzić flotę szwedzką. Śmiałym atakiem uderza na opanowaną przez wroga Parnawę, zdobywa ją i wraz z twierdzą dwa okręty stojące w porcie. Dokupuje jeszcze kilka okrętów holenderskich i angielskich i na czele tak zaimprowizowanej floty napada na okręty szwedzkie stacjonowane w porcie Salis. Bitwa przybiera obrót pomyślny dla Polaków: dwa okręty przeciwnika zostają spalone, pozostałe ratują się ucieczką. To chwilowe powodzenie nie zmienia jednak sytuacji wojennej.

Dopiero śmierć króla Karola IX umożliwia zawarcie rozejmu w 1611 roku. Nie mniej jednak obie strony przygotowują się do dalszej walki. Na tron szwedzki wstępuje syn Karola, Gustaw Adolf, zdolny energiczny władca, który postanowił dokończyć dzieła ojca i ugruntować mocno panowanie Szwecji na Morzu Bałtyckim.

Również i w Polsce zdawano sobie sprawę z konieczności dalszej walki. Głosy o przygotowaniu floty rozlegały się po kraju już przed rozejmem 1611 r. Sejm 1609 r. uchwalił konstytucję w tej sprawie, jednakże z powodu opieszałości w ściąganiu podatków pozostała ona martwą literą. Zygmunt III starał się wiec o zawarcie sojuszów z innymi państwami morskimi, które obiecywały dostarczyć posiłków w razie wojny ze Szwecją. W r. 1621 Gustaw Adolf upatrzywszy stosowną chwilę zaatakował Inflanty i potężna flota złożona ze 148 okrętów wojennych pod wodzą admirała Karola Karlssona Gyllenhjelma zdobyła Rygę.

Z upadkiem Rygi Szwedzi opanowali całe Inflanty. W 1622 roku zawarto ze Szwecją w Miławie rozejm, gwarantujący obywatelom polskim wolność handlu w portach inflanckich. Król Zygmunt nie był zadowolony z tych układów i nie wyrzekł się myśli prowadzenia dalszej wojny. W 1623 r. wyruszył do Gdańska, gdzie już od pewnego czasu za osobiste pieniądze królewskie budowano okręty wojenne, których w chwili wizyty króla było 9. Zaniepokojony tym Gustaw Adolf zjawił się przed Gdańskiem na czele zebranych naprędce 35 statków. Jan Wejher, wojewoda chełmiński, podał plan zarekwirowania kilku okrętów kupieckich spośród stu stojących w porcie i oświadczył gotowość odpędzenia floty szwedzkiej, lecz król odrzucił propozycję ze względu na trwanie rozejmu. Okręty szwedzkie jednak, nie bacząc na rozejm blokowały brzegi polskie, utrudniały handel, chcąc zmusić Gdańsk do zachowania neutralności. Te kroki wojenne Szwedów skłoniły króla do intensywniejszej budowy floty.

W roku 1624 król rozpoczyna budowę małego arsenału morskiego i warsztatów okrętowych w Pucku. Roboty prowadzi Anglik Morey (Murray). W 1626 r. król tworzy w Gdańsku stałą komisję morska pod kierownictwem Jana Wendla i Piotra Nielsona, jednocześnie przez rozległą akcję dyplomatyczną zapewniał sobie pomoc innych mocarstw.

Hiszpania zainteresowana wówczas w odsunięciu Gustawa Adolfa od spraw niemieckich, chciała wywołać wielką wojnę na północy i obiecywała dostarczył posiłków i subsydium pieniężnego na wyprawę przeciw Szwecji. Nadto Zygmunt domagał się od zwolennika Polski, księcia pruskiego, umocnienia wybrzeży, przygotowania odpowiedniej do ich obrony floty.

Gustaw Adolf wiedział o tych przygotowaniach wojennych i postanowił uprzedzić swego przeciwnika w początkach lipca 1626 roku wyruszył z flotą złożoną z 80 dużych okrętów wojennych i 120 statków przewozowych ku brzegowi Polski. Przede wszystkim uderzył on na Piławę, jeden z najwarowniejszych punktów w Prusach, która była w posiadaniu księcia pruskiego. Po krótkim oporze Piława się poddała. Bez większego oporu król zajął następnie Elbląg, Hel, Puck oraz twierdzę Głowę (Haupt) położoną na Żuławach w widłach Nogatu i Wisły, stad jednocześnie posuwał się w głąb Prus Królewskich i prowadził z dwóch stron od morza i od lądu blokadę Gdańska, któremu postawił szereg żądań: uniemożliwienie dalszych zbrojeń polskiej floty, wydanie okrętów wojennych i dział oraz zgodę na pobieranie ceł morskich. Gdańsk odrzucił warunki szwedzkie.

Wojna toczyła się ospale ze strony Polski, gdyż nie było dosyć wojska, ani nie można było myśleć o szerszej akcji morskiej. Dopiero na wiosnę 1627 roku rozpoczynają się energiczniejsze działania. Wojsko lądowe zbiera się powoli zaciągnięte z pieniędzy przyznanych przez sejm. We wzmacnianiu floty jednak Rzeczpospolita nie bierze czynnego udziału i cały ten ciężar spada na osobistą szkatułę króla, który nie szczędzi ani nakładów pieniężnych, ani starań. Rozumiał bowiem, że jedynie flota pozwoli na akcję zaczepną, wyparcie wroga z granic i przeniesienie wojny do Szwecji. Środki królewskie nie pozwalały jednak na budowę floty zastosowanej do tak szeroko zakreślonej akcji.

Mimo to, oprócz niewielkiej armii, flota brała czynny udział w ataku na Puck od strony lądu, sześć okrętów polskich z portu gdańskiego zasypywało twierdze pociskami od strony morza. Szwedzi na próżno wzywali odsieczy. Okręty ich zgrupowane w porcie piławskim nie mogły wyruszyć z powodu lodów w zatoce fryskiej. Po długiem oblężeniu Szwedzi poddali wreszcie twierdzę dn. 2 kwietnia 1627 roku. Tu okazała się skuteczność pomocy floty w walce lądowej.

Dalsza wojna na morzu toczyła się dość pomyślnie. 17 maja tegoż roku eskadra polska, złożona z trzech okrętów wojennych pod dowództwem kapitanów: Wita, Morega i Magnusa i jednej szkuty o 6 działach patrolując u brzegów polskich, spotkała na wysokości rzeki Łeby flotę szwedzką, w ilości 12 okrętów pod flagą kupiecką. Eskadra polska jechała w pewnej odległości za okrętami szwedzkimi, gdy jednak spostrzeżono z dala nowy oddział z 24 okrętów wojennych szwedzkich, zmuszona była do cofania się w stronę Białej Góry. Trzy okręty szwedzkie puściły się w pogoń za nią i rozpoczęła się walka. Flota nieprzyjacielska obrzucając pociskami statki polskie wzywała zarazem sygnałami świetlnymi pomocy. Po długiej kanonadzie okręty szwedzkie ratowały się ucieczką w stronę Piławy.

Ten drobny sukces nie miał donioślejszych następstw. Gustaw Adolf postanowił stanowczo odciąć Gdańsk od Polski i w tym celu przygotował nowa flotę, jednakże plan ów się nie powiódł. Szwecja okazała gotowość do rozpoczęcia układów. Zygmunt natomiast nie chciał jeszcze zawierać pokoju, myślał raczej o energiczniejszym prowadzeniu wojny. W sierpniu 1627 r. wydał uniwersał do obywateli gdańskich wzywając ich do uzbrojenia statków kaperskich przeciw Szwedom.

St.N.

cdn

Lämna ett svar

Din e-postadress kommer inte publiceras. Obligatoriska fält är märkta *

Created with Visual Composer